Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Koniec ekoterroru

Łukasz Kuligowski

Sądy zaczęły baczniej przyglądać się organizacjom ekologicznym, które blokują inwestycje. Szykują się też zmiany prawne, które ograniczą poczynania tzw. zielonych

Najpierw były transparenty i przywiązywanie się do drzew. Później nastała era udziału w postępowaniach dotyczących tzw. decyzji środowiskowych i w procesach sądowych. Prawne możliwości blokowania i wstrzymywania inwestycji okazały się na tyle skuteczne, że członkowie organizacji ekologicznych zeszli z drzew, do których się przykuwali, założyli garnitury, zatrudnili prawników. Bez udziału kamer i mediów stopują inwestycje, które mogą zagrażać środowisku. Prawny oręż zaczął być jednak wykorzystywany nie tylko przez tych, którzy rzeczywiście troszczą się o przyrodę, ale i tych, którzy w protestach widzą źródło pokaźnych dochodów.

Wyciąganie pieniędzy

To pokusa zarobienia pieniędzy spowodowała, że różne organizacje i stowarzyszenia zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu. Część mówi inwestorom wprost, że jak dostaną pieniądze, to odstąpią od protestu. Inne, bardziej wyspecjalizowane, proponują sporządzenie raportu oddziaływania na środowisko, który będzie lepszy niż ten inwestora – oczywiście nie za darmo. Zieloni nie domagają się jednak pieniędzy bezpośrednio na swoje konta. Działają tak, aby przynajmniej z dokumentów nie wynikało, że maczali palce w ekoszantażu.

– Organizacja nie chce, by bezpośrednio jej zlecono opracowanie odpowiedniej dokumentacji. Zlecenie ma dostać inny podmiot, np. zaprzyjaźnione stowarzyszenie, kancelaria prawna. Zazwyczaj są to ci sami ludzie działający w kilku miejscach. Bywa, że nawet numery telefonów tych podmiotów są takie same – opowiada Arkadiusz Sekściński, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej. Członkowie tego stowarzyszenia, mimo że inwestują w odnawialne źródła energii, też mają problem z pseudoekologami, którzy wyciągają ręce po pieniądze.

W praktyce inwestor, który nie przystanie na propozycję, może się spodziewać, że organizacje ekologiczne zaskarżą do sądu administracyjnego decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach inwestycji wydaną przez gminę czy regionalną dyrekcję ochrony środowiska. Bez tej decyzji inwestor nie może wystąpić o pozwolenie na budowę. Planowane przedsięwzięcie jest więc wstrzymane do czasu wyroku sądu. Inwestor traci pieniądze, wydaje dodatkowe sumy na prawników, a opłacalność budowy drogi, elektrowni czy zakładu przemysłowego zaczyna być wątpliwa. Takie sprawy nie tylko wzbudzają oburzenie społeczeństwa, ale odbijają się negatywnie na wizerunku poważnych organizacji ekologicznych, które troszczą się o środowisko, a zarazem zdają sobie sprawę, że nie cofniemy się w czasie i nie zaczniemy mieszkać w szałasach.

Sądy prześwietlają ekologów

Pewną nadzieję dają inwestorom orzeczenia sądów w trzech sprawach związanych ze skargami jednej z fundacji na decyzje ministra środowiska dotyczące emisji dwutlenku węgla w elektrowni. W sprawach tych Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargi, ale uznał, że fundacji nie przysługiwała legitymacja skargowa.

W uzasadnieniu wyroku WSA stwierdził, że zgodnie z przepisami uprawnionym do wniesienia skargi jest każdy, kto ma w tym interes prawny – prokurator, rzecznik praw obywatelskich oraz organizacja społeczna w zakresie jej statutowej działalności, w sprawach dotyczących interesów prawnych innych osób, jeżeli brała udział w postępowaniu administracyjnym. W trzech rozpatrywanych przypadkach skład orzekający ocenił, że skarżąca fundacja nie spełniała tych warunków.

W uzasadnieniu jednego z wyroków czytamy, że „rzeczywistym celem fundacji jest promocja, lobbing i usługi analityczno-doradcze, w pewnym sensie dotykające ochrony środowiska. Wśród celów fundacji nie zawarto właściwie w ogóle bezpośredniego działania na rzecz ochrony środowiska, charakterystycznego dla takiej fundacji, która funkcjonuje jako organizacja społeczna".

Tymi wyrokami sąd wskazał na bardzo istotny element. Okazuje się, że nie każda fundacja czy stowarzyszenie jest organizacją społeczną spełniającą określone kryteria. Sprawy te będą jeszcze przedmiotem oceny Naczelnego Sądu Administracyjnego, więc nie wiadomo, jak się zakończą, ale inwestorzy mogą z pewną nadzieją spoglądać w przyszłość. Wprawdzie w Polsce nie ma systemu orzecznictwa precedensowego, który oznacza, że wyroki sądowe mogą być samoistnym źródłem prawa, jednakże dorobek orzeczniczy ma duże znaczenie.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO