Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Nudna prezydencka rywalizacja

Marcin Palade

Ostry spór o przyczyny katastrofy smoleńskiej, towarzyszący obchodom trzeciej rocznicy, spowodował wzmocnienie dwubiegunowej polaryzacji sceny politycznej. Potwierdzają to wyniki badania zrealizowanego przez Instytut Homo Homini dla „Uważam Rze".

W walce o duży pałac liczą się dziś tylko dwaj kandydaci – Bronisław Komorowski i Jarosław Kaczyński. W ciągu niemal trzech lat preferencje prezydenckie Polaków nie uległy większym zmianom.

Na czele rankingu z 43-proc. poparciem znajduje się Bronisław Komorowski. Jego wynik jest znacznie lepszy od notowań słabnącej od miesięcy Platformy Obywatelskiej. Wśród zwolenników urzędującej głowy państwa jest niemal tyle samo kobiet co mężczyzn, z lekką przewagą panów. Największym poparciem polityk cieszy się w grupie wiekowej 25–34 lata (55 proc.), najmniejszym wśród najmłodszego elektoratu – wśród młodych w wieku od 18 do 24 lat popiera go tylko co trzeci z badanych. Mocna pozycja prezydenta Komorowskiego to efekt oczekiwanej reelekcji nie tylko ze strony sympatyków jego macierzystego ugrupowania, ale też m.in. co drugiego zwolennika SLD czy co trzeciego wyborcy PSL.  Jedynie wśród głosujących na PiS kandydatura obecnego prezydenta nie budzi najmniejszego entuzjazmu. W tej grupie wyborców Komorowski nie otrzymał bowiem ani jednego wskazania.

Co czwarty respondent w roli prezydenta widziałby lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego. To co prawda mniej niż w pierwszej turze w 2010 r., ale jeśli wziąć pod uwagę również odsetek wskazań na Zbigniewa Ziobrę (13 proc.), to łączne poparcie dla obu polityków sięga aż 38 proc. Gdyby więc Kaczyński wystartował jako jedyny kandydat „obozu IV Rzeczypospolitej", mógłby w ten sposób nawiązać równorzędną walkę z Bronisławem Komorowskim. Przynajmniej w pierwszej odsłonie prezydenckiej elekcji.

Trzeci na podium – były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro – wypada, podobnie jak Bronisław Komorowski, lepiej niż jego partia. Lider Solidarnej Polski zabiera głosy nie tylko części wyborców Prawa i Sprawiedliwości, ale także Polskiego Stronnictwa Ludowego. Słabo natomiast w prezydenckim rankingu wypada szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej Leszek Miller, podobnie jak liderzy dwóch innych formacji obecnych na Wiejskiej – Janusz Piechociński (PSL) i Janusz Palikot (Ruch Palikota). Cała trójka ugrupowań musi chyba coraz bardziej intensywnie rozglądać się za alternatywnymi kandydaturami, jeżeli chce cokolwiek znaczyć w prezydenckiej gonitwie.

Nieco ponad dwa lata przed wyborami powstaje zasadnicze pytanie, czy ktokolwiek jest w stanie włączyć się do realnej walki o prezydenturę jako „trzeci kandydat". Czy niepartyjna kobieca oferta w 2015 r. zamiesza w kotle PO–PiS-u? A może doczekamy się zapowiadanej niegdyś kandydatury byłej pierwszej damy Jolanty Kwaśniewskiej? Była prezydentowa robi wszak wszystko, żeby o niej nie zapomniano. Ostatnio przyznała się dziennikarzom, że mąż namawia ją do rozebrania się dla „Playboya". Naczelny tego pisma zadeklarował otwartość łamów na negliż pani Joli, więc Kwaśniewska mogłaby zostać pierwszym polskim prezydentem, który pokazał wdzięki w świerszczyku.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?