Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Miller chciał IV RP

Anna Raczyńska

Wywiad z Ludwikiem Dornem, byłym marszałkiem Sejmu, wicepremierem oraz ministrem spraw wewnętrznych i administracji w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, posłem Solidarnej Polski

Nowa powołana przez premiera komisja też przeanalizuje i opisze katastrofę smoleńską?

Wolne żarty! Przecież gołym okiem widać, że to organ potrzebny tylko do walki propagandowej z zespołem Macierewicza i do niczego więcej. Solidarna Polska wysunęła propozycję powołania przez Sejm wysokiej komisji obywatelskiej. W naszym zamiarze miała się ona składać z nieuczestniczących w bieżącym konflikcie fachowców, którzy wprost odpowiedzieliby na konkretne pytania. Ale nikt nie jest nią zainteresowany, choć to praktyka gdzie indziej stosowana. W latach 70. po wojnie Jom Kippur powołano taką komisję w Izraelu. Podobnie stało się na Islandii po bankructwie państwa i całego systemu bankowego. W tej sytuacji nie mogę tego zespołu traktować inaczej niż zespołu posła Macierewicza.

To znaczy?

Proszę zauważyć, że stanowisko zespołu Macierewicza, czyli PiS, w ciągu paru lat wyraźnie ewoluowało. Od koncepcji złego naprowadzania samolotu po zamach. Tymczasem nie da się stwierdzić jednego i drugiego naraz. Albo jest się w „obozie brzozy", albo w „obozie wybuchu".

Premier Tusk wierzy, że jeszcze istnieje odbiorca tego rodzaju propagandy?

Pan premier prawdopodobnie stwierdził, że „obóz brzozy", milcząc, nie tylko nic nie wygrywa, ale nawet powoduje niekorzystną dla rządu ewolucję opinii, postanowił więc zaatakować „obóz zamachu".

A panu jest bliżej do...?

Do prawdy, która jest bliżej nieznana. Opierając się na zdrowym rozsądku i opiniach ludzi, których uważam za specjalistów, mogę uznać, że jedna hipoteza jest bardziej prawdopodobna niż druga. Ale tu chodzi o wyjaśnienie wielkiej tragedii i bardzo ważnego wydarzenia politycznego. Moje „wydaje mi się" jest więc bez znaczenia. Liczą się fakty ustalone na tyle, na ile to możliwe. Dlatego nie mogę powiedzieć, że zespół Millera ustalił je w sposób bezsporny, podobnie jak nie mogę stwierdzić, że zrobił to zespół Macierewicza. Problem w tym, że ten spór ma charakter tak szalenie polityczny i tak szalenie emocjonalny, że większość częściej zadaje pytanie: z kim jesteś, a nie: jaka jest prawda. Widzieliśmy to 10 kwietnia.

Czym dla Rosjan jest dziś Smoleńsk?

Chyba nie jest czymś nadmiernie ważnym, choć Rosja może czerpać z niego co najmniej dwa pożytki. Po pierwsze, wzmacnia nim swoją pozycję państwa groźnego. Takiego, którego trzeba się bać. Sądzę bowiem, że spora część elit państw postsowieckich w głębi ducha nie odrzuca hipotezy zamachu. A jeśli ktoś tak myśli, to zarazem też się zastanawia, do czego Putin może się jeszcze posunąć. Pożytek drugi wynika z prostej kalkulacji. Im bardziej społeczeństwo Polski, kluczowego państwa środkowoeuropejskiego, będzie w jakiejś kwestii ostro podzielone, tym słabszym okaże się partnerem.

Pomysł na nową odnogę gazociągu jamalskiego ma ten nasz wewnętrzny podział wzmocnić? Czy chodzi jednak o nacisk na Ukrainę?

Z punktu widzenia strategicznych interesów Federacji Rosyjskiej dużo ważniejszy jest nacisk na Ukrainę. To już wejście w obszar twardych faktów politycznych i gospodarczych.

Konsternacja premiera i wywołane zamieszanie to skutek uboczny i przypadkowy?

Nie chcę jeszcze niczego wyrokować. Sprawa jest bardzo poważna, ponieważ dotyczy nie tylko relacji z Rosją, ale także bezpieczeństwa energetycznego Polski. Jako Solidarna Polska przyjęliśmy zasadę, że w sprawach o fundamentalnym znaczeniu unikamy konfliktów wynikających z niedoinformowania lub nieporozumienia. Nim więc skoczymy rządowi do gardła, musimy się dowiedzieć, o co tu chodzi.

Na pewno chodzi o bałagan i brak komunikacji nawet w tak strategicznych sprawach.

I to jest problem. Prezydent Putin wykonał PR-owski majstersztyk. W środę urządził polityczne show i powiedział: ruszamy z drugą nitką gazociągu dla Polski, a w piątek szast-prast i memorandum podpisane. Każdy Rosjanin, który się temu przygląda, nawet wykształcony i znający socjotechniczne sztuczki, pomyśli: ot, mamy prezydenta, w środę powiedział, że trzeba coś zrobić, a w piątek zostało to zrobione. Natomiast po naszej stronie jest wrażenie, że polityczne władze Rzeczypospolitej utraciły swoją część kontroli nad rosyjsko-polską spółką Europol Gaz. Bo przecież prace nad treścią memorandum trwały co najmniej kilka tygodni. Dlaczego polski premier i minister skarbu nic o tym nie wiedzieli? Kto zawinił? To właśnie trzeba ustalić.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej

Wojciech Romański

W smoczym kręgu