Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Jamalski poker z Warszawą

Leszek Buller

Kreml robi wszystko, by zablokować wydobycie gazu łupkowego w Polsce

Przez Polskę pobiegnie druga nitka gazociągu jamalskiego – oświadczył prezydent Rosji Władimir Putin, nie zapytawszy o nic polskich władz. Dzień później okazało się, że spółka z udziałem Skarbu Państwa zawarła umowę z Rosjanami bez wiedzy rządzących. Czy staliśmy się już rosyjską kolonią, czy to tylko gazowa gra wschodniego sąsiada?

Władimir Putin, wypowiadając się niby mimochodem na temat planów gazowych, nie tracił czasu na uprzejmości. Nie uzgadniał niczego z polskim premierem ani ministrami odpowiedzialnymi za politykę energetyczną. Jak pewnie zaplanował, jego słowa wywołały burzę. Minister skarbu Mikołaj Budzanowski obruszył się, że przecież Rosjanie nie mogą niczego planować na terytorium innego państwa. – Decyzję o budowie gazociągu przesyłowego podejmie suwerennie polski rząd i polski operator gazociągów przesyłowych – sprostował. Ale kolejne gazowe doniesienia tylko skompromitowały ministra i pokazały rzeczywistą pozycję polskich władz wobec Rosji. Otóż okazało się, że spółka z polskim kapitałem EuRoPol Gaz (48 proc. udziałów należy do PGNiG, 48 proc. do Gazpromu i 4 proc. do spółki Gas-Trading, należącej do spadkobierców Aleksandra Gudzowatego) zawarła po kryjomu „memorandum o wzajemnym zrozumieniu" w sprawie rozpoczęcia analiz przedinwestycyjnych, poprzedzających budowę gazociągu Jamał II. Spółka „zapomniała" poinformować o tym polskiego premiera, chociaż – zapewne przypadkiem – analogicznego błędu nie popełniono względem strony rosyjskiej. O strategicznych dla Polski inwestycjach nasze władze dowiedziały się ostatnie.

Ślepe służby

Dla każdego, kto choć trochę zna logikę działania rosyjskich elit, nie ulega wątpliwości, że cała sprawa została zaplanowana na Kremlu. Jej celem było udowodnienie światu, kto w sprawach gazowych rozdaje karty w tej części Europy i że na pewno nie jest to Polska.

Moskwa poszerza strefę wpływów, uciekając się do szantażu energetycznego

Gra Putina ma związek z polskimi planami wydobycia gazu łupkowego. Według najbardziej optymistycznych szacunków Amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej możemy go mieć na naszym terytorium aż 5,3 bln m sześc. Oznacza to, że nie tylko możemy zaspokoić swoje potrzeby, ale też stać się eksporterem gazu i niemal z roku na rok konkurentem Rosji. Kreml doskonale zdaje sobie z tego sprawę i robi wszystko, by temu zapobiec. Pod szyldem działań ekologicznych prowadzona jest intensywna kampania antyłupkowa w Brukseli, niemrawo odpierana przez polskich europosłów. Celem tej kampanii jest zablokowanie wydobycia gazu łupkowego w Polsce. Gdyby to się nie udało, Rosjanie mają także plan B – przejęcie wydobycia gazu w Polsce. Według mediów co piąta koncesja na poszukiwania gazu łupkowego w Polsce znajduje się w rękach rosyjskich, a uzyskały je rosyjskie firmy, które przejęły spółki mające już pozwolenia. Rosjanie nie zasypiają gruszek w popiele. Gorzej z nami – jak pokazała sprawa Jamału II, polski rząd nie panuje nad tym, co robią jego podwładni. Już samo mówienie o drugiej nitce gazociągu stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Polski.

Były szef ABW Krzysztof Bondaryk jeszcze niedawno pisał w „Przeglądzie Bezpieczeństwa Wewnętrznego", że przemiany systemu gospodarczego, tworzenie gospodarki rynkowej, przekształcenia własnościowe, swoboda obrotu gospodarczego niosą również pewne możliwości wykorzystania ich do działań przestępczych. W warunkach wolnego rynku i zmniejszającego się udziału państwa w obrocie gospodarczym zmienia się sens pojęcia ochrony interesów ekonomicznych państwa czy ochrony gospodarki – od etatystycznego pilnowania państwowych przedsiębiorstw do współpracy z biznesem w ochronie przed zagrożeniami płynącymi ze strony nieuczciwych uczestników obrotu gospodarczego, zorganizowanej przestępczości, a nawet obcych służb specjalnych. Chaos – jak mówi europoseł Konrad Szymański – w dziedzinie energetycznej jest dla agentów wpływu, na których Rosjanie mogą sobie pozwolić, prawdziwym eldorado. Czyżby zabrakło tej współpracy z biznesem w kwestii ochrony strategicznego interesu ekonomicznego państwa? Zgodnie z zapisami ustawy ABW winna wykrywać przestępstwa godzące w podstawy ekonomiczne państwa i im zapobiegać. Nasuwa się pytanie, czy ten ustawowy obowiązek wypełniono. Czy wdrożono kontrwywiadowczą ochronę strategicznych obszarów ekonomicznych państwa, a więc czy ABW podjęła działania zmierzające do monitorowania współpracy spółki EuRoPol Gaz z Gazpromem i dlaczego zgodnie z nakazem ustawowym nie poinformowano o chęci podjęcia współpracy przy inwestycji Jamał II ministra spraw wewnętrznych, wicepremiera i ministra gospodarki czy wreszcie premiera RP? To pokazuje, że system bezpieczeństwa państwa praktycznie nie istnieje. Najważniejsi przedstawiciele władzy, którzy winni być informowani o ważnych kwestiach dotyczących strategicznych działów gospodarki, nie są informowani ani drogą oficjalną, ani przez odpowiednie służby stojące na straży bezpieczeństwa państwa.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE