Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Miękkie państwo III RP

Wojciech Błasiak

III Rzeczpospolita okazała się miękkim państwem, by użyć określenia szwedzkiego ekonomisty i socjologa Gunnara Myrdala. Ma cechy strukturalne zbliżone do tzw. krajów Trzeciego Świata

Jest to państwo miękkie wobec silnych, w tym zwłaszcza międzynarodowych sił i nacisków, natomiast twarde – wobec słabych, w tym szczególnie w stosunku do własnych obywateli. To miękkie państwo III RP charakteryzuje się trzema negatywnymi cechami: po pierwsze, niskim stopniem skuteczności i efektywności działania aparatu państwowego, aż po trwałą niemożność rozwiązania szczególnie trudnych i skomplikowanych problemów; po drugie – niskim stopniem praworządności i służebności publicznej władzy państwowej, aż po samowolę i anarchię w poszczególnych korpusach aparatu państwa; po trzecie zaś – wysokim stopniem korupcji finansowej i politycznej aparatu państwowego, aż po kryminogenność i kryminalność poszczególnych ludzi tego aparatu. Te cechy są stale odtwarzane od 23 lat – niezależnie od składów partyjnych i personalnych naczelnych jego władz. A to oznacza, że będą również odtwarzane w przyszłości.

Jakie są przyczyny tego stanu rzeczy? Państwo polskie ma ustrój gabinetowo-parlamentarny. Dlatego najważniejszą rolę odgrywa w nim Sejm. Kto panuje nad Sejmem, ten panuje nad państwem. Kto panuje nad państwem, panuje nad Polską. Kluczem do zrozumienia jakości polskiego państwa jest jakość polskiego Sejmu. A o jakości Sejmu stanowi jakość elit politycznych w Sejmie i wyłanianego przez nie gabinetu rządowego. Jakość elit politycznych w Sejmie i rządzie ma zaś zasadniczy wpływ na obsadę kluczowych stanowisk w państwie. Jakość elit politycznych Sejmu, rządu i centralnych organów państwowych w sposób zasadniczy określa jakość państwa i kształtuje jego cechy. I to nędza merytoryczna, ideowa i osobowościowa tych elit politycznych jest zasadniczą przyczyną „miękkości" państwa III RP. A te selekcjonowane są w procesie wyborczym. O jakości zaś tego procesu decydują systemy wyborcze. Rdzeniem każdego systemu wyborczego jest ordynacja wyborcza.

Kto panuje nad Sejmem III RP, panuje też nad państwem

Proporcjonalna ordynacja wyborcza do Sejmu pozbawia polskich obywateli biernego prawa wyborczego. Obywatel nie może bowiem kandydować do Sejmu bez zgody oligarchii partyjnych, które wpisują go na listy kandydatów. Tak jak może to zrobić w większościowej ordynacji opartej na regule jednomandatowych okręgów wyborczych. Proporcjonalna ordynacja wyborcza pozbawia Polaków również realnie czynnego prawa wyborczego. Polacy głosują bowiem w wyborach do Sejmu na kandydatów już wybranych na listy wyborcze przez oligarchie partyjne. Demokracja polityczna w Polsce jest fasadowa. To jest parlamentarna oligarchia wyborcza.

Nade wszystko jednak polska ordynacja wyborcza jest mechanizmem negatywnej selekcji elit politycznych. Jest to ordynacja, która odtwarza i samopowiela stan zastany. O składzie personalnym przyszłego Sejmu zasadniczo decydują bowiem oligarchie partyjne już ukonstytuowane. A punktem wyjścia tego ćwierćwiecza samoreprodukcji polskich elit politycznych były wyselekcjonowane zasadniczo przez komunistyczne służby specjalne elity polityczne tzw. Okrągłego Stołu.

Na gruncie polskim twierdzenie, iż to ordynacja wyborcza wpływa w sposób konstytutywny na system polityczny i jakość polskiego państwa, po raz pierwszy sformułował w 1992 r. założyciel Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW prof. Jerzy Przystawa: „(...) większość problemów i plag, jakie trapią Polaków i nie pozwalają nam w pełni cieszyć się z odzyskanej wolności, ma swe źródło w wadzie ustrojowej III Rzeczypospolitej, jaką jest wpisana do konstytucji zasada proporcjonalności wyborów do Sejmu. Dlatego jako remedium na te kłopoty proponuje prosty sprawdzony sposób: wprowadzenie zasady wyborów do Sejmu w jednomandatowych okręgach wyborczych (JOW), tak jak to ma miejsce w przodujących demokracjach świata: w Wielkiej Brytanii, Kanadzie czy USA".

Nowy sposób wyłaniania parlamentarnych elit politycznych oraz  sposób ich podporządkowania, kontroli, rozliczania i wymiany uruchomi stały proces pozytywnej selekcji elit władzy polskiego państwa. Będzie, mówiąc słowami Johna T. Pepalla, „usuwał kiepskich". Można to przewidzieć na podstawie doświadczeń brytyjskich, kanadyjskich, francuskich i okresowo włoskich. Przede wszystkim zostanie odsunięta od władzy i wpływu na władzę większość obecnych elit politycznych. Będą wyrzucone na tzw. śmietnik historii. Równocześnie nastąpi częściowy rozpad z głęboką przebudową istniejących partii politycznych. Rozpocznie się proces wyłaniania nowych politycznych liderów spośród szerokiego spektrum środowisk społecznych i politycznych. Utworzy się klasyczny dla ordynacji większościowej dwubiegunowy układ partyjny, którego partie będą miały obywatelsko-wyborczy charakter, a nie wodzowsko-oligarchiczny. Partie będą zmuszone szukać najwartościowszych ludzi bezpośrednio w 460 jednomandatowych okręgach wyborczych, aby wygrać wybory. Posłowie, partie polityczne i elity polityczne państwa zostaną bezpośrednio i trwale podporządkowane wyborcom, a w konsekwencji narodowemu społeczeństwu. Posłowie, którzy okażą się niewiarygodni czy mało skuteczni, będą stopniowo w procesie powtarzalnych wyborów eliminowani. Tym samym zostanie uruchomiony stały mechanizm pozytywnej selekcji do elit politycznych.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez