Najnowsza interwencja Uważam Rze

Butik

Sylwia Adamowicz, wlascicielka szkoly FreeArtFusion, wierzy, ze Polki maja szanse na mistrzostwo

Daleko od go-go

Karolina Kowalska

Taniec na rurze może się pojawić na najbliższych igrzyskach w Rio de Janeiro. Jeśli oczywiście nie przestanie budzić skojarzeń z klubem nocnym

Ręce w szuwaks i ciągnij! Dawaj do góry, dokładaj nogi! Jedziesz! – w grupie średniozaawansowanej Sylwia Adamowicz rezygnuje z taryfy ulgowej. Po pół roku dziewczyny powinny już „pykać", ale przez święta niektórym zwiotczały ramiona. Za tydzień będą jak stal.

To nie trening antyterrorystek ani nawet akrobatek, ale zajęcia tańca na rurze, a poprawnie pole dance fitness, dyscypliny, która ma szansę wejść do programu igrzysk w Rio de Janeiro w 2016 r. Tuzin dziewczyn w sportowych stanikach i obcisłych spodenkach od pół godziny wspina się na chromowane rury. Wysiłek maskują uśmiechem, pot ocierają ręcznikami. Przymierzają się do „półbaterflaja", „gemini", i „X-mana". Odpoczywają przy „desce", zawieszone prostopadle do podłogi przytrzymują się rury udami. Próbuję, jak strażak, wspiąć się do góry i zjeżdżam na tyłek. Dziewczyny się śmieją. Na początku też tak miały.

Sześciopak z brzucha

Żeby zaskoczyć, trzeba kilku tygodni ćwiczeń i bazy mięśniowej. Bez siły ręce nie podciągną do góry nawet 50 kilo, a co dopiero 60, a nawet 70, które na moich oczach latają pod sufitem. Albo próbują latać, bo do sprawności Sylwii Adamowicz, współwłaścicielki FreeArtFusion, byłej gimnastyczki i tancerki, brakuje im miesięcy treningów.

Ale sylwetki mają coraz bardziej sportowe. Po pół roku zajęć z brzucha robi się sześciopak, z bicepsa kamień, podnoszą się pośladki. To też uzależnia, ale najbardziej endorfiny, które po godzinnym treningu zalewają mózg dawką na cały dzień. Sylwia Adamowicz ma kursantki, które kupiły rurę do domu i ćwiczą przed telewizorem.

I takie, którym nie wystarczają jedne zajęcia dziennie – przychodzą rano i wieczorem, a w porze lunchu przekąszają rozciąganiem na silkach – wstążkach do akrobatycznych ewolucji. Ciała mają prawie jak instruktorka – jakby je całkiem odtłuścić, zostałyby same mięśnie i ścięgna, atlas anatomii.

Jeszcze trochę, a będą mogły startować w mistrzostwach. Oczywiście, jeśli wytrzymają kolejną rotację. Pierwszy odsiew następuje po czterech miesiącach, kiedy już lata się w górze, ale jeszcze nie robi „motyla". Można się zniechęcić, zwłaszcza gdy inne już szybują, a na ciebie siła grawitacyjna działa jakby mocniej. Jeśli się nie poddasz, sama zrobisz motyla. I zachwycisz sylwetką modelki.

Wstyd przyznać w pracy

Dziewczyny od Sylwii Adamowicz czują, że to popłaca. Przychodzą przed pracą (te na siódmą), zajęciami (te na ósmą) albo po, nawet na 21. Bez makijażu, obcasów, garsonek, znowu są beztroskie. Mówią, że to lepsze niż terapia. Tylko wciąż trochę wstyd się przyznać w pracy, bo taniec na rurze kojarzy się jednoznacznie – z lap dance, erotycznymi wygibasami na kolanach klienta klubu go-go. Dlatego mówią, że idą na taniec. – Pole dance fitness nadal prowokuje ironiczne uśmieszki nawet u profesjonalistów. Kiedy w mniejszych miastach mówię kolegom z branży, że jestem instruktorką, patrzą na mnie dziwnie – opowiada Sylwia Adamowicz.

Ale jak się mają patrzeć, jeśli w wielu miejscach te zajęcia mają niewiele wspólnego ze sportem? Kiedy trzy lata temu moda na pole dance dotarła do Polski, szkoły tańca na rurze otwierali nawet właściciele klubów go-go, a striptizerki uczyły w nich chodzenia wokół rury i technik lap dance'u, czyli tańca na kolanach siedzącego mężczyzny. Joanna Derybowska, aktualna wicemistrzyni Europy w pole dance fitness, efekty takiego szkolenia obserwuje do dziś, nawet na zawodach, coraz organizowanych w Polsce przez któreś z licznych stowarzyszeń tej dyscypliny. – Poziom jest bardzo nierówny. Oprócz profesjonalnych zawodniczek, których mamy w kraju kilka, może kilkanaście, startują zupełne amatorki, dziewczyny po kursach, nie zawsze najwyższych lotów. I tak obok akrobatycznych figur mamy erotyczne wygibasy – opowiada wicemistrzyni Europy. Na ostatnich, marcowych Mistrzostwach Mazowsza Pole Dance w Skaryszewie jej kursantki wygrywały w większości kategorii, i to nie tylko dlatego, że stanowiły 1/3 wszystkich startujących. W szranki stanęły panie, które ledwo podciągały się na „polu", a lwią część programu poświęciły na kocie wygibasy i zmysłowe okręcanie się wokół rury. Na stojąco. Reakcje publiczności, szczególnie jej męskiej części, przypominały te z nocnego klubu. – W takiej sytuacji trudno się spodziewać, że w Polsce zacznie się brać ten sport na poważnie – skarży się Joanna Derybowska.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe