Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Kraj przyjazny dla biznesmenów

Paweł Zarzeczny

Kiedy Polacy tłumnie czcili pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej, miłościwie nam panujący Donald Tusk wyruszył do Nigerii

Cel podróży Tuska – podbić Czarny Ląd i zrobić jakieś interesy. Nieszczęśliwie, udało się wylądować. Nieszczęśliwie, nie ma bowiem gorszego kraju na świecie do robienia interesów niż Nigeria. Nie wiem, czy ktoś powiedział zaproszonym biznesmenom, jak się robi tam biznesy... No to ja podpowiem, chociaż po fakcie, ale lepiej późno niż wcale. Przyjaciel Mirek. Też słyszał, że jest tam nafta. Załatwił kontrakt na odbiór w Petrochemii, wynajął też polski tankowiec, dostał też datę, kiedy ma podpłynąć pod rurę... Wszystko zagrało, oprócz rury. Mimo że zainwestował milion dolarów (fakt, z chciwości, liczył w finale na 20), statek podpłynął na czas (a jak zerkniecie na mapę, widać, że płynąć trzeba tam naokoło), no to nagle – jakiś mejl z właściwego ministerstwa, że brakuje jednego papierka. I że – sorry – trzeba odpływać, czyli spływać, bo do rury czekają kolejne statki. Kolega załamany, mógłby o papierek powalczyć, ale jego tankowiec kosztuje, a on goły – zainwestował wszystko. Spłynął i mało się nie powiesił.

No dobra, powiedzmy, że to amator był. No to mój kuzyn, Angol, też tam pojechał robić biznes. I opowiada śmieszną historię. Że ani na moment nie opuścił hotelu. Why? Otóż modne w Nigerii jest... porywanie biznesmenów. Do tego stopnia zuchwałości (coś jak piraci w Somalii), że zachodnie firmy ubezpieczają pracowników od porwań. Wygląda to tak, że Nigeryjczycy najpierw zapraszają, potem porywają, kasują i zwalniają. Łatwo zarobione kilkadziesiąt (w przypadku prezesów kilkaset) tysięcy baksów. W dodatku nikt tego procederu nie zwalcza – zagraniczniacy się nie boją, wiedzą bowiem, że zostaną wykupieni, a miejscowi nie robią im najmniejszej krzywdy – bo inaczej nie zarobią. Ten chamski numer stał się w ostatnich latach jeszcze bardziej bezczelny – mianowicie czasem „porwani" nawet nie opuszczają hotelu, a nawet i baru.

Dobra, uczepiłem się tej nafty, a przecież mnogość oszustw w Nigerii poraża. Stamtąd pochodzą gangi wyłudzające przez internet pieniądze od naiwnych. Popisowy numer to znalezienie kogoś chciwego (jak mojego Mirka), co za milion dolców potrzebnych na zakup chemikaliów wypierze na przykład 30 milionów, wypierze w sensie dosłownym. I mnóstwo ludzi na to się nabiera. Ba, w Polsce siedzi za to w kryminale jeden były nigeryjski piłkarz Legii, o dolarowym – nomen omen – imieniu: Franklin.

Co wam będę gadał... ten kraj to arena wojen plemiennych i religijnych. Ostatnio – bo Orły wygrały mistrzostwo Afryki – jeden z futbolistów, obecnie Chelsea, opowiedział (cytuję, żeby nie było, iż białas narzeka na czarnych), otóż ten chłopak opowiedział, jak to w jego wiosce spalono kościół, tak w ramach sąsiedzkich porachunków. Problem w tym, że w środku byli jego rodzice, pastor tego kościoła z żoną. On, dzieciak, się uratował, bo... akurat grał na ulicy w piłkę, a na buzi nie miał napisane, że chrześcijanin.

Tam, a propos nafty – wydobywa się ją jak u nas węgiel pod Wałbrzychem. Tyle że węgiel nie wybucha. A tam w takich odwiertach ginie czasem cała wioska, kilkaset osób to standard. Tam, to opowiada Mirek, dzieciaki wsuwają surowy ryż, z darów. Tam każda zagraniczna firma płaci haracz. Musi.

No, ale takich kumpli do biznesu, tylko takich, udało się znaleźć polskiemu rządowi. Pogratulować.

PS. Aha, w kilku amerykańskich stanach zabroniono używania słowa Nigger, czarnuch, jako rzekomo obraźliwego (rzekomo, bo chodziło wyłącznie o kolorystyczne odróżnienie w wiekach zaprzeszłych). No więc jeżeli Nigger zabroniony, no to czemu nie zabronić i tej... Nigerii?

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe