Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Niebezpieczne gry semantyczne

Grzegorz Pytel

Każdy naród na zawsze dźwiga swoją historię. Próby jej zakłamywania skazane są na klęskę

Zaskakujące, że okładka „Uważam Rze" przedstawiająca Angelę Merkel w stroju więźniarki obozu koncentracyjnego wywołała tak wielką burzę w Europie. Trafiła m.in. na łamy dziennika „Daily Mail" w Wielkiej Brytanii, co świadczy o niezwykłej nośności i aktualności tego przekazu. A przecież tak jak strój huzara jest częścią polskiego dorobku kulturalnego w zakresie rozwoju garderoby (w tym wypadku żołnierskiej), tak mundury SS-manów czy pasiaki z obozów koncentracyjnych są częścią garderobianego dorobku kulturalnego Niemiec. Gdy 10 lat temu tygodnik „Wprost" na swojej okładce przedstawił Erikę Steinbach w mundurze SS-mana, rozległy się protesty. Dzisiaj podobne podnoszą się w Niemczech w związku z okładką ostatniego numeru „Uważam Rze". Czy słyszelibyśmy takie protesty, gdyby polski premier został przedstawiony w niemieckiej prasie w polskim więziennym drelichu? A przecież to dokładnie ta sama sytuacja.

Podobne wnioski nasuwają się w związku ze słownictwem. Od lat w publikacjach niemieckie obozy zagłady nazywane są nazistowskimi zamiast niemieckimi. Nie powinno wywołać zatem zdziwienia, jak z czasem Niemcy zaczną być in gremio nazywani nazistami, a przymiotnik „nazistowski" stanie się synonimem przymiotnika „niemiecki". Oczywiście będzie to historycznie niesprawiedliwe, ale taka jest logika języka i takie też mogą być efekty manipulacji.

Kiedy patrzy się jednak szerzej niż tylko na osiągnięcia w dziedzinie haute couture czy semantyki, należy zauważyć, że każdy naród na zawsze dźwiga swoją historię. Próby orwellowskich czy wręcz stalinowskich manipulacji i zakłamywania historii skazane są na klęskę. Jak zauważył Abraham Lincoln: „Można oszukiwać wielu ludzi jakiś czas, a niektórych cały czas, ale nie można oszukiwać wszystkich cały czas".

Przypominanie niektórym narodom o ich historycznej roli w rozwoju cywilizacji europejskiej może być niezbyt przyjemne, bo jest to przypominanie zbrodni na niewyobrażalną skalę. Jednak ma to być szczepionka i ostrzeżenie przeciw powtórce z historii. Wizja propagowana obecnie w sposób podprogowy w głównych europejskich mediach, w tym brytyjskich, jakoby II wojna światowa w Europie była de facto europejską wojną domową, zaczyna się stawać częścią tzw. proeuropejskiego myślenia. Ten proces może się skończyć na Starym Kontynencie kolejną zawieruchą o monstrualnych wręcz rozmiarach. Przed taką możliwością ostrzegał pod koniec 2011 r. minister finansów Jacek Rostowski. Jego ostrzeżenie powtórzył niedawno wieloletni premier Luksemburga Jean-Claude Juncker.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO