Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Polacy ulegli medialnej propagandzie, ze dziecko to ?koszt?, a nie najcenniejsza ?inwestycja?

Polska umiera

Tomasz Teluk

Za pół wieku odsetek osób w podeszłym wieku w naszym kraju będzie jednym z najwyższych na świecie – ok. 80 proc. populacji

Nic więc dziwnego, że Polki narzekają na problemy z płodnością. Przez całą młodość, gdy są najlepiej przez naturę przygotowane do rodzenia dzieci, odwlekają tę decyzję, a dodatkowo ubezpładniają się antykoncepcją.

Drogie dzieci

Polacy ulegli medialnej propagandzie, że dziecko to „koszt", a nie najcenniejsza „inwestycja". Młodzi nie chcą mieć dzieci z powodu perspektywy niekończących się wydatków, kredytu hipotecznego na całe życie i wiecznego braku pieniędzy. Niestety, państwowe instytucje podsycają ten lęk przed rodzicielstwem wyliczeniami przedstawiającymi niebotyczne wydatki związane z posiadaniem dzieci. Na przykład: w 2011 r. Komisja Nadzoru Finansowego (notabene instytucja, która powinna się zajmować nadzorem nad instytucjami rynku finansowego, jak nazwa wskazuje) przeprowadziła kampanię społeczną „Z rodziną trzeba się liczyć", której głównym elementem było wykazanie, że „koszt wychowania jedynaka w polskiej rodzinie (do 20. roku życia) wynosi 190 tys. zł", dwójki dzieci – 322 tys. zł, trójki – 436 tys. zł. Jeśli chcemy wysłać dziecko na studia, trzeba do tego dołożyć jeszcze 60 tys. zł na każde. Na dodatek „dzieci niestety chorują", a poza tym trzeba rozwijać ich pasje, zapewniać rozrywki, a to wszystko kosztuje. Jaki komunikat otrzymuje odbiorca kampanii? Jeśli decyduje się na potomstwo, powinien mieć na koncie jakieś pół miliona złotych, a skoro nie ma, to przynajmniej musi mieć pomysł, jak tę kwotę odłożyć. Młodzi Polacy odkładają więc decyzję o posiadaniu dziecka na później i sami korzystają z życia.

Do tego dochodzi antyrodzinna polityka kolejnych rządów. Zabierają rodzicom sześciolatki do szkół, aby jak najszybciej włączyć je do grona płatników podatków. „Reforma" rent i emerytur polegająca na podwyższeniu wieku emerytalnego opiera się na życzeniu, aby część uprawnionych do odbierania świadczeń po prostu nie dożyła emerytury. Innymi słowy: dobry podatnik to taki, który jak najszybciej wejdzie do systemu finansowego jako płatnik, a wypadnie z niego przed wiekiem emerytalnym. Motto tego systemu brzmi więc: „płać daniny, ale umieraj przed emeryturą". Czy przy takiej logice zarządzania państwu może zależeć nad podniesieniu poziomu usług medycznych?

Liczba zgonów już dawno przekroczyła liczbę urodzeń, przez co zastępowalność pokoleń stała się zagrożona. Obecnie na niepracującą osobę pracują dwie w sile wieku. W 2050 r. ta proporcja będzie wynosić 1:1. Za kilka dekad nie będzie miał kto pracować na nasze emerytury. Tym bardziej że przymierzamy się do spędzenia na emeryturze nie kilkunastu – jak obecnie – lecz ok. 20 lat. A wydatki osób starszych na zdrowie są czterokrotnie większe niż młodych. Emeryci wydają 2,5 razy więcej na lekarza, 3 razy więcej na lekarstwa, 4 razy więcej na opiekę szpitalną, 10 razy więcej na opiekę domową i 30 razy więcej na opiekę pielęgniarską. Kto więc za to zapłaci?

Gdyby Polska chciała uzupełnić brakujących płatników składek imigrantami, musielibyśmy rocznie przyjmować 600 tys. obcokrajowców. – Tak robią Niemcy. Tylko w pierwszej połowie 2012 r. przyjęli pół miliona imigrantów, przeważnie z południa Europy. W Niemczech pracuje już ponad milion Greków – zauważa Cezary Mech. Nikt jednak o zdrowych zmysłach nie wyobraża sobie Polski, która w ciągu dziesięciu lat zasymiluje 2 miliony Wietnamczyków, 2 miliony Białorusinów, milion Arabów i milion Hindusów. Zresztą nie oszukujmy się, dla nich Polska jest atrakcyjna wyłącznie jako etap przejściowy w kierunku innych socjalnych rajów.

Rządy starców

Obecnie na świecie żyje 6,5 mld ludzi. W 2030 r. będzie nas 8,2 mld, a w 2050 r. – 9 mld, z czego 2 mld osób będą miały ponad 60 lat, a 400 mln – ponad 80. Świat stanie przed niespotykanym w historii wyzwaniem: jak utrzymać starzejącą się ludzkość. Gospodarka nie będzie się rozwijała tak szybko jak do tej pory, nie ma co mówić o dynamice rozwoju, do jakiej przywykliśmy w ostatnich dekadach. Z problemami będą się borykali także Chińczycy, na których zemści się w końcu zachowawcza polityka jednego dziecka (co w efekcie daje i tak lepszy wskaźnik dzietności niż w Polsce!). Na świecie drastycznie przybędzie jednak osób, które będą wymagały gigantycznych wydatków zdrowotnych, a których jedynym wkładem w gospodarkę będzie konsumowanie oszczędności.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy