Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Ironicznie i zdecydowanie live

Grzegorz Benda

Strzeżcie się, pismaki, bo znów skopią wam tyłki!

W lipcu znów przyjadą do Polski. Iron Maiden, jedna z najbardziej hołubionych u nas grup światowego heavy metalu, która nazwę zaczerpnęła od średniowiecznego narzędzia tortur zwanego żelazną dziewicą. Była to metalowa szafa, idealnie pasująca do rozmiarów delikwenta, która z przodu miała drzwi, które kat mógł otworzyć lub zamknąć. Ich otwarcie było z reguły zapowiedzią kolejnych cierpień, a nieszczęśnik nawet nie mógł się poruszyć. Jakie to muzyczne „cierpienia" zadadzą tym razem swym polskim fanom Brytyjczycy? Przekonamy się już niedługo, 3 lipca w Łodzi (Atlas Arena) i 4 lipca w Gdyni (Ergo Arena). Inne czasy, więc tym razem delikwenci na widowni niewątpliwie będą czuć się zdecydowanie... nieskrępowani.

Gorzej ma się sprawa z naszymi muzycznymi (i nie tylko muzycznymi) dziennikarzami, bo ich ostatnie spotkania z ekipą Iron Maiden na piłkarskich boiskach raczej nie dały naszym większej satysfakcji, poza samym udziałem. Pierwszy taki mecz rozegrano podczas pierwszego pobytu zespołu w 1984 r., drugi – 11 lat później w Warszawie na boisku Gwardii przy ulicy Racławickiej. Oba zakończyły się identycznie, więc trudno dziś odnaleźć ich rezultaty. Nikt się nimi jakoś nie chwali. Bruce Dickinson nieraz opowiadał o ciężkim życiowym wyborze między karierą piłkarza i muzyka. Podobnie jak Stephen Percy Harris, zagorzały kibic drużyny West Ham United.

Zespół powstał w 1975 r. w Londynie i od początku był postrzegany jako nadzieja nurtu NWOBHM (New Wave of British Heavy Metal). W latach 80. na okładkach ich płyt pojawił się potwór Eddie, maskotka zaprojektowana przez Dereka Riggsa, która z biegiem czasu stała się integralnym elementem koncertów. Ale powróćmy do muzyki. Przedsmak tego, co wydarzy się w Łodzi i Gdyni, znajdziemy na płytach „Maiden England '88". Długo oczekiwanych DVD i CD. Skoncentruję się na podwójnej płycie CD, gdyż muzykę najbardziej jednak cenię za... muzykę, choć i inne zmysły też warto od czasu do czasu dokarmić. „Maiden England" to kompilacja dwóch występów w Birmingham z 27 i 28 listopada 1988 r., z trasy „Seventh Tour of a Seventh Tour": 18 utworów, a de facto 15 plus trzy niepublikowane nigdzie wcześniej bisy.

Na „otwieracz" wybrali wtedy sześciominutowe „Moonchild", a na drugie ucho popularne „The Evil That Men Do" (tytuł, i tylko tytuł, wzięty z szekspirowskiego „Juliusza Cezara", z przemowy Marka Antoniusza: „Przyjaciele, Rzymianie, rodacy, użyczcie mi swoich uszu..."), na trzecie serialowe „The Prisoner", w którego intro aktywnie włącza się już cała widownia. Minutowy oddech przy pierwszych dźwiękach opowieści o kimś opętanym przez duchy w „Still Life" i wizja apokalipsy w „Die with Your Boots On".

Tuż przed półmetkiem jeszcze koszmary i lekarstwo na nie w postaci reinkarnacji w „Infinite

Dreams" i wreszcie znakomity, mroczny, napakowany adrenaliną „Killers". Minęliśmy półmetek. Jeszcze „Can I Play With Madness", potem prawie ośmiominutowa wersja utworu „Heaven Can Wait", podrywającego publiczność (choć to utwór o śmierci) do śpiewu i chóralnych okrzyków, przebojowe „Wasted Years" i... obowiązkowa zmiana krążka. Jedenasty utwór to spotkanie ze Stworzycielem w „The Clairvoyant". Tuż za nim tytułujący trasę koncertową 10-minutowy „Seventh Son of a Seventh Son" z wplecioną w utwór melorecytacją Bruce'a Dickinsona (o narodzinach dziecka, które jest siódmym synem siódmego syna) i wreszcie oczekiwane „trzy szóstki", czyli słynny Ironowski „The Number of the Beast", zainspirowany horrorem „Omen II" z 1978 r. Jeszcze „Hallowed by Thy Name" i tradycyjny finał – utwór „Iron Maiden". To koniec? Nie! Tym razem wydawcy wreszcie uzupełnili tę płytę nigdzie wcześniej niepublikowanymi trzema bisami: „Run to the Hills", „Running Free" i „Sanctuary". Kolejne „bisy" już w Łodzi i w Gdyni. W lipcu.

Iron Maiden

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe