Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

22 listopada 1963 r. John F. Kennedy i Jackie Kennedy tuz po przylocie do Dallas

Człowiek, który wiedział za dużo

Antoni J. Wręga

Zabójcy JFK chcieli zmylić śledczych. Wykorzystali w tym celu tajemniczego misjonarza z Meksyku

Rozmówca powiedział tylko, że dziennikarz powinien zadzwonić do ambasady amerykańskiej w Londynie, po jakiś wielki „news", po czym odłożył słuchawkę" – napisano w depeszy CIA z 23 listopada 1963 r. Opisuje ona anonimowy telefon odebrany dzień wcześniej, na około 25 minut przed zamachem na Johna Fitzgeralda Kennedy'ego, przez dziennikarza gazety „The Cambridge News". Do dziś nie wiadomo, kto wykonał ten telefon ani skąd dzwonił. Pewne jest natomiast to, że była to część operacji dezinformacyjnej, która miała uchronić faktycznych zleceniodawców zabójstwa przed odkryciem. Ten sposób, w Polsce określany swojsko, jako metoda „na zająca", jest stary jak świat, ale wciąż skuteczny. Rolę takiego „zająca" w zabójstwie JFK odegrał Albert A. Osborne vel John Howard Bowen, który przebywał w Wielkiej Brytanii, gdy wykonywano ów tajemniczy telefon. Wcześniej zadbano, aby jego drogi skrzyżowały się z zabójcą JFK Lee Harveyem Oswaldem.

Tajemnicza podróż do Meksyku

26 września 1963 r. Oswald (lub, jak niektórzy twierdzą, jego sobowtór) wyruszył w podróż z Nowego Orleanu do Mexico City. Celem wyprawy było rzekomo zdobycie przez niego wiz uprawniających do podróży na Kubę i do ZSRR. Na granicy Teksasu z Meksykiem Oswald przesiadł się na autobus linii Flecha Roja (nomen omen znaczy to Czerwona Strzała) udający się do stolicy Meksyku. Do tego samego autobusu wsiadł mężczyzna zidentyfikowany później jako niejaki John Howard Bowen. Według zeznań świadków Bowen siedział obok Oswalda podczas całej długiej podróży nocnej do Mexico City. Karta turystyczna, na podstawie której dokonano identyfikacji Bowena, okazała się później sfałszowana. Ów Bowen nazywał się naprawdę: Albert Alexander Osborne. Miał 75 lat, a nie 60, urodził się w Anglii i nie był mieszkańcem Houston. Po co była ta maskarada?

Wróćmy do faktów. W autobusie do Mexico City było ok. 40 dorosłych Meksykanów obojga płci, a także dzieci, małe zwierzęta i kilku białych. Osborne i Oswald siedzieli w drugim rzędzie od przodu, zaraz za angielskim małżeństwem Johnem i Meryl McFarlandami. Oswald powiedział im, że podróżuje na Kubę zobaczyć się z Fidelem Castro. W Monterrey dosiadły się dwie młode Australijki: Pamela Mumford i Patricia Winston. Podczas podróży obie dziewczyny słyszały, jak Osborne, Oswald i małżeństwo McFarlandów „dużo rozmawiali i śmiali się". W pewnym momencie Oswald podszedł do Australijek, doradzając im, jak zachowywać się w Meksyku. Takie zachowanie było dla osób dobrze go znających zupełnie nienaturalne.

Według pani McFarland Bowen podróżował z „torbą na ramię, w której dźwigał konserwy". Brytyjka miała wrażenie, że powracał do jakiejś szkoły czy misji w Meksyku. Przedstawił się im jako emerytowany nauczyciel, który nauczał też w Indiach i „w Arabii". Opowiedział, że pracuje nad książką o słynnym trzęsieniu ziemi w Lizbonie w 1775 r.

Autobus przybył do Mexico City około 10 rano, 27 września (1963 r.). Już nigdy McFarlandowie ani australijskie dziewczyny nie spotkali ani „badacza lizbońskiego trzęsienia ziemi z 1775 r.", ani Oswalda. Ten ostatni zatrzymał się w Hotel del Comercio w Mexico City. Żadnych wiz, o które podobno zabiegał, nie dostał ani w kubańskiej, ani w sowieckiej ambasadzie. 2 października powrócił, wydawało się jak niepyszny, do Dallas. Również dziwaczny John Howard Bowen opuścił Mexico City autobusem dzień wcześniej. Po co więc udawali się obaj, ale jakby oddzielnie, do odległego Mexico City?

Warto odnotować, że Oswald dwukrotnie użył „w swojej karierze" nazwiska „Osborne" w Nowym Orleanie. Było to zaraz po tym, jak pracował w Dallas z człowiekiem nazwiskiem John Grossi (latem 1963 r.), który z kolei używał innego, istotnego tu – jak zobaczymy – nazwiska: Jack Bowen.

Zaplątać tropy

Po 22 listopada 1963 r. (zabójstwie JFK) FBI odkryła, że „niezidentyfikowani funkcjonariusze rządu meksykańskiego" zabrali krótko po zamachu w Dallas oryginał i duplikat listy pasażerów Flecha Roja z tej właśnie podróży. Musiano użyć dokumentów imigracyjnych i listy bagażowej, aby zidentyfikować personalia osób podróżujących z Oswaldem. FBI przesłuchała Mumford, Winston i małżeństwo McFarlandów. Agencja nie odnalazła jednak pasażera o nazwisku John Howard Bowen. Pomocne okazało się archiwum. W czerwcu 1942 r. jakiś John Howard Bowen, który prowadził obóz dla chłopców w Henderson Springs koło Knoxville, w stanie Tennessee, został oskarżony o podarcie i podeptanie amerykańskiej flagi. Podczas wojny był to wyraźny akt zdrady, szczególnie niepedagogiczny, że dokonany na oczach młodzieży. Następnie FBI odkryła, że w 1953 r. też jakiś John Howard Bowen został aresztowany w Woods Hotel w Houston, w Teksasie, w związku ze śledztwem w sprawie zaprószenia tam ognia. Do oskarżenia nie doszło, ale FBI pobrało wówczas odciski palców Johna Howarda Bowena, które miały okazać się kluczowe przy identyfikacji poszukiwanego. Pomocna okazała się lokalna gazeta „Knoxville Journal", która opublikowała kilka notek na temat Bowena, byłego mieszkańca tej miejscowości. Doniesienia prasowe powstały w oparciu o listy z pracy misjonarskiej Bowena w Meksyku. Listy pochodziły głównie od niego samego, chociaż jeden z nich został napisany przez Alberta Osborne'a.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?