Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Uratuj się sam

Karolina Kowalska

Przy zawale, udarze, tonięciu możemy sami ocalić swoje życie. Trzeba tylko wiedzieć jak

Po udarze mózgu mamy trzy godziny, żeby dotrzeć do szpitala i nie dopuścić do trwałego paraliżu, niedowładu czy utraty zdolności mówienia. Przy ostrym zawale o ratunku może decydować pierwsze 10 sekund, zanim nie stracimy przytomności, lub pierwsza godzina, jeśli atak jest łagodniejszy. W wodzie od zachowania spokoju zależy, czy przeżyjemy konfrontację z wirem lub falą. A przy zatruciu grzybami lub jadem żmii przez niewiedzę możemy pogorszyć sytuację. Co roku na skutek zawału, udaru czy utonięcia umiera w Polsce ok. 100 tys. osób. Wielu z nich mogłoby żyć, bo często przeżycie zależy od nas samych. Trzeba tylko wiedzieć, jak sobie pomóc.

Nie lekceważ

Wyobrażenie o zawale serca niejednego przeprawiło już na tamten świat. Bo jak pokazują polskie i amerykańskie seriale, zawału doznaje zwykle otyły mężczyzna po sześćdziesiątce, który z hukiem pada na ziemię, łapiąc się za lewą pierś. Przecież szczupła kobieta przed czterdziestką w takim geście na pewno przesadza z ekspresją. A z wymiotami lub bólem barku to się idzie do internisty. Nieoczywiste objawy infarctus myocardi, czyli zawału mięśnia sercowego, mylą nawet lekarzy pogotowia. Nic dziwnego więc, że nawet pacjenci, u których wystąpiły symptomy książkowe, takie jak ostry ból w klatce piersiowej, czekają średnio 2,5 godziny, zanim zadzwonią po karetkę, i nawet dobę, zanim zgłoszą się do lekarza. Przypuszcza się, że niewiedza kosztuje życie nawet kilkadziesiąt tysięcy osób rocznie. Bo zawał, czyli martwica mięśnia sercowego, wywołana nagłym niedokrwieniem na skutek zamknięcia tętnicy wieńcowej co roku dotyka 250 tys. Polaków.

Aby udrożnić drogi oddechowe u rannego, wystarczy czasami wysunąć mu do przodu żuchwę

Doktor Ewa Kwiatkowska, chirurg z jednego z warszawskich szpitali, od sześciu lat jeżdżąca w załodze pogotowia, nigdy nie zapomni 50-latka, który prawie cały dyżur przesiedział w poczekalni Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Od południa przepuścił ze 30 pacjentów. – Pani się nie martwi – mówił doktor Ewie – mnie tylko przewiało. 12 godzin później leżał na intensywnej terapii. Okazało się, że „przewiało go" w barku, tyle że bark nie bolał od stawu – 50-latek przechodził zawał serca, drugi w krótkim czasie. Tydzień później rodzina odbierała ze szpitala akt zgonu. – W medycynie jak w kinie – powtarza dr Ewa ulubione powiedzenie lekarzy. Książki jedno, życie drugie. Podręcznikowy, rozpierający ból w klatce piersiowej, który nie ustępuje po 15 minutach, połączony z dusznością, poceniem się i podwyższeniem temperatury, występuje w 90 proc. przypadków, ale w 10 proc. potrafi się kamuflować pod najdziwniejszymi postaciami, np. bólu żołądka albo wątroby. Trzy lata temu pacjent osobiście zawracał doktor Ewę w progu: „Zaszkodziła mi kanapka, ale zwymiotowałem i już mi lepiej" – usłyszała od 48-latka z Woli. Ale że nie może odjechać bez badania, przyłożyła stetoskop do serca – biło nierówno. Na EKG wyszedł zawał.

– Nigdy nie puszczam pacjenta bez badania, nie sugeruję się jego diagnozą. Od kiedy pan, którego zakłuło w krzyżu, zszedł mi na tętniaka rozwarstwiającego się aorty, w każdym widzę kandydata do zgonu – mówi doktor Kwiatkowska. Do pana z bólem krzyża żona wezwała karetkę, bo zachowywał się jak w delirium. Była pewna, że zażył jakiś narkotyk i chciała, żeby lekarka dała mu coś na uspokojenie. Godzinę później pan od krzyża już nie żył. Tętniak pękł. Nic nie dało się zrobić.

Jej wszystkie zawałowe akty zgonu dotyczyły pacjentów, którzy po pomoc zgłaszali się za późno. I to nie tylko tych nieksiążkowych, nieoczywistych. Miała panów, którzy duszność i piekący ból brali za zgagę, a rozpieranie, promieniujące do żuchwy za ból zęba, a także panie niechcące fatygować rodziny „objawami starości".

Tylko jedna pacjentka, emerytowana pielęgniarka, potrafiła sobie pomóc. Kiedy ścisnęło ją w klatce piersiowej, zawołała sąsiadkę, kazała sobie podać polopirynę i położyła się na kanapie. Pogotowie zastało ją półprzytomną, ale ułożoną w pozycji bezpiecznej, z kompletem dokumentów i spakowaną do szpitala. Pielęgniarka wiedziała, że liczy się spokój i czas.

Poprzednia
1 2 3 4 5 6

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy