Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Prezydent Bronislaw Komorowski odznaczyl ?Kazika? Ratajzera orderem Polonia Restituta, choc wszyscy spodziewali sie, ze bojownik getta dostanie Order Orla Bialego

Żyd na medal

Karolina Kowalska

„Kazik” – ostatni żyjący bohater getta – miał dostać Order Orła Białego. Ale prezydent się rozmyślił – dowiedziało się „Uważam Rze”. Wyszła kompromitacja

Symcha Ratajzer-Rotem, rocznik 1924, sadzi maciejkę w ogrodzie swojego domu w Jerozolimie. Taką, jaką pachniała cała ulica Podchorążych przy jego domu na Powiślu. A raczej „ulyca", bo „Kazik", po tylu latach, nadal mówi z akcentem z Czerniakowa. Opowiada Agnieszce Arnold, autorce filmu dokumentalnego „Rotem", jak wyprowadził z getta 50 bojowników, w tym Marka Edelmana, a potem został mścicielem Zagłady. Jest jednym z trojga ostatnich  żyjących bohaterów getta. Niedaleko, w Tel Awiwie, jest pani, która leży pod namiotem tlenowym. Ale ona już nic nie powie.

Prezydent zaprasza, ale nie przychodzi

Jeszcze nie wie, że za dwa lata prezydent RP zaprosi go na obchody 70. rocznicy wybuchu powstania w getcie. I że – nie sam, ale przez swoich ludzi – obieca mu najwyższe odznaczenie państwowe – Order Orła Białego. Kiedy zdradzi mu to Zeev Baran, honorowy konsul RP w Jerozolimie, nawet tak bardzo się nie zdziwi. W końcu Marek Edelman dostał Orła już w 1998 r., a, jak zauważają w Izraelu, w końcu to „Kazik" ratował Marka, a nie odwrotnie. Rotem zwierzy się przyjaciółce, że „jakby jakiś Polak uratował choćby jedną trzecią tych ludzi, co on, to już dawno miałby Orła". Teraz się cieszy, że polski rząd uznał go wreszcie za Polaka, którym on nigdy czuć się nie przestał.

Konsul Baran mówił o Orle i obiedzie u prezydenta, ale kiedy do Jerozolimy przyszło oficjalne zaproszenie, obiadu ani Orła na nim nie było. Nie było to pierwsze potknięcie polskiej dyplomacji. Zaproszenie, wysłane w lutym, zawierało bilet powrotny jeszcze na ten sam dzień. Tak jakby polskie władze chciały ciągać 89-latka pięć godzin w jedną stronę, a siedem z odprawą, żeby za chwilę kazać mu wracać. Ale szybko ktoś się zreflektował i przyszedł bilet na ponad tydzień, na pierwszą klasę, dla „Kazika" i opiekującej się nim Ewy Raziel oraz dwóch synów – Eyala i Itaya, którzy po polsku wprawdzie nie rozumieją, ale chcieli jechać, aby okazać szacunek ojcu.

W kwietniu do samolotu, z pominięciem wyjątkowo uciążliwej w Izraelu odprawy, odprowadził ich sam ambasador Polski w Izraelu. Na Okęciu też przywitano ich z honorami. Przyjechał pan Jakub od prezydenta, który, jak mówi Ewa Raziel, przez cały pobyt wyprzedzał ich myśli. Była limuzyna z prezydenckim szoferem, pokój w hotelu Belweder przy ul. Flory, przyjęcie wprost królewskie. No i prezydent Komorowski jednak zaprosił ich na obiad i było tylko trochę przykro, kiedy się okazało, że sam się na nim nie pojawił. „Kazik" zjadł w towarzystwie prof. Władysława Bartoszewskiego, sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta Macieja Klimczaka, swoich synów i Ewy. Prezydent musiał być na Śląsku. Ale znalazł czas dla Rotema. Trzy minuty w osobnej sali Żydowskiego Instytutu Historycznego na otwarciu wystawy „Sztuka Polska wobec Holokaustu", a potem jeszcze trzy na koniec uroczystości. I zaprosił go do loży w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej, gdzie 18 kwietnia koncert galowy Izraelskiej Orkiestry Filharmonicznej pod dyrekcją Zubina Mehty zainaugurował obchody rocznicowe. – To był najpiękniejszy moment wizyty. Cała sala uczciła „Kazika" owacją na stojąco. Bili mu brawo chyba z 10 minut, więcej niż prezydentowi i premierowi razem wziętym – wspomina Ewa Raziel.

Kto nie lubi „Kazika"

Tylko następnego dnia pod pomnikiem Bohaterów Getta na Muranowie znów zrobiło się dziwnie, kiedy „ Kazik" dostał od prezydenta nie obiecany Order Orła Białego, ale Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski, czyli Polonia Restituta. Siedział obok Bronisława Komorowskiego i Donalda Tuska, zgromadzeni bili mu brawo, płakali, kiedy mówił: „Niech przyjdą tu nasze dzieci i powtarzają: nigdy więcej wojny, bo ludzkie życie jest święte". Ale Polonia Restituta nie wyglądał tak dumnie jak Orzeł. Goście z Izraela poczuli się zlekceważeni i trochę oszukani. – Może jakby nikt Rotemowi wcześniej tego orderu nie obiecywał, nie byłoby takiego rozgoryczenia. A wyszło, że prezydent coś obiecał, nie osobiście i nie wprost, a potem, udając, że nic nie obiecywał, dał coś innego, gorszego. I niby nikt o tym nie mówił, ale nastroje były średnie – opowiada izraelski świadek uroczystości.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe