Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Grupa trzymająca uzdrowiska

Ernest Makowski

Centralne Biuro Śledcze oraz ABW sprawdzają ludzi, którym Skarb Państwa sprzedał największe polskie uzdrowiska – dowiedziało się „Uważam Rze”

Czy zakup uzdrowisk był możliwy dzięki bardzo dobrym kontaktom Pomorskiego z politykami PO oraz urzędnikami MSP?  Były rektor zdecydowanie temu zaprzecza.

Jednak to nie Jan Pomorski, ale niejaki Petro Stekh i jego udział w prywatyzacjach polskich firm państwowych, jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, zwrócił ostatnio uwagę Centralnego Biura Śledczego. Służby miały zainteresować się Stekhem właśnie ze względu na jego wspólne interesy z prof. Pomorskim, biorącym udział z ramienia Funduszu FIZAN w prywatyzacji uzdrowisk. Z Krajowego Rejestru Sądowego wynika bowiem, że Stekh i Pomorski są współudziałowcami zarejestrowanej w Lublinie firmy E-polis. Obaj wraz z inną osobą związaną z prywatyzacją uzdrowisk – Wojciechem Gucmą, obecnie członkiem zarządu Uzdrowiska Polskie Zarządzanie – są też współwłaścicielami zarejestrowanej w Nałęczowie w maju br. spółki Ekoprodukt. – Obydwie spółki nie prowadzą działalności – tłumaczy Stekh. – W przypadku E-polis próbowaliśmy pozyskać fundusze unijne na projekt związany z cmentarzami, polegający na dbaniu o groby na zlecenie osób np. przebywających za granicą, ale nie otrzymaliśmy na to dotacji. O finanse rozbiła się również sprawa spółki Ekoprodukt. Okazało się, że projekt handlu kwasem chlebowym jest nieopłacalny – tłumaczy Stekh. Nie ukrywa jednak, że prof. Pomorskiego zna od lat i utrzymuje z nim przyjacielskie relacje. – Jak jednak ja, skromny prawnik z Lublina, mogłem mieć związek z jakąkolwiek prywatyzacją? – pyta. Z kolei prof. Pomorski przekonuje, że prywatyzacja uzdrowisk przebiegała jak najbardziej w porządku, a Petro Stekh oraz związane z nim spółki nie miały żadnego związku z tą transakcją.

Ukraiński łącznik

Stekh to obywatel Ukrainy i od niedawna także Polski, absolwent Wydziału Prawa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, od lat współpracujący z ukraińskim konsulatem w Lublinie. W 2007 r. lokalne media opisywały m.in. jego zaangażowanie przy organizacji na terenie Lublina wyborów do ukraińskiego parlamentu.

Wcześniej przez dwa lata (1988–1990) Stekh służył w radzieckiej armii, w jednostce komandosów. Stacjonował m.in. na Półwyspie Kolskim. – Gdy wstąpiłem do komandosów, miałem 18 lat, chciałem przeżyć przygodę, jak każdy młody człowiek. Nie byłem jednak w elitarnym specnazie, tylko w zwykłych niebieskich beretach. Takich jak ja były dziesiątki tysięcy – przekonuje.

– Po dwóch latach wystąpiłem jednak z wojska i poszedłem na studia w Lublinie – podkreśla.

Petro Stekh wraz z żoną Elżbietą specjalizuje się m.in. w udzielaniu pomocy w sprawach gospodarczych, np. zakładaniu spółek czy prowadzeniu działalności, obywatelom Ukrainy. Pomaga również Ukraińcom, którzy popadli w konflikt z prawem w Polsce. Oprócz tego jest udziałowcem kilku działających w Polsce przedsiębiorstw. Wśród nich firmy VIP International aktywnej w branży informatycznej. Spółka, jak wynika z jej strony internetowej, m.in. stworzyła w 2010 r. oficjalną stronę Janusza Palikota.

Zanim Stekhem zajęło się CBŚ, Ukrainiec był wielokrotnie prześwietlany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. On sam do działań prowadzonych przez ABW podchodzi bardzo spokojnie. – Co jakiś czas jestem obiektem zainteresowania dziennikarzy i służb specjalnych. Ostatnio pięć lat temu przy okazji związków ówczesnego wicepremiera Andrzeja Leppera z ojcem Hinajło. Jak się okazało, nie miałem z tą sprawą nic wspólnego – mówi Stekh.

W 2007 r. „Rzeczpospolita" ujawniła, że ABW sprawdza, czy ojciec Mykoła Hinajło, były major Armii Radzieckiej, wówczas pop z przygranicznego Włodzimierza Wołyńskiego, nie jest związany z wywiadem wojskowym GRU. Służby zajęły się sprawą, bo duchowny był doradcą Andrzeja Leppera, gdy ten pełnił funkcję wicemarszałka Sejmu. To właśnie na prośbę Piotra Stecha były działacz Samoobrony Piotr Podgórski przedstawił popa Hinajłę Lepperowi. Obaj Ukraińcy byli członkami tajemniczej organizacji o nazwie Rycerski Zakon Michała Archanioła, która wedle ustaleń „Rzeczpospolitej" opierała się na byłych oficerach armii radzieckiej. Pop był w zakonie osobą numer dwa, Stekh kierował jego polską filią. Hinajło zaprzeczał jednak, aby miał jakiekolwiek związki z rosyjskimi służbami.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy