Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Różaniec dla porwanego

Janina Blikowska, Marek Kozubal

Piwnicę pod garażem samochodowym przerobił na celę dla porwanych. Liczył na wielki zysk

Przed poznańskim sądem rozpoczął się właśnie proces gangu porywaczy, którzy uprowadzili dla okupu 19-letniego Tomasza K., a od jego rodziców zażądali miliona złotych okupu. Przestępcy planowali kolejne takie akcje, mieli zamiar podszywać się pod policjantów.

Rok temu 11 maja w Poznaniu nastolatek szedł na przystanek autobusowy. Nagle zatrzymał się przy nim opel, w którym siedziało kilku mężczyzn. Kazali mu wsiąść do środka, twierdzili, że są z policji. W aucie obezwładnili chłopaka i zakryli mu głowę. Przechodnie niczego nie zauważyli. Porwany był uczniem trzeciej klasy technikum rolniczego i synem właściciela firmy z branży przetwórstwa rolnego. W przyszłości miał pracować w rodzinnym przedsiębiorstwie.

„Droga do nieba"

Fałszywi policjanci zawieźli go do Wilczyna, niewielkiej miejscowości koło Szamotuł. Zamknęli go w specjalnie przygotowanej celi, dzień i noc monitorowanej przez kamery. Obok łóżka leżał różaniec i książka „Droga do nieba". Jej lektura miała „zmiękczyć" chłopaka i uświadomić mu, że porywacze są gotowi na wszystko. – To była zagrywka psychologiczna. Chcieli go rozbić emocjonalnie. Ich przekaz był prosty – możesz się tylko modlić o swoje życie, tyle ci zostało – mówi jeden ze śledczych. – Wejście do celi było ukryte w kanale w garażu, betonowe drzwi wejściowe wygłuszono i zamaskowano płytkami łazienkowymi. Miały też wewnętrzny system zapadek i zamków – wspomina poznański policjant. Za nimi były dwa pomieszczenia. Pierwsze dla strażnika, który dzięki kamerom na bieżąco mógł widzieć, co robi porwany. W drugim za kratą były wąskie łóżko, stolik z lampką, telewizor oraz toaleta.

Kilka godzin po porwaniu rodzice chłopaka odebrali telefon z żądaniem miliona złotych okupu za uwolnienie syna. Bezzwłocznie zawiadomili policję. Sprawa natychmiast trafiła do funkcjonariuszy ze specjalnej grupy pościgowej Centralnego Biura Śledczego. Od miesięcy to właśnie oni prowadzą tego rodzaju śledztwa. Takie wewnętrzne przepisy zostały wprowadzone w policji po skandalu związanym z porwaniem i zabójstwem syna właściciela zakładów mięsnych z Mazowsza – Krzysztofa Olewnika.

Kryminalni zaczęli od dokładnego prześwietlania ofiary, jego rodziny i znajomych. Brali pod uwagę m.in. możliwość samouprowadzenia. Tę wersję jednak szybko odrzucili, wpadli bowiem na trop porywaczy. Okazało się, że za uprowadzeniem mógł stać gangster Michał K., którego syn Patryk kiedyś chodził do jednej klasy z ofiarą porwania. Chłopak mógł znać drogę, jaką codziennie pokonywał Tomasz K., mieć informacje o jego rodzinie i jej sytuacji finansowej.

Gangster Michał K. był złodziejem samochodowym. Od czterech lat jednak się ukrywał, bo nie stawił się do więzienia, aby odbyć karę. – Przestępca, który się ukrywa, ponosi koszty tej operacji, nie ma też zysków z prowadzonej działalności – tłumaczy poznański policjant. K. wpadł więc na pomysł, by zarabiać na porwaniach. Miejsce, w którym przetrzymywał ofiarę, przygotował już w 2011 r. Początkowo traktował je jako kryjówkę przed policją.

Kryminalni odkryli, że Michał K. w więzieniu poznał innych przestępców, którzy byli skazani za porwania. Domyślali się, że to od nich mógł czerpać wzory. Dyskretnie zaczęli obserwować jego oraz jego bliskich, w tym syna. W tym czasie rodzina porwanego pod nadzorem policji prowadziła negocjacje z porywaczami. Z naszych informacji wynika, że bliscy Tomasza K. przekazali porywaczom 60 tys. zł.

Miał żyć z porwań

Dziesiątego dnia uwięzienia nastolatka mundurowi mieli już pewność, że przebywa on na posesji w Wilczynie. Warsztat otoczyli policyjni antyterroryści. Szturmem próbowali wziąć kryjówkę bandyty. – Na początku blokował zamki, nie chciał nas wpuścić do środka. Otworzył nam, dopiero gdy użyliśmy tarana do rozbijania ścian – wspomina policjant. Mundurowi weszli do pomieszczenia, w którym przebywał porwany. Chłopak był przestraszony. – Powiedzieliśmy mu, że jesteśmy z policji. Potem dostał telefon, aby porozmawiać z mamą – dodaje funkcjonariusz. Tomasz K. był w dobrej kondycji, po obejrzeniu przez lekarza wrócił do domu. Policjanci zatrzymali siedem osób zamieszanych w porwanie. Znaleźli dwa pistolety oraz kamizelkę kuloodporną.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe