Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Papierowe obietnice

Piotr Wojda

Dlaczego polskie złoto musi wrócić do kraju

Kryzys finansowy i gospodarczy trwa już kilka lat. Czas powiedzieć wprost, że dochodzimy do kresu „życia na kredyt". Świat potrzebuje głębokich reform i powrotu do stabilnego systemu finansowego. Jednym z koniecznych działań będą reformy walutowe. Te z kolei nie mogą się udać bez silnego oparcia w złocie. Niemcy i Szwajcarzy już to zrozumieli.

By zrozumieć procesy, które rządzą dzisiejszą gospodarką i generują kryzysy, musimy zrozumieć współczesny pieniądz. To waluta „fiat", zwana też pieniądzem fiducjarnym. Skojarzenia z wiarą są słuszne, bo właśnie na wierze opiera się ów pieniądz. Przyjrzyjmy się definicji: „Pieniądz fiducjarny (łac. fides – wiara) – waluta bez oparcia w dobrach materialnych (np. kruszcach), której wartość ma z reguły źródło w dekretowanym prawnie monopolu na wykorzystanie jej na danym obszarze jako legalny środek płatniczy oraz popycie generowanym przez instytucje państwowe, głównie przez pobór podatków".

Dla wielu klasyków liberalnej myśli ekonomicznej to zdanie brzmiałoby jak szaleństwo. Tymczasem współczesny świat pogrąża się w tym szaleństwie od upadku systemu z Bretton Woods we wczesnych latach 70. ubiegłego wieku. Wtedy właśnie administracja prezydenta Nixona zdecydowała o ostatecznym zerwaniu ze złotem. Gdy dolar stracił jakiekolwiek powiązanie ze złotem, możliwe było kreowanie właściwie dowolnej ilości pieniądza. W realiach dzisiejszego kryzysu nazywa się to luzowaniem ilościowym (quantitative easing) i w praktyce oznacza drukowanie dowolnej ilości pieniędzy. W ramach ostatniej rundy „luzowania" FED (amerykański bank centralny) drukuje 85 mld dolarów... miesięcznie.

Na słowo honoru

Ronald Reagan miał kiedyś powiedzieć: „Jako jednostki tylko przez jakiś czas możemy żyć ponad stan, ciągle pożyczając. Dlaczego zatem mielibyśmy sądzić, że takie ograniczenia nie dotyczą nas jako narodu?". Od czasów prezydentury Reagana świat pokazał, że potrafi pożyczać i drukować naprawdę ogromne ilości pieniędzy. W dodatku takich, za którymi stoi jedynie obietnica wytworzenia towarów przez rozpędzone gospodarki lub „słowo honoru" dane przez państwo. Co stoi za tymi pieniędzmi? Obietnice rządu USA. Ich wartość z każdym dodrukiem, kryzysem czy upadającym bankiem mocno się jednak dewaluuje. A więc dewaluuje się również dolar.

Banki do perfekcji opanowały sztukę pożyczania, ubezpieczania długów czy wymyślania kolejnych instrumentów finansowych. A kiedy coś idzie nie tak, zawsze można postraszyć rządy największych krajów i w zamian dostać trochę świeżo dodrukowanych pieniędzy. Nawet w grach planszowych papierowe pieniądze kiedyś się kończą, a inne aktywa ulegają znacznym przecenom. W świecie realnym system się nieco skomplikował.

Czy jednak pytanie Reagana nie jest wciąż zasadne? Różnicy między zadłużonym konsumentem a równie zadłużonym bankiem czy państwem tłumaczyć nie trzeba. Konsumentowi banki w końcu przestaną wydawać karty kredytowe. Państwo może spłacać jedne długi kolejnymi. Trudno określić, czy taki proceder ma jakiś kres. Być może koniec państwowego życia na kredyt wyznaczają inwestorzy, którzy prędzej czy później mogą odczuć całkowite załamanie waluty. Dolar z gwarancjami rządowymi może w pewnym momencie nie być już punktem odniesienia. Problem pojawia się również wtedy, gdy wszystkie „stymulujące" mechanizmy zwyczajnie nie działają, gospodarka jak na złość nie chce się rozpędzić, konsumenci nie chcą kupować. To moment, w którym się okazuje, że trzyletni samochód wcale nie musi być wymieniony, a pięcioletnia pralka czy lodówka jest całkiem sprawna.

Złote kajdany dla rządzących

Gdy załamią się najważniejsze waluty, świat nie będzie już dalej kupował na kredyt i rozszaleje się inflacja. Jednym z nielicznych instrumentów, które w takiej sytuacji ochronią nasz dorobek, może być złoto.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?