Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Dlaczego Putin zaatakuje Afganistan

Leszek Pietrzak

Kreml potrzebuje wojny, na którą będzie wysyłał zastępy złożone z młodzieży protestującej przeciwko dyktaturze

Radykalne ugrupowania islamistyczne z Afganistanu mogą zagrozić bezpieczeństwu Rosji – oświadczył kilka dni temu prezydent Władimir Putin na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa. W przyszłym roku wojska koalicji opuszczą Afganistan. Zdaniem Putina do głosu dojdą działające tam „międzynarodowe ugrupowania terrorystyczne i ekstremistyczne", które zainteresowane są eksportem „politycznej niestabilności", co w praktyce będzie oznaczało akty terrorystyczne w sąsiednich państwach. Wraz z nimi dojdzie do niekontrolowanej migracji, eksportu narkotyków, przestępczości i islamskiego fundamentalizmu. Jednym z krajów docelowych tego „eksportu" ma być Rosja.

Jest jeszcze jeden aspekt związany z Afganistanem. Otóż Amerykanie i ich koalicjanci nie poradzili sobie z opanowaniem sytuacji w tym kraju. Może więc lepiej, żeby teraz Afganistanem zajęła się Rosja. W końcu Rosja jest mocarstwem wcale nie gorszym niż Stany Zjednoczone. Ma wielką, nowoczesną armię i bojowe doświadczenia z Afganistanu, którego przecież nie mieli Amerykanie. A poza tym ma też swoich sojuszników, którzy na pewno ją poprą. Są wśród nich sygnatariusze Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB) i Szanghajskiej Organizacji Współpracy. Rosja może być zatem jedyną poważną siłą, która zapewni bezpieczeństwo w tym regionie. I może warto, by to zrobiła, skoro nie potrafili tego dokonać Amerykanie i ich sojusznicy. Tego też od dawna oczekuje międzynarodowa społeczność. Właśnie taki przekaz miało wystąpienie Putina.

O co naprawdę chodzi Putinowi? Dobrze wie, że nie da się ustabilizować sytuacji w Afganistanie i że jest to problem nierozwiązywalny. Po co zatem mówi o konieczności stworzenia planu rosyjskich działań? Putina znacznie bardziej od sytuacji w Afganistanie interesuje sytuacja w samej Rosji. Zaledwie dwa dni przed posiedzeniem Rady Bezpieczeństwa doszło w Moskwie do kolejnej demonstracji, w której udział wzięło kilkanaście tysięcy młodych Rosjan, domagających się uwolnienia opozycjonistów, którzy od roku siedzą w więzieniach za protesty przeciwko powrotowi Putina na Kreml. Tego niezadowolenia obawia się rosyjski despota. W każdym razie nie jest w stanie skutecznie go zneutralizować za pomocą swojego aparatu represji.

Mówiąc o afgańskim zagrożeniu dla bezpieczeństwa Rosji i konieczności opracowania specjalnego planu działania, Putin tworzy jeszcze jedno narzędzie do destabilizowania opozycji. Plan jakiejś nadzwyczajnej mobilizacji to idealny pretekst, by powołać do wojska wiele roczników młodych Rosjan. Na pewno wielu inicjatorów ostatniego protestu na placu Bołotnym w Moskwie można by natychmiast wcielić do armii i wysłać na granicę z Afganistanem. A być może nawet ich jednostki mogłyby zostać użyte do typowego „rozpoznania walką" przygranicznych prowincji Afganistanu. Dodatkowo Rosja zyskałaby nowych bohaterów poległych w jej obronie, przynajmniej propagandowo.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy