Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Premier Rosji Dmitrij Miedwiediew i szef Facebooka Mark Zuckerberg

Kreml kontra internet

Michał Kozak

Serwisy społecznościowe stały się skutecznym sposobem organizacji przeciwników reżimów na całym świecie. Nic dziwnego, że rosyjskie służby specjalne próbują spacyfikować to medium

Odkąd w 2009 r. fala demonstracji antyrządowych w Mołdawii uniemożliwiła rządzącej krajem prorosyjskiej partii komunistycznej przejęcie pełni władzy, specjaliści od marketingu politycznego na Kremlu zaczęli uważnie analizować możliwości samoorganizacji społeczeństwa za pośrednictwem portali społecznościowych.

Twitterowe rewolucje

Mołdawskich komunistów próbujących sfałszować niekorzystne dla siebie wyniki wyborów powstrzymały dopiero wielotysięczne manifestacje, których trzon stanowili uczniowie szkół średnich i studenci. Głównym sposobem komunikowania się przeciwników reżimu stał się Twitter. Rewolucja w Mołdawii zyskała nawet miano „twitterowej". Hasłem wzywającym do demonstracji był skrót oznaczający nazwę głównego placu w Kiszyniowie, stolicy Mołdawii. W serwisie pojawiały się także na bieżąco informacje z najbardziej odległych regionów kraju, co nadało fali protestów zorganizowaną formę. W efekcie w najgorętszej fazie mołdawskiej rewolucji w manifestacjach uczestniczyło nawet 120 tys. studentów. Zdaniem rosyjskiego politologa Siergieja Fedorczenki studentów łatwo było przyciągnąć do udziału w demonstracjach, bo to oni stanowią najbardziej aktywną grupę na portalach społecznościowych.

W 2011 r. w ślady Mołdawii poszła opozycja białoruska. Również w Mińsku do zwoływania zwolenników na demonstracje posłużyły serwisy społecznościowe. Nie inaczej było w Tunezji i Iranie, gdzie rewolucyjne wydarzenia koordynowano za pośrednictwem Twittera. W Egipcie inicjatorzy odsunięcia od władzy dyktatora Hosni Mubaraka sięgnęli też po Facebooka.

Z serwisów społecznościowych jako sposobu organizacji działań ulicznych już dawno korzysta także ukraińska opozycja. Odcięta od oficjalnych mediów, które kontroluje ekipa Wiktora Janukowycza bądź sprzyjający jej oligarchowie, zwołuje demonstracje właśnie za ich pośrednictwem.

Tajni agenci z VK

Największym portalem społecznościowym rosyjskojęzycznego internetu (runetu) jest założony w 2006 r. Vkontakte (vk.com),

który ma dziś 43 mln użytkowników dziennie. Na Ukrainie i Białorusi zajmuje pierwsze miejsce wśród serwisów społecznościowych, w Rosji wyprzedza go jedynie tamtejszy odpowiednik Naszej-Klasy – Odnoklassniki.

W marcu tego roku w Moskwie wybuchła prawdziwa bomba – niezależna „Nowaja Gazieta" ujawniła, że kierownictwo Vkontakte współpracuje z rosyjskimi służbami specjalnymi – ujawnia dane użytkowników i pomaga w torpedowaniu działań rosyjskiej opozycji.

Według gazety do nawiązania współpracy miało dojść w grudniu 2011 r. podczas kampanii prezydenckiej w Rosji. Paweł Durow, szef i założyciel Vkontakte, wysłał podobno list z taką propozycją do Władysława Surkowa, ówczesnego wiceszefa administracji prezydenta, odpowiedzialnego za kontrolę nad sferą polityczną. W kontaktach miał pośredniczyć potajemnie współpracujący z Kremlem rzecznik prasowy portalu Władysław Cypluchin.

Dokumenty, do których dotarła „Nowaja Gazieta", miały potwierdzać, że szefowie Vkontakte blokowali radykalnie nastawionych użytkowników i manipulowali działaniami opozycjonistów nie gorzej niż zawodowi funkcjonariusze KGB. Cypluchin miał donosić kremlowskim urzędnikom, że pomagał wzmocnić napięcie pomiędzy stronami poróżnionej opozycji i kontrolował zakładanie w serwisie nowych grup: „Jesteśmy za Niemcowem, spotykamy się na placu Bołotnym" (Borys Niemcow, wicepremier rosyjskiego rządu za prezydentury Borysa Jelcyna i jeden z liderów opozycyjnego ruchu „Solidarność" – red.) i „Popieramy Czirikową, spotykamy się na placu Rewolucji" (Jewgienija Czirikowa, szefowa ruchu ekologicznego broniącego podmoskiewskich lasów przed zabudową – red.). „Teraz planujemy skrzyżować trasy tych demonstracji, żeby wywołać konflikt" – raportował rzecznik Vkontakte.

Durow przypominał z kolei Surkowowi: „Już wiele lat współpracujemy z Federalną Służbą Bezpieczeństwa i wydziałem K Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (zajmuje się walką z przestępczością w sferze IT – red.), przekazując informacje o tysiącach użytkowników naszej sieci w formie adresów IP, numerów telefonów komórkowych i innych danych", a wszystko to, aby „przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się przemocy i chaosu".

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej