Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Szkolni pedagodzy potrafia mylic ADHD z niedojrzaloscia dzieci urodzonych w grudniu, zywszych niz styczniowe

Urojone choroby

Ewa Filiks

Tysiące dzieci jest faszerowanych psychotropami na mylnie zdiagnozowane ADHD, zaburzenie opozycyjno-buntownicze czy ADD

ADHD, DDA, dyskalkulia, zespół deficytu uwagi, zaburzenie opozycyjno-buntownicze – według amerykańskich statystyk 20 mln dzieci na świecie leczy się psychotropami na choroby, których istnienia nie udowodniono. Napędza to rynek farmakologiczny i niszczy osobowości. Choć polskie autorytety psychiatryczne też radzą podchodzić ostrożnie do diagnoz typu ADHD i faszerowania dzieci lekami, presja szkoły sprawia, że coraz więcej kilkulatków i nastolatków jest tumanionych substancjami psychoaktywnymi. Tak są łatwiej sterowalni.

Bo nie chciał usiedzieć

Majka, 30-latka spod Legnicy, nigdy nie zapomni dnia, kiedy przedszkolna wychowawczyni zatrzymała ją przy szatni: „Pani synek ma ADHD, proszę się pilnie zgłosić do psychologa". – Myślałam, że zemdleję. Okazało się, że tego dnia była wizytacja pani z Wrocławia, która robiła dzieciom testy. Szymek jako jedyny z grupy nie umiał zapamiętać wierszyka, zamiast siedzieć po turecku, zaczepiał koleżanki. Majka dostała wizytówkę pani z Wrocławia i zalecenie, by jak najszybciej się do niej zgłosić (w promocji za 100 zł za godzinę). Zamiast do Wrocławia pojechała jednak do Legnicy. I nie do psychologa, a od razu do psychiatry. – Lekarka chciała dzwonić do tej wrocławianki, nakrzyczeć na nią, że takich „wyroków" nie wydaje się w pół godziny i że od diagnozy to jest psychiatra. Nie dałam jej wizytówki, bo bałam się wstydu w przedszkolu, ale znacznie się uspokoiłam. Okazało się, że Szymek nie ma ADHD (Attention Deficit Hyperactivity Disorder) – zespołu nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. Ale to usłyszałam dopiero po kilku wizytach, licznych badaniach i testach. Na zawsze przestałam wierzyć psychologom – mówi 30-latka.

Szymek miał szczęście. Dla wielu rodziców słowo szkolnej pedagog jest święte. Jeśli mówi, że dziecko jest chore, wierzą ślepo. I idą do wskazanego lekarza po metylofenidat (MPH), występujący w Polsce pod postacią concerty lub ritalinu. MPH to stymulant z grupy fenetylamin, do której należy także amfetamina. Jeżeli dziecko nie jest chore na ADHD, a więc nie występują u niego niedobory neuroprzekaźników, zareaguje jak dorosły na zwiększoną dawkę kawy. Zamiast się wyciszyć, stanie się niespokojne, drażliwe, pobudzone. To tylko upewni rodziców w błędnej diagnozie i zachęci do aplikowania większej dawki.

Magdalena N., psychiatra z Warszawy, regularnie przyjmuje ofiary pedagogów i psychologów szkolnych, które – dla skrócenia czasu leczenia – zostały wysłane po receptę do zaprzyjaźnionego psychiatry. – Jestem przerażona niefrasobliwością tych lekarzy. Wypisują substancje psychoaktywne bez zbadania pacjenta. Wiem, że współpraca psychoterapeutów z psychiatrami jest powszechna w przypadku dorosłych, bo terapeuta bez dyplomu lekarza nie może przepisać leków uzupełniających terapię. Ale tu nie chodzi o stosunkowo łatwą w rozpoznaniu depresję u dorosłego, lecz niezwykle złożone i trudne w diagnozowaniu ADHD. I nie o lekkie antydepresanty, ale środki stymulujące! Przecież za to można trafić do więzienia! – denerwuje się lekarka. Nie chce ujawniać nazwiska. Boi się, że musiałaby wskazać Izbie Lekarskiej kolegów, którzy dopuszczają się takich praktyk. Sama kazała odstawić ritalin kilkunastu małym pacjentom. Lek, który według badań przeprowadzonych w Johannesburgu był skuteczny tylko u dwóch na 14 badanych, ma bowiem szereg skutków ubocznych. Bezsenność, utrata apetytu, bóle głowy i pogorszenie ostrości widzenia to najłagodniejsze z nich. U zażywających ritalin może wystąpić zespół Tourette'a, objawiający się mimowolnymi ruchami i niekontrolowanym rzucaniem przekleństw, czy arytmia serca.

Za objaw ADHD psycholodzy potrafią wziąć nawet pogorszenie ocen u nastolatków wchodzących w okres pokwitania czy pogorszenie nastroju u dzieci przeżywających problemy w domu, np. rozwód rodziców. Łukasz Mazur z Polskiego Towarzystwa Higieny Psychicznej doradza ostrożność w kierowaniu się opinią psychologów. – ADHD to choroba, więc jej rozpoznanie jest domeną psychiatry. Psycholog zajmuje się zaburzeniami. Do rozpoznania ADHD potrzebna jest skomplikowana diagnostyka, zwłaszcza że granice tej choroby są nieostre. Grupa dzieci z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi nachodzi na grupę dzieci niedostosowanych społecznie – ostrzega Łukasz Mazur. I przypomina, że o ile psychiatra jest zawodem posiadającym kodeks etyczny, o tyle psychoterapeuty żaden kodeks nie obowiązuje. Może sobie wymyślić własną diagnostykę i na jej podstawie wydawać nie diagnozy, ale sądy. Dlatego przy podejrzeniu ADHD Łukasz Mazur radzi zgłosić się do doświadczonego psychiatry dziecięcego.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe