Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Kto powinien wisieć na latarni?

Andrzej Urbański

Jedynym sposobem zaradzenia klęsce bezrobocia jest powieszenie na latarniach wszystkich tych młodych ludzi, którym się nie powiodło. W ten sposób uratujemy tyłki wszystkich tych, którzy wiedzą, że są winni

To, co kiedyś wydawało się niemożliwe, dzisiaj okazuje się po prostu oczywiste. Grecki urząd statystyczny podał, że bezrobocie wśród ludzi młodych przekroczyło właśnie w tym pięknym kraju 64 proc., a szanse na powstrzymanie tego zjawiska pojawią się być może w przyszłym roku. Grecja wyznacza od kilku lat europejskie trendy – za nią podążają: Hiszpania, Portugalia, Włochy, a być może za chwilę Francja. W Polsce oficjalnie bez pracy jest 28 proc. młodych ludzi, ale gdyby zsumować tych, którzy wyjechali z kraju w poszukiwaniu pracy, te procenty mogłyby się zrównać z liczbą gradusów w płynie nadal najchętniej konsumowanym nad Wisłą.

Z tych procentów bije groza niewyobrażalna, ponieważ oznaczają one strukturalną klęskę żywiołową. Mamy do czynienia z kompletnym załamaniem się całego systemu liberalnych rozkoszy, jakie nam obiecywano pod jednym w zasadzie warunkiem – że bardzo będziemy się starali, kształcili i wspinali po trupach słabszych, pnąc się do góry.

Teraz czytam w „Wyborczej", że za klęskę winę ponoszą sami młodzi, ponieważ kształcą się nie tak, jak powinni, zdobywają niewłaściwe umiejętności, a poza tym są po prostu do dupy. Wyrosło nam na liberalnych płatkach owsianych pokolenie kretynów, a „bezrobocie wśród młodych będzie ciągle rosnąć, bo ich wykształcenie coraz bardziej rozmija się z potrzebami rynku". To zdanie, wybite na czołówce gazety, która przez dwie dekady przekonywała młodych, że czeka ich „świetlana przyszłość", jeżeli tylko podporządkują się wolnorynkowym regułom, powinno przejść do historii. I nie chodzi o ranking hipokryzji, fałszu, kłamstwa czy ideologicznego ogłupienia. Chodzi o inną kategorię – jak daleko winowajca może iść w zaparte.

To nie młodzi stworzyli system, który ich nie chce, to nie oni narzucili sobie ideologię sukcesu. A teraz zbiorowo zrzucani są z produkcyjnego taśmociągu

Jeżeli winni klęsce, która ich dotknęła, są OFIARY, to znaczy, że wszyscy inni są niewinni.

W wypadku ludzi młodych ten ABSURD jest niebywały. To nie oni wszak stworzyli system, który ich nie chce; nie oni narzucili sobie ideologię sukcesu; nie oni pisali dzień po dniu, że wykształcenie zapewni im wspaniałe miejsce na rynku pracy. A teraz zrzucani są zbiorowo z produkcyjnego taśmociągu w odmęty bezsensu. Co zresztą wcale nie jest bezinteresownym idiotyzmem. Za nowym kursem „naprawy zepsutego wykształcenia" idą setki milionów euro przeznaczonych przez Brukselę na „dokształty" wszelkiego rodzaju. To gigantyczny biznes przejadający co roku monstrualne pieniądze, które mają być lekarstwem na bezrobocie. Choć statystyki są bezlitosne – dokształty i przekształty pomagają jak umarłemu kadzidło. W zamian właścicielom tych firm zapewniają wszelkie formy luksusu.

Skuteczność tych recept jest taka sama jak próba zatrzymania parowozu za pomocą carskiego ukazu. Ale ta indolencja ma dwie przyczyny. Pierwsza – to przekonanie, że rynek zawsze ma rację i wszystko powinno być podporządkowane temu molochowi. I ci, którzy konsumują, i ci, którzy produkują. Rynek stał się sam w sobie najważniejszym regulatorem społecznych zachowań – ile, czego i jak dostarcza lub nie, komu i w jakich dawkach, narzucając zarówno formy płatności, jak i koszty ich pozyskiwania. Kredyty, pożyczki, wynagrodzenia, umowy o pracę na warunkach, jakie rynkowi odpowiadają. Czyli: jak najmniej zobowiązań przy pełnej dyspozycyjności i wydajności. Zawłaszczenie rzeczywistości dokonało się na naszych oczach i przy całkowitej bezradności państwa, czyli polityków, którzy oddawali rynkowi nie tylko bałwochwalczą cześć, ale i uprawnienia wcześniej zarezerwowane dla „woli ludu", ustawodawcy i władzy wykonawczej.

Przyczyna druga wyjaśnia, dlaczego tak się stało. To ideowa impotencja całej liberalnej formacji, jaka zdominowała w ostatnich dekadach publiczny dyskurs. Narzucono wzory i normy, wartości i procedury zachowań społecznych podporządkowanych „sukcesowi", jakim stała się wszelaka konsumpcja – dóbr, usług, relacji między ludźmi. Dopóki machina szparko podążała do przodu, wszystkie problemy zrzucano na nieudaczników, rozczarowanych i sfrustrowanych, a na straży tego dogmatu stanął legion profesorów psychologii społecznej, socjologów i ekonomistów. Ta nowa kasta kapłanów opanowała przestrzeń debaty, odprawiając rytualne zaklęcia, za każdym razem kończące się zapewnieniem, że dla świata, w którym żyjemy, nie ma żadnej alternatywy.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE