Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Nie ma wolności bez odpowiedzialności

Patryk Hałaczkiewicz , Artur Heliak

Wybory w jednomandatowych okręgach są przede wszystkim szkołą odpowiedzialności – zarówno posłów przed wyborcami, jak i wyborców za swoją decyzję

Bazujecie tylko na takich informacjach, żeby z posła zrobić dziada albo przestępcę" – w taki sposób tłumaczyła pewna posłanka służbowy wyjazd do Ameryki Południowej połączony ze zwiedzaniem Galapagos. Przecież to za pieniądze publiczne, czyli podatnika, czyli niczyje.

Centrum Zdrowia Dziecka nie przyjmuje pacjentów? Wielka dziura rozsadza nasz budżet?

Lekarze nie wypisują recept z refundacją? Samorządy toną w długach? Ze szkół ruguje się historię? W żywności wykrywa się sól z dodatkiem metali ciężkich? Stadion w Poznaniu przygotowany na Euro grozi zawaleniem, a Stadion Narodowy nie ma sprawnego zabezpieczenia przeciwpożarowego? Nie ma sprawy, zapraszamy! Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało.

Brak odpowiedzialności to znak rozpoznawczy naszych czasów. Polsatowski program „Państwo w państwie" co tydzień sprawia, że niejednemu włos się jeży na głowie. Bezpodstawne oskarżenia skutkujące długimi aresztami, zniszczone firmy, ludzkie zdrowie i życie. Niemal wszystkie historie łączy jedno: jedynymi poszkodowanymi są obywatele, urzędnicy wychodzą bez szwanku. Remedium na tę sytuację miała być ustawa o finansowej odpowiedzialności urzędników za popełnione przez nich błędy. Uchwalono ją dwa lata temu. „W 2012 r. nie odnotowano przypadków wymagających wyciągania konsekwencji wobec pracowników w oparciu o przepisy tej ustawy" – poinformowało Ministerstwo Finansów. Cały rok i cały bezbłędny. Co za poprawa! O tym, że urzędnicy śpią spokojnie, bo ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej schodziły ostatnio w tej grupie jak świeże bułeczki, nikt nie wspomina. Rzecz jasna, za tego knota prawnego także nikt nie odpowie.

Jedynymi poszkodowanymi w wyniku biurokratycznych decyzji są obywatele, urzędnicy wychodzą bez szwanku

Brak odpowiedzialności dotyczy oczywiście jedynie sfery publicznej. Polacy pracujący w sektorze prywatnym na taki komfort psychiczny nie mogą sobie pozwolić. Oni są rozliczani przez pracodawcę każdego dnia. O ile za pomyłkę nie muszą od razu odpowiadać finansowo lub tracić pracy, o tyle na awans liczyć nie powinni. Podobnie jak w sektorze małych przedsiębiorstw, jednoosobowych firm. Zupełnie inaczej niż w administracji. Nawet tak spektakularna klęska jak katastrofa smoleńska – jak się okazuje – może być doskonałym punktem w CV. Minister obrony, za którego kadencji zginęło więcej generałów niż w trakcie II wojny światowej, został senatorem, szefa BOR awansowano, a minister Arabski „idzie w ambasadory". Nie chodzi tutaj o przesądzanie o czyjejś winie, ale jedno jest pewne: w Polsce międzywojennej to byłoby nie do pomyślenia. Dzisiaj to chleb powszedni.

Wybory do Sejmu w jednomandatowych okręgach wyborczych taką odpowiedzialność w polityce przywracają. Przede wszystkim odpowiedzialność posłów przed wyborcami, nie tak jak dzisiaj – przed partyjnymi centralami. W małym jednomandatowym okręgu (ok. 80 tys. mieszkańców) poseł jest rozpoznawalny, musi go znać większość wyborców. Dziś wielu parlamentarzystów to postacie całkowicie anonimowe. Przy JOW-ach ich decyzje i działania są śledzone przez wyborców z konkretnego okręgu, przez co łatwiej o rozliczenia. To z kolei przekłada się na odpowiedzialność samych wyborców, którzy mają szansę poczuć ważkość własnego wyboru.

Jedną z istotnych zmian proponowanych przez Ruch na rzecz JOW i Zmielonych jest radykalne zmniejszenie liczby zbieranych podpisów. Dziś, by wystartować w wyborach do Sejmu, trzeba ich zebrać aż 5000!

Do Parlamentu Europejskiego dwa razy więcej. Dla porównania: w Wielkiej Brytanii w wyborach parlamentarnych wystarczy 10 podpisów, do PE zero... Dlaczego tak jest i jak to się ma do odpowiedzialności?

Wybory takie jak w Wielkiej Brytanii, w jednomandatowych okręgach, są przede wszystkim szkołą odpowiedzialności – zarówno posłów przed wyborcami, jak i wyborców za swoją decyzję. A 10 osób, które podpisują się imieniem i nazwiskiem pod rekomendacją dla kandydata, bierze za niego osobistą odpowiedzialność. Zazwyczaj te 10 osób to lokalne autorytety. Kandydat prezentuje swoją rzetelność i kwalifikacje poprzez osoby, które go bezpośrednio popierają. A oni tym samym poręczają za niego i firmują swoim nazwiskiem jego postawę po wygranych wyborach. U nas kandydata rekomenduje rzesza 5000 tys. osób. Wszyscy, czyli nikt.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość