Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

?Donaldinho? zalicza upadki nie tylko na boisku

Jak rozpada się Platforma

Rafał Kotomski

Do polityków PO zaczyna docierać, że przebudzenie ze słodkiego snu o partii władzy może się okazać brutalne

Zwykle bezbłędny i omijający wszelkie rafy instynkt premiera Tuska zaczyna zawodzić. Szef rządu ostatnimi czasy wydaje się zmęczony i znudzony, nawet piłką nożną, która przecież w jego wydaniu oznaczała kwintesencję publicznej aktywności. „Donaldinho", grający zazwyczaj w ofensywie, coraz częściej zdaje się zerkać do linii obronnych. I szukać tam swojego miejsca. Jeden z jego przybocznych, wrocławski europoseł Jacek Protasiewicz, mówił niedawno w radiu, że premier to najpoważniejszy kandydat do poważnych europejskich stanowisk. Przekonywał, że na brukselskich salonach kojarzy się tylko z sukcesami, a jego miejsce jest właśnie na wyżynach unijnej władzy. W roli szefa Komisji lub Rady Europejskiej. – Wydaje mi się, że to scenariusz pisany raczej przez otoczenie Tuska niż przez niego samego – ocenia jeden z polityków PO. Na razie trudno jednak zrozumieć, jaki scenariusz dla samego siebie i swojego ugrupowania pisze po nocach premier. Choć pewnie nie po nocach, bo jak donosiły media, Donald Tusk nie lubi się przepracowywać, a tydzień rządowej pracy w stolicy często zdarzało mu się kończyć już w czwartek. Jedno jest pewne: notowania Platformy dość systematycznie spadają (przegrała już drugi z kolei sondaż z PiS), a premier dołączył do Jarosława Kaczyńskiego w rankingu polityków, którym Polacy najmniej ufają.

List od Doroty

Dorota Połedniok to dziś chyba najbardziej znana radna PO. Ma 27 lat, skończone studia na Uniwersytecie Śląskim (prawo), prowadzi własną firmę i jest najmłodsza w siemianowickiej radzie miasta. Zresztą dostała się do niej z najlepszym wynikiem. Zna również gorzki smak zarobkowej emigracji, bo zdarzyło jej się pracować w Wielkiej Brytanii. Napisała list do premiera, w którym wyłożyła kawę na ławę. O kolesiostwie panującym w miejscowej PO, promowaniu swoich i rozdawaniu intratnych posad. A przy okazji o kompletnej bierności władz, w których Platforma ma większość. Połedniok pisze do Tuska, że jej prawem jako młodego, szeregowego polityka partii rządzącej jest milczeć i grzecznie podnosić rączkę podczas głosowań. Próba zwrócenia uwagi na problemy miasta w rozmowie z miejscowym szefem PO okazała się nieudana. Choć to mało powiedziane, bo Połedniok została po prostu wyrzucona z posiedzenia zarządu w Siemianowicach Śląskich. Co ciekawe, liderem partii rządzącej w mieście jest brat byłego marszałka województwa śląskiego. A sam marszałek, gdy stracił stanowisko w Katowicach, zapewnił sobie miękkie lądowanie w pobliskich Siemianowicach jako wiceprezes miejskiej spółki wodociągowej. Lider siemianowickiej Platformy sytuację w mieście ocenia bardzo pozytywnie. Gdy jednak czyta się list radnej do szefa rządu, takie dobre samopoczucie musi dziwić. „Nasze miasto powoli umiera. Znikają kolejne zakłady pracy, ludzie wyjeżdżają w świat, wzrasta narkomania wśród dzieci i młodzieży. Taka jest prawda. Upada też Szpital Miejski, a pieniędzy władzy wystarczy tylko na nagrody dla prezydenta i członków jego ekipy" – napisała Połedniok.

Jutro cały kraj?

W rozmowie z „Uważam Rze" młoda radna przyznaje, że nie liczy na odpowiedź premiera. Na razie się jej nie doczekała, choć podobno sprawami, jakie poruszyła w liście, ma się zająć szef regionu śląskiego Tomasz Tomczykiewicz, jeszcze niedawno szef Klubu Parlamentarnego PO. – Dostałam wiele e-maili z poparciem i wyrazami solidarności. Ludzie mi gratulują. Ktoś napisał, że gdy zaczął u siebie zwracać uwagę na podobne sprawy, został wyrzucony z Platformy – mówi Dorota Połedniok. Jej zdaniem w PO jest coraz więcej politycznej megalomanii i oddalenia od wyborców. – To trochę tak, że wyżyny władzy sięgają już ponad iglicę Pałacu Kultury. Nic dziwnego, że ludzi stamtąd prawie nie widać – komentuje złośliwie radna z Siemianowic. Twierdzi, że w swojej partii zyskała zwolenników, ale również wrogów. „Pytam, co możemy zrobić, by skończyć z lokalnymi układami, patologiami i karierowiczostwem. (...) Takich jak ja jest więcej, lecz blokowani przez lokalnych partyjnych baronów jesteśmy z partii wypychani, szykanowani i wręcz postponowani. Jest to niestety prosta droga do „symptomu Rybnika" (przegrane nie tylko z PiS wybory uzupełniające do Senatu – przyp. RK). Boję się więc, że dzisiaj Rybnik, Elbląg i Siemianowice, a jutro cały kraj..." – to jeszcze jeden fragment listu Połedniok do premiera. – W Platformie jest konflikt pokoleń, ale jeśli nic nie drgnie i nie będziemy go rozwiązywać, to nie wykluczam powtórki z Sierpnia '80 – ostrzega radna.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe