Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Bratobójcza wojna na prawicy

Tomasz Krzyżak

Wśród prawicowych dziennikarzy trwa bezpardonowa walka o czytelnika i widza. Z hasłami patriotyzmu i Bogiem na sztandarach

Prawicowe media od pół roku są w stanie wojny. Z jednej strony tygodnik „Do Rzeczy" z redaktorem Lisickim, z drugiej „Sieci" z braćmi Karnowskimi. Pierwszych wspiera Telewizja Republika i „Gazeta Polska", drugich imperium medialne ojca Rydzyka. Dla jednych głównym partnerem finansowym jest Platforma Mediowa Point Group, która wydaje lewicujący tygodnik „Wprost", a dla drugich SKOK-i kontrolowane przez senatora PiS Grzegorza Biereckiego. Obie strony co chwila wzajemnie się podgryzają. I aż trudno uwierzyć, że chodzi o to samo – odsunięcie od władzy Platformy Obywatelskiej.

Podzieleni

Jeszcze pół roku temu dziennikarze „Do Rzeczy" wespół z ludźmi „Sieci" zgodnie tworzyli tygodnik „Uważam Rze". Tąpnięcie nastąpiło jesienią 2012 r. w wyniku afery trotylowej, którą na łamach „Rzeczpospolitej" rozpętał tekst Cezarego Gmyza. Nie wnikając w szczegóły sporu – sprawa zakończyła się zwolnieniem z „Rzeczpospolitej" redaktora naczelnego Tomasza Wróblewskiego, Cezarego Gmyza oraz kilku dziennikarzy. Paweł Lisicki (ówczesny naczelny „Uważam Rze") nie podporządkował się zaleceniom wydawcy i teksty Gmyza publikował. Skończyło się tak, że Grzegorz Hajdarowicz zwolnił Lisickiego. Wraz z nim z „Uważam Rze" odeszła cała redakcja, m.in. Piotr Semka, Rafał Ziemkiewicz, Robert Mazurek, Wiktor Świetlik. I wielu innych cenionych publicystów.

Trzeba jeszcze dodać, że w międzyczasie Michał Karnowski, zastępca naczelnego „Uważam Rze", wspólnie z bratem bliźniakiem Jackiem budowali na boku nowy produkt medialny: dwutygodnik „W Sieci", który zadebiutował na rynku w listopadzie. W marcu zmienił nazwę na „Sieci".

Ekipa „Uważam Rze" się podzieliła. Karnowscy zabrali ze sobą m.in. Piotra Zarembę, Roberta Mazurka, Grzegorza Górnego i Jerzego Jachowicza. Z kolei za Lisickim poszli m.in. Rafał Ziemkiewicz, Piotr Semka, Waldemar Łysiak, Bronisław Wildstein. Podzielone środowisko natychmiast rzuciło się do ostrej roboty. Karnowscy zdecydowali o przekształceniu dwutygodnika w tygodnik i świętowali sukces. Ich pismo rozchodziło się w nakładzie ponad 100 tys. egzemplarzy (w tym samym czasie sprzedaż „Uważam Rze" poszła ostro w dół). Ale nie próżnowała też ekipa Lisickiego, która ogłosiła, że rozpoczyna budowę nowego pisma pod roboczą nazwą „Tygodnik Lisickiego" – ostatecznie w styczniu 2013 r. na rynku pojawił się tygodnik „Do Rzeczy", który osiągnął sprzedaż ponad 100 tys. egzemplarzy.

Rozpoczęła się bratobójcza walka o czytelnika i jego pieniądze. Ale jak przystało na porządną wojnę, ma kilka frontów: papierowy, audiowizualny i finansowy. Zacznijmy od papieru. Oba pisma sprzedają się świetnie – ostatnie dane ZKiDP mówią o poziomie ok. 120 tys. egzemplarzy. Jak przewidują eksperci, sielanka nie potrwa długo (zastrzegam: nie życzę nikomu źle). Ich zdaniem, któryś z tygodników za moment wpadnie w finansowy dół, z którego się nie podźwignie. Który? Nie wiem. Po rynku medialnym od kilku tygodni chodzi plotka o kłopotach finansowych SKOK-ów („Sieci"), ale i „Do Rzeczy" też podobno cienko przędzie. Plotki oczywiście mogą być rozpuszczane przez konkurencję – w tym wypadku także wydawcę „Uważam Rze". Ale w każdej plotce jakieś ziarno prawdy jest. Sęk w tym, że nikt nie ma odwagi publicznie wystąpić i zapytać. Wprawdzie w marcu odważył się na łamach „Do Rzeczy" Waldemar Łysiak, ale zrobił to jakoś delikatnie. Zasugerował, że część nakładu tygodnika Karnowskich ktoś na rynku kupuje i w ten sposób sztucznie winduje sprzedaż. Plotka taka, owszem, jest, ale dowodów brak. Karnowscy i SKOK-i milczą.

Patent na prawdę

Prawdziwa walka idzie jednak na froncie audiowizualnym. Tu występują już nieco silniejsi i sprawniejsi gracze. Środowisko Lisickiego oprócz tygodnika zapragnęło też telewizji na wzór amerykańskiej Fox News. Na czele stacji, która zadebiutowała na rynku 10 kwietnia, stanął Bronisław Wildstein. I co w tym złego? Z mojego punktu widzenia nic. Ale odbiorcą prawicowej, konserwatywnej telewizji będzie w zdecydowanej większości człowiek związany z religią, Kościołem. To może oznaczać, że telewidza straci stacja kierowana przez ojca Tadeusza Rydzyka, czyli Telewizja Trwam.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO