Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Warszawa, 2012 r. Marsz pamieci w 69. rocznice krwawej niedzieli na Wolyniu

Ukraińcy, przeproście!

Marcin Hałaś

Musimy się domagać od Ukraińców, by przyznali, że rzezie na Wołyniu były zaplanowanym ludobójstwem

Zbliża się 70. rocznica ludobójstwa na Wołyniu. Działające na Ukrainie Kościoły chrześcijańskie wciąż nie dorosły do zrozumienia rzeczy podstawowej: pojednanie i przebaczenie możliwe jest tylko na fundamencie prawdy. Niestety, od lat nie są tego w stanie pojąć także polskie elity polityczne.

11 lipca 1943 r. oddziały ukraińskich nacjonalistów dokonały napaści na 99 polskich miejscowości na Wołyniu. Od maja 1943 r. do wiosny 1944 r. oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii zamordowały na Wołyniu, Podolu oraz w województwach lwowskim, tarnopolskim i stanisławowskim co najmniej 120 tys. Polaków – najczęściej w niezwykle okrutny sposób. Ofiarami padały dzieci, kobiety (także ciężarne), starcy – wszyscy ginęli z powodu narodowości polskiej i przynależności do Kościoła rzymskokatolickiego. Było to zaplanowane ludobójstwo (przypomnijmy definicję: zbrodnia przeciwko ludzkości, obejmująca celowe wyniszczanie całych lub części narodów, grup etnicznych, religijnych lub rasowych). Mimo to uchwała polskiego Sejmu z 15 lipca 2009 r. określiła te zbrodnie jedynie mianem „masowych mordów o charakterze czystki etnicznej i znamionach ludobójczych". To zdanie należy uznać za jeden z najgorszych przykładów politycznego kunktatorstwa elit III RP. Przez lata nasza polityka wschodnia polegała na „niedrażnieniu Ukraińców" w ramach utrzymywania dobrosąsiedzkich stosunków. W rezultacie polskim politykom zabrakło odwagi, aby zbrodnie ludobójstwa nazwać po imieniu i upomnieć się o pamięć ofiar. To zaniedbanie równomiernie obciąża zarówno polityków PiS, jak i PO. Ukraińcy tymczasem budowali zbrodniarzom pomniki, a kochany przez polskie salony prezydent Wiktor Juszczenko podnosił pamięć odpowiedzialnej za ludobójstwo Ukraińskiej Powstańczej Armii do rangi mitu państwotwórczego.

W latach 1943–1944 Ukraińska Powstańcza Armia wymordowała co najmniej 120 tys.  Polaków

Dzisiaj wśród polskich elit coraz silniejsza jest świadomość, że tamtych wydarzeń nie warto relatywizować. Kilkanaście dni temu w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" Paweł Zalewski, europoseł Platformy Obywatelskiej i zarazem współprzewodniczący Polsko-Ukraińskiego Forum Partnerstwa, przyznał wreszcie: „Rzezie na Wołyniu były ludobójstwem". Na Ukrainie wciąż brakuje takiej świadomości. Nadal stawia się znak równości między ofiarami a katami. Niestety, w taką politykę aktywnie włączyły się także działające na Ukrainie Kościoły: greckokatolicki, prawosławny, a także pomniejsze Kościoły protestanckie. Przy okazji doszło do skandalu, jakim była próba wyłudzenia poparcia rzymskokatolickiego biskupa diecezji łuckiej.

Zrównanie kata z ofiarą

W ciągu ostatnich tygodni wydano dwa dokumenty ukraińskich Kościołów w sprawie zbliżającej się 70. rocznicy „holokaustu po banderowsku". Synod biskupów greckokatolickiej Cerkwi Ukrainy wystosował orędzie rozpoczynające się od słów: „Stojąc na progu obchodów 70. rocznicy ukraińsko-polskiego konfliktu na Wołyniu...". Z kolei Wołyńska Rada Kościołów wydane 25 kwietnia ekumeniczne orędzie zaczyna stwierdzeniem: „W tym roku mija 70 lat od jednej z największych tragedii w naszej historii – krwawej konfrontacji między Ukraińcami a Polakami na Wołyniu, a także na innych ziemiach".

Już pierwsze zdania obu listów jasno wskazują, że z tej mąki chleba nie będzie. Ani słowa o zbrodniach, ludobójstwie, czystce etnicznej. Są za to „tragiczne wydarzenia" i „krwawa konfrontacja". Mamy więc do czynienia nie tylko z eufemizmami, lecz także z jawnym fałszowaniem historii. Pisanie o „konflikcie ukraińsko-polskim" sugeruje równoważność win i ofiar po obu stronach. Proszę sobie wyobrazić, jak zareagowałby świat, gdyby liderom Kościołów niemieckich przyszło do głowy napisać w sprawie Holokaustu list, który mówiłby o „krwawej konfrontacji pomiędzy Niemcami a Żydami w Europie". Co więcej – episkopat greckokatolicki w relatywizacji idzie tak daleko, że jednym tchem wymienia „tragedię wołyńską" oraz politykę II RP w stosunku do mniejszości ukraińskiej, pisząc: „Ocena chrześcijańska tragedii wołyńskiej, a także krzywd w stosunkach Ukraińców i Polaków, którzy je wyrządzali albo byli nimi dotknięci, wymaga od nas jednoznacznego potępienia. Z chrześcijańskiego punktu widzenia na potępienie zasługuje zarówno polityka ukierunkowana na pozbawienie Ukraińców prawa do samookreślenia się na swej ziemi, jak i zbrojna przemoc przeciwko polskiej ludności Wołynia".

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez