Najnowsza interwencja Uważam Rze

Historia

Serial HBO ?Rodzina Borgiow? to filmowa megaprodukcja ze swietnie dobranymi aktorami. Od lewej: Jeremy Irons jako Aleksander VI, Holliday Grainger w roli corki papieza Lukrecji oraz Franc,ois Arnaud jako Cezar Borgia

Borgiowie

Agnieszka Niemojewska

Serial HBO „Rodzina Borgiów” opowiada o dziejach jednego z najważniejszych rodów Europy. Ile w nim prawdy historycznej, a ile fantazji scenarzystów?

O występkach Borgiów pisano powieści i sztuki teatralne. I kręcono filmy

Aleksander VI był bodajże pierwszym papieżem, który oficjalnie przyznał, że ma dzieci. Co więcej, zadbał o ich kariery i odpowiednią pozycję w świecie dworów i koronowanych głów. Nie wahał się jednak równocześnie wykorzystać swoich potomków w realizacji własnych rozgrywek politycznych, a nawet, jak głosi wieść z epoki, w zaspokajaniu swych wszelakich pragnień. Wskazywał im drogę, którą sam uważał za najlepiej służącą budowaniu potęgi domu Borgiów. Nic więc dziwnego, że spadkobiercy Rodriga odziedziczyli po swoim rodzicielu nie tylko nieposkromioną żądzę władzy, ale i przekonanie, że żądza ta usprawiedliwia i uświęca środki.

Cesare Borgia, ukochany syn papieża, nie odnajdywał się w roli kościelnego hierarchy. Śnił o bardziej uniwersalnej i perspektywicznej jego zdaniem władzy świeckiej. Dowództwo nad armiami papieskimi i sukcesy wojenne oraz dyplomatyczne miały posłużyć spełnieniu jego największego marzenia – zdobycia własnego księstwa w Italii. Ktokolwiek przeszkodził mu w urzeczywistnianiu tej wizji, tracił wpływy, a czasem życie. Podobno ten zrodzony z konkubinatu młodzieniec zabił nawet swojego brata. Wielu badaczy odnosi się do tego punktu w jego biografii ze sceptycyzmem, bo źródła nie dostarczają niepodważalnych dowodów, ale rozpowszechnianą przez dekady pogłoskę uwiarygodniała liczba jej zwolenników, a poza tym pasowała do historii rodu. Po śmierci Aleksandra majestat utalentowanego intryganta zaczął blaknąć, marzenia się oddalały, aż w końcu przepadły pod murami jednego z zamków Nawarry, gdzie cieszący się sławą mistrza sztuki wojennej, butny hiszpański szlachcic poległ. Pozostała opowieść o synu równie bezwzględnym jak ojciec.

Córka papieża

Kolejną postacią, której warto poświęcić uwagę, była córka papieża Lukrecja. Równie ambitna jak męscy przedstawiciele rodziny, chciała zdobyć wszystko, co w owym czasie zdobyć mogła kobieta z warstwy uprzywilejowanej. Oczywiście w jej przypadku zdobyciu władzy służyły inne metody. Lukrecja była trzykrotnie zamężna, a chociaż każdy z tych związków został zaaranżowany przez jej ojca, zawierała je coraz bardziej świadoma możliwości, jakie ze sobą niosły. Mężowie dawali nazwiska, tytuły i alianse potrzebne rodzinie. Małżonka odwdzięczała się im na modłę Borgiów: pierwsze małżeństwo zakończyło się rozwodem, kiedy wybranek z linii Sforzów przestał być politycznie użyteczny. Nie obyło się przy tym bez skandalu. Lukrecja powiła dziecko, a cały Rzym zastanawiał się, czy to owoc romansu z jednym z zaufanych ludzi Aleksandra, czy może nawet gorzej, dziedzic zrodzony z kazirodczej pokusy. Drugi mariaż przetrwał jedynie kilkanaście miesięcy, bo mąż został zamordowany. I znowu ulica szeptała, że pożegnał się z tym światem nie bez pomocy szwagra i za wiedzą teścia. Trzecie małżeństwo okazało się najtrwalsze. Lukrecja obdarzyła Alfonsa d'Este licznym potomstwem i, jak się mogło wydawać, dojrzała do roli statecznej towarzyszki życia swojego męża i przykładnej renesansowej damy. Romanse jednak wcale się nie skończyły, a zła sława kobiety rozwiązującej problemy za pomocą własnych wdzięków i trucizny – zależnie od tego, które z narzędzi mogło się w danej sytuacji okazać bardziej efektywne – kładła się cieniem na życiorysie pięknej księżnej. To istotne, że pięknej. Takie wyobrażenie córki papieża jest charakterystyczne i dla plebejskiego podania, trwalszego niż przekaz historyczny, i dobrze oddaje atmosferę włoskiego renesansu. Zło musi być piękne, aby było pociągające.

Taką pozostała Lukrecja jako ikona kultury. Zmysłowa piękność, a zarazem „patronka" trucicielek i zimnokrwistych wszetecznic, symbol niewierności, podstępu i chciwości. A przecież tak niewiele o niej wiemy – po najpopularniejszej z Borgiów w wyobraźni zbiorowej pozostało zadziwiająco mało śladów pisanych i wiarygodnych relacji. I w naszej ignorancji, skonfrontowanej z nieprzychylną bajdą ludu, opartą na uproszczeniu, wyolbrzymieniu, autorytecie anonimowego tłumu i potrzebie posiadania jednoznacznego obrazu rzeczywistości, tkwi być może klucz do zrozumienia czarnej legendy Borgiów.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?