Najnowsza interwencja Uważam Rze

Pokłosie według Wrońskiego

Wiesław Kot

Ślęczenie nad przykurzonymi gazetami musiało autora kosztować pylicę, ale opłaciło się. Mamy Lublin (jak zwykle u Wrońskiego) jesienią 1945 r. i motyw z Grossa i Pasikowskiego: jak obejść się z Żydami i tym, co po nich zostało po Holokauście.

Ktoś morduje bowiem samotne Żydówki, a wcześniej próbuje z nich wycisnąć, gdzie ukryły carskie „świnki" i amerykańskie zielone. Ktoś inny zabija jednego z przywódców buntu w Sobiborze na krótko przed tym, jak ten ocaleniec pójdzie na UB i zezna, że ten i ów wysoko postawiony towarzysz to szmalcownik albo zgoła strażnik z obozu. Wszystko w ramach kompletnej anarchii i gorączkowego geszeftu. Krajem rządzi NKWD i ta frakcja w „bezpieczeństwie", która ściągnęła do Polski na sowieckich bagnetach. Bo jest i druga – ta od Moczara, której kadry wykuwały się w Puszczy Kampinoskiej. Ale Moczar na razie karku ugina i tylko czeka, aż „doradcy radzieccy" wyprowadzą się za Bug, on wtedy uruchomi swoich ludzi poutykanych po komitetach powiatowych i weźmie władzę.

W każdym razie mordowanie Żydów w Lublinie – jak w Krakowie czy Kańczudze – na rękę nie jest nikomu. Bo robi się niepotrzebny dym. Więc się wypuszcza z lubelskiego Zamku przedwojennego komisarza Maciejewskiego (ma etat u pisarza Wrońskiego). Żeby przewąchał sprawę. Cóż, „partia jest jak matka, a resort jak ojciec, musi przylać pasem". Prosto nie jest. Bo po Lublinie snuje się mrowie okupacyjnych konfidentów, co to zbierają na bilet kolejowy do Wrocławia albo innego Szczecina, żeby wyjechać i zniknąć. Na ich miejsce przyjeżdżają ci z „dzikiego zachodu" i zwożą – przykładowo – niemieckie nagrobki: wystarczy zetrzeć stary napis i pomniczek jak nowy. Bimbrem handlują wszyscy, bo to najpewniejsza moneta, zwłaszcza w rozliczeniach z radzieckimi. Do miasta pcha się chłopstwo – po Żydach zostało sporo pustostanów. A jak jeden z drugim wróci z obozu, to wystarczy donosik i gość znika. Samych Żydów też nie trzeba o to prosić – taki dentysta, od zawsze oświecony liberał, teraz nagle zostaje syjonistą, byle tylko wpuścili go do kibucu, bo nawet na bazarze się mówi, że lada dzień powstanie Izrael. Po lasach snują się niejasne bandy: raz napadają na ubeckie katownie lub rozganiają pierwszomajowe wiece, a raz rabują. Rozeznać się w tym wszystkim trudno, ale i nie za bardzo trzeba. To robi za nas komisarz Maciejewski. Wystarczy, że autor nam to wszystko zniuansował. Warte więcej niż 300 stron podręcznika historii.

Marcin Wroński
"Pogrom w przyszły wtorek"
Wydawnictwo W.A.B.

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej