Najnowsza interwencja Uważam Rze

Seniorzy do przechowalni

Karolina Kowalska

Wyczerpane dzieci chorych staruszków głodzą ich i odwadniają, by choć na chwilę zrzucić część opieki na NFZ

Wydawałoby się, że oddawanie starszych rodziców do szpitala jak do przechowalni bagażu to patologia poprzedniego systemu. Że dziś wstyd przyznać, że aby móc wyjechać na urlop, oddało się nieco odwodnioną mamę na internę. Albo że wmówiło się psychiatrom, że tata chce się zabić i trzeba go trochę ustabilizować, zanim wykończy siebie, a może i kilkuletnie wnuki. Ale coraz częściej wstyd przegrywa ze śmiertelnym zmęczeniem, bezsilnością i brakiem pieniędzy. 1,5 tys. zł na niańkę czy dom opieki to dla wielu kwota nie do przejścia. Zwłaszcza jeśli musiało się zrezygnować z pracy na rzecz całodobowej opieki nad rodzicem, którego umysłowość w zawrotnym tempie redukuje się do poziomu dziecka.

Szkielet w odleżynach

Ortopeda Maciej Kozłowski regularnie przyjmuje na ostrym dyżurze stołecznego szpitala urazowego zaniedbane babcie ze złamaniami, które tygodniami zalegają potem na oddziale. Chociaż Narodowy Fundusz Zdrowia płaci traumatologii jako oddziałowi zabiegowemu tylko za operacje, lekarze przedłużają staruszkom pobyt w szpitalu. – Wypisywanie do domu samotnej 80-letniej babci, której nie ma kto podać szklanki wody, jest po prostu niehumanitarne. Ale równie niehumanitarne jest czasami zmuszanie rodziny do zabrania babci do domu po zaledwie dwóch dniach w szpitalu. Opiekunowie chorych na alzheimera potrafią być na skraju załamania psychicznego. Czasami trzeba im dać choć dzień, dwa oddechu – mówi doktor Kozłowski.

Chociaż w Polsce jest 5,5 mln osób w podeszłym wieku,  mamy tylko 35 oddziałów geriatrycznych i 270 geriatrów

Nigdy nie zapomni 91-latki ze złamaniem bliższej nasady kości udowej, którą opiekowała się 74-letnia córka. Starsza z kobiet miała odleżyny, cuchnęła moczem, młodsza, kompletnie zaniedbana, próbowała się tłumaczyć, że po upadku nie zdołała zmienić matce pieluchomajtek, bo nie miała siły. I że z tego wszystkiego zapomniała z domu nowych. Pogotowie ograniczyło się do transportu. Kobietę umyła litościwa pielęgniarka. – Nie wiedziałem, którą ratować – matkę, kości obciągnięte skórą, z nikłym kontaktem z otoczeniem, wymagającą opieki jak małe dziecko, czy córkę, chodzącą o kulach, ze zmianami zwyrodnieniowymi stawów. Miałem ochotę przyjąć obie. W rezultacie przedłużyłem pobyt pacjentce ze złamaniem do prawie półtora tygodnia. Jej córka miała czas odespać, przejść się do lekarzy, sprzątnąć mieszkanie. Przygotować się na kolejne nieprzespane noce – opowiada ortopeda.

Staruszka umarła w połowie pobytu w szpitalu – sam uraz okazał się dla jej organizmu takim obciążeniem, że po operacji wyłączyły się po kolei wszystkie organy. Na wieść o jej śmierci 74-letnia córka popłakała się z ulgi. – Nie dziwiło mnie to. Jej życie przypominało piekło. Mąż odszedł, dzieci nie było, a ona próbowała za 600 zł utrzymać siebie i matkę, która wymagała stałej opieki pielęgniarskiej. Spała po godzinę na dobę. Z reumatyzmem, praktycznie uniemożliwiającym ruch, co dwie godziny przekładała matkę, żeby nie zrobiły jej się odleżyny. Z braku pieniędzy z ligniny robiła pampersy. Była wrakiem – mówi lekarz. Takich wraków widzi coraz więcej, bo starszych pacjentów z roku na rok przybywa. Zdaniem ortopedy stanowią nawet połowę wszystkich pacjentów na traumatologii, z typowymi dla starszego wieku złamaniami osteoporotycznymi, związanymi z rzednięciem i rzeszotowieniem kości – bliższej nasady kości udowej, bliższej nasady kości ramieniowej, dalszej nasady kości promieniowej czy osteoporotycznym złamaniem kręgosłupa, które nie powoduje paraliżu, ale dość silny ból. Według NFZ czas ich pobytu na oddziale jest równy pobytowi młodego, zdrowego człowieka. – Tymczasem złamanie u ludzi starszych jest śmiertelnie niebezpieczne. Sam uraz to dla ich organizmu olbrzymia trauma, wiążąca się z objawami ze strony układu krążenia, oddechowego, dolegliwościami neurologicznymi. Bywa, że po złamaniu babcia popada w apatię albo wymaga wszczepienia rozrusznika. Na pewno nie nadaje się na wypis nawet w kilka dni po zabiegu – zaznacza lekarz. Ratunkiem byłby szybki powrót do domu i do samodzielności. Ale jak odzyskać dawną sprawność, kiedy nie ma komu podać wody, nie mówiąc już o pomocy w rehabilitacji. Jeśli dzieci pracują, ale nie stać ich na zatrudnienie profesjonalnej pielęgniarki, na pomoc mogą liczyć najwyżej rano i wieczorem. Trudno odzyskać władze nad ciałem, jeśli problem stanowią przeciekające pieluchomajtki i bolesne odleżyny.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy