Najnowsza interwencja Uważam Rze

Temat numeru

Dlaczego nie warto płacić ZUS

Tomasz Cukiernik

Wywiad z Grzegorzem Sową, przedsiębiorcą z Piotrkowa Trybunalskiego, który walczy w sądach o niepłacenie składek na ZUS

Dlaczego nie chce pan otrzymywać w przyszłości emerytury z ZUS ani nie chce państwowego ubezpieczenia wypadkowego, rentowego i chorobowego?


Uważam, że istnieje realne niebezpieczeństwo, że ZUS jako instytucja będzie już niedługo niewydolny finansowo. Emerytury przyznane przez ZUS już są niskie, a w przyszłości mogą być głodowe. Jednocześnie środki, jakie przeznaczam na składkę emerytalną, w wypadku regularnych wpłat na oprocentowane konto bankowe np. przez 30–40 lat wystarczyłyby mi na godne życie na starość. Gotówka na koncie pozwala decydować, kiedy, ile i na co wydać oraz kiedy przejść na emeryturę bez oglądania się na decyzję rządu. Można też zabezpieczyć swoją emeryturę, kupując mieszkania na wynajem, czyli żyć z czynszów. Sposobów jest mnóstwo, a wszystkie lepsze niż ZUS. Natomiast od ryzyka wypadku i choroby ubezpieczam się w normalnym towarzystwie ubezpieczeniowym, które w cywilnej umowie określa zakres ubezpieczenia, kwoty, składki itd. ZUS w obecnym kształcie jest instytucją, która w sposób oczywisty uniemożliwia obywatelowi dysponowanie swoimi pieniędzmi. Po ponad 20 latach odkładania składek emerytalnych ZUS wyliczył mi emeryturę na 200 zł miesięcznie!

To gdzie się podziały te składki?

Wypłaty z FUS pochodzą ze składek, które wpłacaliśmy przez całe nasze życie. Normalne towarzystwo ubezpieczeniowe składki ubezpieczonych przeznaczone na przyszłe emerytury powinno akumulować, tzn. wykupuje za nie np. lokaty w banku, obligacje skarbowe, inne papiery dłużne, akcje przedsiębiorstw itd., czyli zabezpiecza nasze pieniądze na poczet przyszłych wypłat emerytur. Tak samo powinien robić ZUS. Według różnych źródeł ZUS powinien posiadać tak zakumulowane środki finansowe Polaków w kwocie pomiędzy 1,5 a 2,2 bln zł z przeznaczeniem na wypłatę przyszłych i obecnych emerytur. Czyli ZUS powinien być najbogatszą instytucją w Polsce, a jest bankrutem. ZUS powinien mieć mnóstwo pieniędzy np. na lokatach pochodzących ze składek pokolenia moich rodziców, dziadków i mojego pokolenia. Ale tych pieniędzy nie ma. Co się z nimi stało? Otóż zabrało (a może właściwszym określeniem jest ukradło) je państwo i przeznaczyło na różne potrzeby, pewnie swoje. Aby sobie uzmysłowić, jak duża to kwota, podam dwa przykłady. Pierwszy: roczny budżet naszego państwa wynosi ok. 340 mld zł. Kwota, jaką ZUS jest winny Polakom, to 4,5–6,5 budżetów państwa. Drugi: w Polsce żyje ok. 38 mln obywateli, co w uproszczeniu daje ok. 10 mln rodzin. Załóżmy również w uproszczeniu, że każda rodzina mieszka w oddzielnym mieszkaniu wartym średnio 150 tys. zł (oczywiście dom jednych jest wart milion, a mieszkanie innych kilkadziesiąt tysięcy, ale wyznaczamy średnią). Pomnóżmy teraz 10 mln przez 150 tys. zł, a otrzymamy 1,5 bln zł. ZUS jest winny obywatelom z tytułu pobranych składek emerytalnych równowartość wszystkich domów mieszkalnych, jednorodzinnych, bliźniaczych i wielorodzinnych znajdujących się pomiędzy Bugiem a Odrą! Aby oddać zobowiązania państwa wobec obywateli, tylko te wygenerowane przez ZUS, powinniśmy wszyscy co do jednego sprzedać nasze mieszkania lub domy i pieniądze podarować państwu! Jak jasno z tego widać, poszczególne rządy, tfu... elity polityczne wszystkich orientacji, cwaniaczki, białe kołnierzyki z Wiejskiej, nie tylko tolerują kradzież naszych pieniędzy na masową skalę, ale są jej głównymi organizatorami. Człowiek, który w sklepie zabrał towar bez zapłaty, to złodziej. A jak nazywa się okradanie nas, obywateli, przez władze państwowe za pośrednictwem ZUS? To solidarność międzypokoleniowa. Termin wymyślony, by ukryć manko w kasie ZUS.

Elity polityczne wszystkich orientacji są organizatorami masowej kradzieży naszych pieniędzy

Jakie ma pan argumenty na niekonstytucyjność pobierania obowiązkowych składek na ZUS?

Przymus ubezpieczania się w ZUS narzuca ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych. Wydawałoby się, że to już koniec, tak trzeba, mogiła i kropka, ale że z natury jestem upierdliwy, przyjrzałem się dokładniej systemowi prawnemu naszego kraju. Głównym aktem prawnym w tym systemie, zgodnie z którym należy formułować pozostałe akty prawne, czyli ustawy, rozporządzenia, uchwały gmin itd., jest Konstytucja RP. Art. 31 nakłada na posłów kaganiec ograniczający ich radosną twórczość w zakresie ustawodawstwa tylko do pewnych dziedzin. Artykuł ten mówi, że „wolność człowieka podlega ochronie prawnej", a „ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanowione tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób". Przymus ubezpieczania się w ZUS jest sprzeczny z tym artykułem, gdyż brak ubezpieczenia się Grzegorza Sowy w ZUS nie koliduje z żadnym z tych praw – brak składek od Grzegorza Sowy nie zagrozi państwu lub porządkowi publicznemu, nie zagraża środowisku naturalnemu, nie naraża na szwank zdrowia publicznego lub niepublicznego, nie wspominając o moralności czy wolności innych ludzi. Natomiast obowiązek (przymus) wpłat na ubezpieczenie społeczne czy też zdrowotne w istotny sposób narusza wolność (swobodę) dysponowania przez obywatela swoim majątkiem. Udowodniłem w ten sposób, że przymus ubezpieczania się zawarty w inkryminowanej ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych jest niezgodny z art. 31 konstytucji i tylko wysoki sąd nie jest w stanie tego zauważyć, a może po prostu chce być ślepy. Ponadto art. 67 ust. 1 konstytucji mówi, że „obywatel ma prawo do zabezpieczenia społecznego w razie niezdolności do pracy ze względu na chorobę lub inwalidztwo oraz po osiągnięciu wieku emerytalnego". Znaczy to „mam możliwość", „mogę skorzystać", ale nie oznacza „muszę", „nie mam wyboru", „mam obowiązek". Jak widać, na podstawie tego artykułu nie można wprowadzić przymusu ubezpieczenia, a wręcz przeciwnie – jest on zabroniony. Powyższe można także przypisać jeszcze jednemu aktowi prawnemu, tym razem międzynarodowemu. W art. 22 Powszechnej deklaracji praw człowieka wyraźnie możemy przeczytać: „Każdy człowiek ma jako członek społeczeństwa prawo do ubezpieczeń społecznych". Na uwagę zasługuje jeszcze art. 64 ust. 3 konstytucji, który mówi: „Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności". Czy dysponowanie przez państwo moimi pieniędzmi nie w celach podatkowych nie jest naruszeniem istoty prawa własności? Co większe bystrzaki z obozu władzy w Polsce czy z pozostałych partii sejmowych zarzucają mi luki prawne w moich wywodach. Twierdzą, że składki na ZUS to podatek lub danina publiczna i na mocy art. 84 i 217 konstytucji należy je płacić przymusowo. Według ordynacji podatkowej „podatkiem jest publicznoprawne, nieodpłatne, przymusowe oraz bezzwrotne świadczenie pieniężne na rzecz Skarbu Państwa, województwa, powiatu lub gminy, wynikające z ustawy podatkowej". Ustawa, na mocy której zbierane są składki na ZUS, jest ustawą ubezpieczeniową. Poza tym nie wpłacam składek do budżetu państwa, lecz na własne konto emerytalne. Dlatego składki te nie są podatkiem. Czy są daniną publiczną? Zgodnie z „Nową encyklopedią powszechną" PWN danina to „obowiązkowe świadczenie w naturze lub pieniądzu ponoszone przez ludność na rzecz panującego, państwa lub gminy". I znów nie można się zgodzić, że składki na ZUS to danina publiczna, gdyż składki wpłacamy nie na rzecz państwa do jego dyspozycji, lecz w celu ubezpieczenia samych siebie (znowu kłaniają się indywidualne konta w ZUS). Ostatnim zarzutem jest brak solidaryzmu społecznego, czym się wykazuję, kiedy nie ubezpieczam się w ZUS, przez co naruszam jakoby art. 2 konstytucji, mówiący o państwie urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. Większej bzdury nie można już było chyba mi zarzucić. Sprawiedliwość społeczna jest tu rozumiana przez fakt, że ja własne pieniądze przymusowo lokuję w niewydolnej instytucji państwowej i później je odbieram po zabraniu części z nich przez państwo. Czy to ja jestem wariat, czy nasze państwo jest wariackie?

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO