Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Edukacja w stylu gender ma propagowac ?rozne wzorce rodziny?, niekoniecznie zlozonej z mamy i taty

Gender jak komunizm i nazizm

Tomasz Teluk

Chcesz, aby twoje dziecko już w przedszkolu uczyło się masturbacji, a w gimnazjum ponownie wybrało swoją płeć? Jeśli tak, nie rób nic, Ministerstwo Edukacji już wie, jak się dobrać do najmłodszych

Ideologia gender to kolejny przejaw myślenia totalitarnego. Tym razem nowy wspaniały człowiek ma zostać stworzony w imię rewolucji seksualnej. W istocie doprowadzi to do demoralizacji na niespotykaną dotąd skalę, rozbicia rodziny i wybitnie negatywnych konsekwencji społecznych, ekonomicznych i cywilizacyjnych.

Gender, podobnie jak komunizm i nazizm, nie znosi sprzeciwu, nie dyskutuje ze swoimi oponentami, traktuje ich protekcjonalnie jak „bydło", „motłoch", „ciemnogród". Nie dyskutuje za pomocą argumentów czy poglądów naukowych, bo takowych nie posiada. Jest za to prymitywną i agresywną propagandą odwołującą się do rewolucji seksualnej lat 60. Strategią genderystów jest wejście do głównego nurtu współczesnej edukacji, kultury i publicystyki. Niestety, dzięki manipulacjom medialnym, współpracy z lewicującymi elitami i liderami opinii odnoszącą duże sukcesy.

W Ministerstwie Edukacji Narodowej już trwają pracę nad dostosowaniem treści podręczników dla najmłodszych zgodnie z ideologią gender. Głównym konsultantem wprowadzanych zmian jest prohomoseksualna organizacja Kampania przeciw Homofobii. Działania KPH popierają, o zgrozo, minister ds. równości Agnieszka Kozłowska-Rajewicz i największa organizacja zrzeszająca nauczycieli – Związek Nauczycielstwa Polskiego.

Lesbijka Konopnicka

W nowych podręcznikach zaleca się podkreślanie homoseksualizmu pisarki Marii Konopnickiej, zapraszanie do szkół homoseksualistów, biseksualistów i transseksualistów, aby kilkulatki zapoznawały się z alternatywnymi stylami życia. Jednocześnie na te spotkania nie powinno się zapraszać księży, aby nie doszło przypadkiem do konfrontacji światopoglądowej. Efektem wspomnianego treningu ma być umożliwienie tańczenia poloneza na studniówkach w parach osobom tej samej płci, bo tradycyjny styl staropolskiego tańca, gdy chłopcy i dziewczęta łączą się w pary, jest ponoć wybitnie „homofobiczny" i dyskryminujący.

Nowe podręczniki – na wzór tych z czasów komunizmu i nazizmu – mają zawierać jedyne słuszne treści, niekoniecznie zgodne z rzeczywistością, z którą uczeń spotyka się w domu czy swoim środowisku. W książkach mają się pojawić „różne wzorce rodziny" (dwie panie, dwóch panów i nie wiadomo co jeszcze). Faktycznie może to wpędzić w głęboki dysonans poznawczy dzieci, które nie pojawiłyby się na świecie, gdyby nie tata i mama. Sytuacja do złudzenia przypomina czasy głębokiej komuny, gdy szkolna propaganda chwaliła zdobycze socjalizmu, ale w rodzinach wszyscy wiedzieliśmy, jak jest naprawdę.

Edukacja w stylu gender to przemyślana indoktrynacja mająca na celu degradację moralną od najmłodszych lat. Podstawową tezą modernistycznych inżynierów społecznych jest wymysł, że płeć nie jest czymś, z czym się rodzimy, lecz wyborem kulturowym narzucanym przez rzekomo opresyjne społeczeństwo, z czego przy odrobinie wysiłku można się wyzwolić.

Obawy o to, czy edukacja o człowieku przejdzie przymusową rewolucję, nie są przesadzone. Już kilka lat temu w jednym ze śląskich gimnazjów postępowa nauczycielka rozdała swoim uczniom ankietę z kuriozalnym pytaniem: „Czy wybrałeś już swoją płeć?".

Czy tego chcemy w Polsce?

Modernistyczna ideologia seksualna nie przebiera w środkach. Jej postulatami są pozbawienie płci oraz tożsamości kobiet i mężczyzn przez stworzenie społeczeństwa bez-płciowego, łączącego się ze sobą w dowolnych formach i konfiguracjach. Narzędziami pedagogicznymi, których niejako gwarantem ma być państwowy system przymusowej edukacji, są: wspieranie masturbacji od wczesnego dzieciństwa, akceptacja aktywnych zachowań seksualnych od najmłodszych lat, zniszczenie obrazu tradycyjnej rodziny składającej się z taty i mamy oraz oswajanie dzieci z pornografią, antykoncepcją i aborcją.

– W Niemczech obowiązkowa edukacja seksualna została wprowadzona na początku lat 70. W wielu wypadkach, gdy rodzice ze względu na swoją wiarę i przekonania próbowali trzymać dzieci z daleka od tych zajęć, karani byli grzywną, a nawet pozbawiano ich praw do opieki nad nimi – przyznaje Gabriele Kuby, niemiecka socjolog i pisarka. – Potwornym następstwem takiej sytuacji są nadużycia seksualne wśród samej młodzieży i dzieci, których liczba masowo rośnie – dodaje. Oficjalnie notuje się 15 tys. przypadków rocznie, ale nieoficjalnie mówi się nawet o ponad 200 tys. Niemieckie nastolatki są zachęcane do eksperymentowania z różnymi technikami seksualnymi, korzystania z wirtualnego seksu (czyli pornografii) i zaopatrywania się w środki antykoncepcyjne.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?