Najnowsza interwencja Uważam Rze

Historia

Wywiad sowiecki wbrew logice twierdzil, ze celem niemieckich bombardowan w pierwszych dniach wojny bedzie Moskwa. Na zdjeciu: dzialo przeciwlotnicze przygotowane do obrony stolicy ZSRR

Wojna diabłów

Sebastian Rybarczyk

Informacje wywiadu sowieckiego w przededniu wybuchu wojny z Niemcami były całkowicie błędne

W związku z powyższym rodzi się pytanie – a Sołonin je właśnie zadaje – jaka była wartość przesyłanych informacji? Nie trzeba było być agentem wywiadu, aby wnioskować, że w 1940/1941 r. dojdzie do wojny. Mówiło się o tym w każdej niemieckiej gospodzie. Alarmowały o tym wszystkie źródła, od Londynu począwszy, na Warszawie skończywszy. I co z tego, skoro żadne tak naprawdę nie wskazało dnia ataku. Rozpiętość czasowa była duża, a to jesień 1940, a to późna wiosna 1941 lub ponownie wiosna, tyle że 1942. Im bliżej do ataku, tym więcej sprzecznych informacji – atak nastąpi w marcu lub maju albo może w czerwcu. Jak na tej bazie budować jakąkolwiek strategię? Co począć z takimi danymi? Próba oficjalnej mobilizacji armii mogłaby zostać potraktowana przez Hitlera jako działania wrogie, tożsame z wypowiedzeniem wojny. Propagandowo wódz III Rzeszy by na tym tylko skorzystał.

Analizując wnikliwie dostępne raporty wywiadowcze, trzeba zwrócić uwagę na rzeczy na ogół pomijane i odrzucić te podawane powszechnie, gdyż potwierdzają pewną tezę. Klasycznym przykładem jest tu siatka Richarda Sorge'ego w Japonii. Jak się okazuje, raporty te właściwie informują o tym, że wojna będzie miała miejsce. Ale nikt, ani w 1940 r., ani na wiosnę 1941 r. nie wiedział, kiedy wybuchnie. Nie mógł tego wiedzieć, gdyż sam Hitler nie podjął jeszcze decyzji. Dotyczy to także planu „Barbarossa" z początków 1941 r., który ni mniej, ni więcej mówił, że należy przygotowywać się do krótkiej, błyskawicznej wojny z Sowietami. Nie było tam daty, a tym bardziej szczegółów operacyjnych czy wielkości armii. I z tym był największy kłopot.

Dezinformacja czyni cuda

Informacje wywiadu z tego okresu były w większości czystą dezinformacją i Stalin o tym wiedział. Dezinformacja dotyczyła trzech podstawowych płaszczyzn. Pierwszą z nich były szacunki wielkości armii niemieckiej. Z góry uprzedźmy, że wielkość sił niemieckich została znacznie przeszacowana, a i tak była mniejsza niż w czasie kampanii na Zachodzie. Źle zostały podane dane dotyczące dywizji pierwszego ataku, jednostek zaplecza. Kłamliwe były również informacje dotyczące jednostek stacjonujących na Zachodzie.

Po drugie, całkowitą dezinformacją było określenie w tych raportach kierunku ataków. Wskazywały one przede wszystkim, że uderzenie nastąpi na południowym i północnym odcinku frontu, chociaż z historii już wiemy, że główną osią ataku był środek i tam zgrupowano największe siły pancerne. Na kuriozum zakrawa fakt – odkryty przez Sołonina – dotyczący informacji na temat celów lotnictwa niemieckiego. Otóż raporty informowały, że celem będzie Moskwa i elektrownia w Karelii. Pomijając tu oczywisty nonsens – Niemcy nie posiadali bombowców mogących dolecieć z obciążeniem do stolicy Sowietów – to z logiki wynika, że powinni – i tak też się stało – unieszkodliwić lotnictwo wroga w strefie przygranicznej. A powiedzmy sobie wprost, że lotnictwo sowieckie dysponowało znaczącą przewagą w ilości i nie ustępowało znacznie jakością lotnictwu III Rzeszy.

Trzecim i najważniejszym elementem dezinformacji zawartych w raportach było stwierdzenie, że Hitler przed rozpoczęciem działań militarnych prześle ultimatum. Z takiej perspektywy wydaje się całkowicie uzasadnione działanie Stalina, który nie dowierzał informacjom wywiadu.

O czym myślał Stalin?

Dlaczego Stalin, mając świadomość niemieckich przygotowań, zalewany raportami wywiadu na temat nadchodzącej wojny, nie podjął kroków zaradczych? To jest główne pytanie historyków! Według Sołonina wpływ na to miały dwa czynniki. Pierwszym i najważniejszym była przygotowywana ofensywa sowiecka na kierunku zachodnim. Wojska Armii Czerwonej rozlokowane były do ataku i w momencie uderzenia hitlerowskiego właśnie podlegały rozwinięciu, które miało zakończyć się w lipcu 1941 r. Wielkość tej armii znacząco przewyższała siłę wojsk koalicji hitlerowskiej. Problem polegał na tym, że w momencie niemieckiego ataku siły te nie były jeszcze docelowo rozlokowane i było to jednym z głównych powodów klęsk latem 1941 r. Po drugie, Stalin, zakładając, że po drugiej stronie ma obliczalnego przeciwnika, uważał, że Niemcy nie zdecydują się na atak tak skromnymi siłami, wbrew wszystkim zasadom strategii wojennej, stąd też lekceważył dostarczony mu plan „Barbarossa". Nawet przeszacowane przez wywiad sowiecki siły Wehrmachtu i SS nadal znacząco odbiegały od możliwości sowieckich. W tym miejscu warto przytoczyć fragment stenogramów z odprawy wyższych oficerów GRU w grudniu 1940 r., na których Filip Golikow, szef GRU, mówi wprost: „Porozumienia niemiecko-radzieckie są wynikiem dialektycznego geniuszu Stalina (...). Ryzyko wojny z Niemcami nie istnieje. Hitler i jego marszałkowie mają zbyt wiele poczucia realizmu, nie są maniakami ani lunatykami i nie zamierzają popełnić samobójstwa. (...) W nadziei na ocalenie Anglii Stany Zjednoczone zaatakują Niemcy. ZSRR będzie więc tylko czekać, aż wybije dla niego godzina, aby wyzwolić świat, gdy wszyscy wrogowie już się wykrwawią".

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?