Najnowsza interwencja Uważam Rze

Czyżyk

Grzegorz Benda

Mirek Czyżykiewicz to nie tylko śpiewający poeta i kompozytor, lecz także utalentowany malarz

Było to dawno, dawno temu, bo w listopadzie roku 1985. Właśnie wróciłem z Krakowa z III Ogólnopolskiego Festiwalu Pieśni Leonarda Cohena (tak przy okazji – Cohen znów odwiedzi Polskę, 19 lipca wystąpi w łódzkiej Atlas Arenie) i by nie wybić się z nastroju, wybrałem się do Hybryd na koncert Ogólnopolskiego Przeglądu Piosenki Autorskiej.

Tłum, że trudno wcisnąć szpilkę (to były dobre czasy dla poezji, także tej śpiewanej). Na scenie Antonina Krzysztoń, Jurek Filar, Andrzej Garczarek, Staszek Klawe, Tolek Muracki, Grzegorz Tomczak, Andrzej Poniedzielski. Znałem prawie wszystkie ich piosenki. I nagle pojawił się ktoś, kogo nigdy wcześniej nie słyszałem. Dziwnie grał na tej swojej gitarze, inaczej. Dużo później dowiedziałem się, że... nie zna gitarowych chwytów i gra „po swojemu". Tak się nauczył w rodzinnych Gorlicach. „Po swojemu", ale za to jak! Zaśpiewał trzy piosenki. Najpierw „Manekiny". Ona i On na sklepowej wystawie. Razem, ale któregoś niepięknego zimowego dnia „w żołnierski mundur go ubrali, jakiegoś wojska, czort ich wie". Potem „Wigilia w domu wariatów" (napisana jeszcze jesienią 1981 roku! skąd wiedział, że 13 grudnia...?) i na finał piosenka o Mikołaju: „list za okno wystawiłem, bo jak stara głosi baja, raz do roku pisać trzeba poste restante do Mikołaja" z subtelną, acz mało zabawną puentą: „kiedym ze snu się obudził, było już na świecie rano, liścik znikł, a ktoś na śniegu napis zrobił – ocenzurowano!". Zaśpiewał, zachwycił publiczność i zniknął, a ja nawet nie wiedziałem, jak się nazywa. Usłyszałem tylko czyjeś ciche... „Czyżyk". Wykonawców nie zapowiadano, przecież wszyscy ich znali, więc wstyd mi było kogoś zapytać. A że jego piosenki dotykały polityki? Taki był wtedy czas i o tym śpiewano, więc on też. Ale inaczej. No i ten jego głos. Miesiąc później wszedłem do garderoby domu kultury przy ulicy Goldoniego. Zaproszono mnie na jakiś składankowy koncert. Nawet nie wiedziałem, kto na nim wystąpi. Siedział skromnie w kącie i stroił gitarę. Dopiero wtedy dowiedziałem się, że to Mirek Czyżykiewicz. Nie tylko śpiewający poeta i kompozytor, ale także utalentowany malarz. Choć po paletę sięga ostatnio rzadko, to zawsze z przyjemnością, i mawia, że do niej powróci, kiedy zabraknie mu już sił na koncertowanie.

Pierwsza płyta Mirka (winylowa, koncertowa) zatytułowana była „Autoportret I" i ukazała się w dobrym roku 1989. „Mam niewiele lat/i bardzo głupie myśli/i mocno w Boga wierzę/i w to, co mi się przyśni", „tak – porażają mnie kraty i wodne bicze/a politykę w dupie mam/ a z groszem się nie liczę", „nie – nie potrzeba mi opieki i pomocy/dopóki jeszcze mogę ci bez wstydu patrzeć w oczy". Nie zmienił się przez kolejne lata. Oryginał i outsider, unikający rozgłosu, wiecznie ukryty za swoimi (lub cudzymi) wierszami. Ukryty, ale pozwalający się podsłuchiwać. Zawsze umiał zaciekawić. Najpierw siebie, potem nas. Nie zmienił się, ale zmienił instrumentarium, bo zmienił się muzyczny krajobraz.

I słuchacze. Gitara nie poszła do kąta, ale coraz częściej ginęła w tłumie innych instrumentów. Współpraca z kolejnymi muzykami – Zbigniewem Łapińskim, Jerzym Satanowskim, Hadrianem Tabęckim – i kolejne muzyczne projekty zarejestrowane na płytach: „Świat widzialny" z wierszami Josipa Brodskiego (w wydawnictwie „Superata", poszerzonym o reedycję „Autoportretu I" i 11 nigdzie wcześniej niepublikowanych piosenek), „Ave" z nowym autorskim materiałem, „Zanim będziesz u brzegu" (nagrana wspólnie z Hanną Banaszak), autorski album „Allez" i nagrany w 2008 r. z Jackiem Bończykiem „Raj". I koncerty, koncerty, koncerty.

Chyba zbyt długo kazał nam Mirek czekać na swą kolejną płytę, ale oto jest – „Ma Chérie". Przyznaję, że moje szczęście nie jest pełne, bo z autorskich utworów jest tu zaledwie jeden, i do tego dawny („Jednym szeptem"), ale... nic to. Widać jeszcze nie nadszedł czas. Tym razem Mirek dodał swoje nuty i oczywiście wykonanie do twórczości innych: Norwida (słynne „Marionetki"), Broniewskiego (jakiego nie znamy, w drapieżnej aranżacyjnie „Nocy"), Różewicza („Biel"), Mandelsztama (bardzo teatralne tytułowe „Ma Chérie"), Herberta (pełnego czułości w „Czułości"), swego ulubionego Brodskiego, okrutnie rubasznego tym razem Kaczmarskiego („Potępienie"), Kofty („kaca ma garbaty anioł, że się sprzedał był tak tanio" w „Wierszu dla malarza Dudy-Gracza"), a nawet Szekspira. Płytę promował singel z tekstem zaprzyjaźnionego z Mirkiem od zawsze Andrzeja Poniedzielskiego („Patrzę w okno"), a tuż przed finałową instrumentalną wersją „Marionetek" pojawia się przepiękna „Impresja prańska" Wojciecha Kassa. Jedyny utwór, do którego Mirek dodał tylko wykonanie, to „Powiedz z kim" Pawła Królikowskiego z muzyką  Jerzego Satanowskiego.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej