Najnowsza interwencja Uważam Rze

Gówno pana premiera

Andrzej Urbański

System powiatowych urzędów pracy nie działa, chociaż co roku na jego konto pracodawcy wpłacają 10 miliardów złotych. Jest sam dla siebie, dla tworzących go urzędników z partyjnego nadania

Ja wygląda agonia państwa? Każdy obserwator o przyrodniczych skłonnościach może się teraz o tym osobiście przekonać. Co dnia we wszystkich mediach mnóstwo informacji o aktywności premiera Tuska, który zamierza rekonstruować, usprawniać, poprawiać i oczyszczać... Nie chodzi jednak o kondycję państwa i los obywateli, ale o jego własną kondycję i los osobisty. Premier wraz z drużyną funkcjonariuszy swojej partii zajmuje się jej, czyli PO, rekonstrukcją, odnową, poprawą.

Medialni funkcjonariusze PO, dla niepoznaki przebrani za dziennikarzy, dwoją się i troją, aby pokazać zaangażowanie premiera, czyli jego walkę o przywództwo nad zgrają popleczników, służalców i pochlebców, którym ostatnie sondaże uświadomiły rzecz straszną i niewyobrażalną – że mogą utracić ciepłe państwowe posadki, swoje i licznych krewnych. A chodzi o niebagatelne dziesiątki tysięcy miejsc pracy w administracji rządowej i samorządowej, w spółkach i strukturach decyzyjnych , w zarządach i radach nadzorczych. A gdzieś na marginesach tych tytanicznych wysiłków premiera, aby się utrzymać na powierzchni, przemykają informacje, od których bije smród i zgroza niewyobrażalna dla wszystkich Polaków.

Ot, choćby w zaprzyjaźnionym z Tuskiem „Newsweeku" (z 20 maja) czytam, że redakcyjne źródła w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego „nie pozostawiają wątpliwości" – „konkretnych planów inwestowania unijnych pieniędzy ciągle nie ma". Nie ma, bo ministerstwo nie dostało żadnych precyzyjnych dyspozycji od premiera. Nie ma i do września nie będzie, bo premier teraz dwoi się i troi, aby wygrać „wybory" we własnej partii. Sympatyk premiera myśli sobie – oj tam, oj tam, co za problem, dyspozycje przyjdą i stracony czas zostanie naprawiony. Nie zostanie – nawet liberałowie nie zwrócą straconego czasu. A przedsiębiorcy nadal nie wiedzą, gdzie, w jakim kierunku ma pójść rozwój gospodarki. A jak nie wiedzą, to zamiast rozwijać – zwijają, zamiast produkować – ograniczają, i zamiast zatrudniać – zwalniają. A przy okazji do budżetu trafia coraz mniej podatków.

Przedsiębiorcy są niewinni. To ludzie racjonalni, twardo stąpający po ziemi

Przedsiębiorcy są niewinni. To ludzie racjonalni, twardo stąpający po ziemi, a przetasowania w PO obchodzą ich mniej niż zeszłoroczny śnieg. Ich obchodzi jedno – gdzie państwo będzie inwestować, co będzie wspierać, gdzie mogą liczyć na państwowe i samorządowe zlecenia. Przykładowo, na uprzątaniu śniegu ci, którzy wygrali przetargi, swoje już zarobili. Teraz czekają na przetargi śmieciowe – ta nowa żyła złota zostanie sfinansowana przez ludność, która nawet nie wie, że to kolejny parapodatek. Kolejny drenaż ich prywatnych kieszeni. Kolejna porcja paragrafów, z których będą ich skazywać kolejne tysiące specjalnie zatrudnionych urzędników, pochodzących z rekomendacji rządzącej partii.

W innym tygodniku, wsławionym wyborczą okładką „Tusku – musisz!", czytam tekst niebywały, i tu składam gorące podziękowania pani Joannie Solskiej. Bez niej nigdy bym się nie dowiedział o badaniach dr Joanny Tyrowicz z Uniwersytetu Warszawskiego. Pani doktor wraz ze studentami postanowiła sprawdzić, jak działa państwowy system walki z bezrobociem, które oficjalnie dotyczy 2 mln 300 tys. obywateli w stosownym wieku. Badacze wysłali więc do 381 powiatowych urzędów pracy i ich 33 filii w imieniu fikcyjnych firm oferty pracy – dla kierowcy, sprzątacza, księgowej i handlowca. Dla każdego coś miłego. Efekt powalił naukowców na kolana – żaden z urzędów nie zrobił nic, aby znaleźć wśród zarejestrowanych u nich bezrobotnych chociaż jednego kandydata do pracy. Stuprocentowy sukces, to znaczy kompletne badziewie i porażka. Nawet w lotto człowiek ma chyba większe szanse.

Pan minister, który za to odpowiada przed Tuskiem, ucieszył się z badań i pochwalił. Oraz oczywiście obiecał wzmożenie i poprawę. Czy robienie idiotów z Polaków to nadal ewenement czy już specjalizacja? Pan minister nie zauważył, że system nie działa i ma kompletnie w dupie bezrobotnych i poszukujących pracowników przedsiębiorców. A ci podobno właśnie szukają 700 tys. pracowników specjalności różnych. Pan minister powinien się więc powiesić na własnym fotelu, najpierw jednak wysłać dymisje dla wszystkich szefów powiatowych urzędów pracy. A czuwać nad tym samooczyszczeniem powinien osobiście premier Tusk. On ten syf bowiem wraz partyjnymi kolegami wyprodukował.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe

Wojciech Romański

W smoczym kręgu