Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Kim są latarnicy

Marta Mardosz

Z Krzysztofem Głombem, prezesem stowarzyszenia Miasta w Internecie, rozmawia Marta Mardosz

Dlaczego ludzie po pięćdziesiątce mają opory przed korzystaniem z internetu? Skąd ten strach?

Przede wszystkim boją się, że coś zniszczą. Obawiają się, że pomyłka podczas korzystania na przykład z bankowości internetowej będzie ich kosztować utratę pieniędzy. Mają też obawy, że ktoś zawłaszczy ich dane osobowe albo padną łupem oszustów. To nie tylko obawa przed komputerem, lecz także przed usługami internetowymi. Sieć, również w związku z publikacjami w mediach, cierpi na „syndrom obalonego drzewa w lesie". Widać szkody, ale nikt zdaje się nie zauważać wciąż rosnącego wokół niego lasu. W mediach zazwyczaj mówi się zatem o stratach w banku albo kradzieży tożsamości, choć to zdarzenia incydentalne. Rzadko podkreśla się atrakcyjność i walory internetu. Pomija się walory edukacyjne i poznawcze korzystania z sieci czy też fakt, że poprawia ono jakość życia.

I że daje poczucie niezależności?

Tak, dla pokolenia 50+ ważne jest, że usługi elektroniczne i cyfrowe rozwiązania powodują, że osoby starsze mogą mieć większe poczucie bezpieczeństwa i niezależności. Internet to możliwość stałego kontaktu z rodziną, znajomymi, szybkie docieranie do informacji, załatwianie spraw online, ale również wyspecjalizowane metody teleopieki, np. tzw. przyciski życia. Naciśnięciem klawisza można wezwać karetkę pogotowia i uratować sobie życie. Ale wiadomości o tym jest w mediach jak na lekarstwo. Dlatego z tym przekazem latarnicy docierają do „starszaków" w pierwszej kolejności.

Czy widzi pan efekty pracy latarników na co dzień?

Na stronie latarnicy.pl cały czas aktualizowane są licznik osób biorących udział w zajęciach, liczba zajęć oraz godzin, jakie wolontariusze poświęcili na te spotkania. Liczby te przyrastają z prędkością 400–500 osób dziennie. Obecnie mamy ponad 45 tys. osób, które skorzystały z zajęć. Latarnicy przeprowadzili już ponad 5 tys. zajęć, poświęcili na to ok. 12 tys. godzin. Latarnicy działają bardzo aktywnie. Myślę, że w przyszłym roku liczba uczestników zajęć wzrośnie do 150 tys.

Praca latarników ma ważny wymiar lokalny. Osoby 50+ nie mają poczucia, że mówi do nich ktoś obcy, tylko osoba z ich okolicy. Sprawia to, że bardziej jej ufają. Łatwiej chłoną wiedzę. Ważne jest, że latarnicy i uczestnicy ich zajęć pozostają ze sobąw jednym środowisku, mogą sobie pomagać, nawiązują przyjaźnie. To zupełnie inny wymiar edukacji niż sformalizowane szkolenia.

Czy uczestnikom zdarza się dziękować panu za akcję?

Niestety, jestem w tej nieszczęśliwej sytuacji, że jestem oddalony o krok lub dwa od sytuacji dziejących się na co dzień. Nie ukrywam, że trochę mnie to boli. Chciałbym mieć więcej wzruszeń, a mniej zarządzania! Ale w jakimś sensie doświadczam radości seniorów poprzez spotkania z latarnikami. Często takie rozmowy są emocjonalne, leją się łzy. Dla wielu ludzi, zwłaszcza po pięćdziesiątce, to rzadkie poczucie, że ktoś się kimś zajął, wysłał czytelny sygnał i poświęcił uwagę.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE