Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Tort dla Papcia Chmiela

Grzegorz Benda

7 czerwca Henryk Jerzy Chmielewski, czyli Papcio Chmiel, obchodzić będzie 90 lat swego jakże barwnego żywota

Na tegoroczne majowe Warszawskie Targi Książki, które tym razem zagościły w czaszy Stadionu Narodowego, wybrałem się ostatniego dnia. Okazja była szczególna, moje dziennikarskie zadanie również: umówić się na spotkanie z nestorem polskiego komiksu Papciem Chmielem. Sprawa wydawała się prosta, bo od godziny 11 Henryk Jerzy Chmielewski miał przez dwie godziny podpisywać swe najnowsze dzieło „Tytus Romek i A'Tomek w wojnie o niepodległość Ameryki z wyobraźni Papcia Chmiela narysowani".

Tytus się nie starzeje

Choć zjawiłem się grubo przed „godziną zero", stoisko było już opanowane przez tłum fanów, a kolejka po autografy z każdą chwilą wydłużała się i pęczniała. Wreszcie pojawił się On. Uśmiechnięty, z charakterystyczną niezmienną od lat fryzurą i we wspaniałym kostiumie „z epoki". Niewiele się zmienił od czasów, kiedy miałem wyjątkową okazję spotkać Go po raz pierwszy, a było to przed 30 laty w Ośrodku Wypoczynkowym w suwalskich Posejnelach nad pięknym jeziorem Pomorze, do którego pan Henryk niejeden raz zjeżdżał na wakacje. Punktualnie o 11 ruszyła „fabryka autografów". Pan Henryk ani na chwilę nie zaprzestawał „pracować", wspomagany przez asystentkę, która dzielnie wstemplowywała „Tytusa" w podsuwane przez fanów książki. Rozsądny i wielokrotnie sprawdzony pomysł, bo inaczej niewątpliwie już po godzinie od rysowania Panu Henrykowi odpadłaby ręka. Nie śmiałem przerywać tego misterium. Po dwóch godzinach Papcio Chmiel porwany został na chwilę odpoczynku, której też nie wypadało mi zakłócać. Wkrótce dzielnie wrócił, a ja podjąłem męską decyzję – dzięki niezawodnej pani Marcie z Prószyńskiego i S-ki (wydawca nowej książki Mistrza), zdobyłem jego adres e-mailowy. Zaproszony zostałem na piątek. Zgodnie z instrukcją podreptałem małą i pełną zieleni uliczką prosto ku Wiśle. Zaczynało padać, ale zdążyłem uciec przed ulewą. W szeroko otwartych drzwiach stał Papcio Chmiel. Zasiedliśmy w salonie, gdzie zaczął snuć swą opowieść.

– Urodziłem się 7 czerwca 1923 r. i stąd te 90 lat. Zawodowo rysuję od 1947 r., a samego „Tytusa" od 56 lat. Ci, którzy jako dzieci czytali moje książeczki, mając lat 10, są dziś ludźmi po sześćdziesiątce! To już czwarte pokolenie czytelników tych moich książeczek. My się starzejemy, a Tytus nie, tzn. starzeje się, a może lepiej będzie powiedzieć, że dojrzewa, ale... rysunkowo. W tamtych dawnych latach, jeszcze przed Akademią, nie miałem jeszcze pojęcia o rysowaniu. Byłem zdolnym chłopcem, co to rysował w szkole karykatury profesorów. Pracować zacząłem 1 września 1947 r. To był „Świat Przygód". W 1947 roku połączono „Świat Przygód" z pismem harcerskim „Na tropie", żeby zlikwidować skauting, i powstał „Świat Młodych". Dla młodszych ukazywały się „Świerszczyk" i „Miś".

Mamy telefon z Wydziału Prasowego KC od jednego z towarzyszy: „Możecie drukować, to podoba się nawet mojemu synowi!"

Zaczął się okres stalinowski, więc były pewne narzuty ideologii. I nie było wtedy możliwości rysowania komiksów. Komiks był czymś, co według władz spłycało kulturę, był symbolem zachodniej zgnilizny. Mawiano, że czytanie komiksów i popijanie coca-coli może doprowadzić do upadku socjalizmu, hi hi... Dlatego coca-coli nie było i komiksów też. Jako wzór dla „Świata Młodych" mieliśmy „Pionierską Prawdę" ze Związku Radzieckiego. Dostawaliśmy od nich jeszcze pisemko o nazwie „Murziłka". Żadnych innych wzorów nie miałem. Po pewnym czasie zaczął przychodzić do nas (i to była prawdziwa sensacja!) komiksowy francuski tygodnik „Vaillant". Dlaczego był dozwolony? Bo we Francji wydawała go partia komunistyczna. Tam nie było zakazu drukowania komiksów. Pewne wzory mogłem już czerpać z tego tygodnika. No, ale co z tego, skoro u nas komiks wciąż był zabroniony i przez 10 lat rysowałem tylko krótkie trzyobrazkowe historyjki. Dlaczego? Bo takie były i w „Pionierskiej Prawdzie". A komiks chodził za mną i chodził.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?