Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Gangster w Sejmie

Marcin Hałaś

SLD chce uczcić 90. urodziny Wojciecha Jaruzelskiego, organizując w Sejmie poświęconą mu konferencję naukową. Równie uprawnione byłoby fetowanie w tym miejscu Andrzeja Z., ps. „Słowik”, eksszefa gangu pruszkowskiego

Jakkolwiek prawomocne skazanie Jaruzelskiego czy Kiszczaka okazuje się niemożliwe, to nie sposób uznać za niebyłe ani orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego o nielegalności stanu wojennego, ani stwierdzenia Sądu Okręgowego w Warszawie, że Jaruzelski był przywódcą związku przestępczego zawiązanego w celu wprowadzenia stanu wojennego. „Wykorzystali aparat państwa, ale nie oznacza to, że ich działania były legalne" – mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Ewa Jethon.

W przekładzie pojęć kodeksu karnego na język potoczny „związek przestępczy o charakterze zbrojnym" to mafia albo gang. Jaruzelski jako uczestnik takiego był więc gangsterem, a jako przywódca – pełnił rolę mafijnego capo di tutti capi. Czyli był kimś w rodzaju Henryka N. pseudonim Dziad albo Andrzeja Z. pseudonim Słowik – tyle że kierowana przez niego mafia miała nieporównanie większe możliwości działania niż gang wołomiński albo pruszkowski. Co więcej – przejęła wszystkie struktury państwa i zapewniła sobie tym samym całkowitą bezkarność, ochronę i komfort jawnego działania. Z tego właśnie względu dla związku przestępczego pod przywództwem towarzysza Jaruzelskiego bardziej adekwatna pozostaje nazwa: junta wojskowa. Nic nie powinno jednak przesłonić najważniejszego faktu: stan wojenny został wprowadzony nielegalnie, był przestępstwem.

Zbyt aksamitna ewolucja

W takiej sytuacji czynienie z Jaruzelskiego bohatera, męża stanu, polityka ocalającego kraj przed groźbą sowieckiej interwencji wojskowej to już tylko element propagandowej wojny o historię; wojny w obronie własnych życiorysów i rodowodów, prowadzonej przez postkomunistycznych polityków. Na ich sztandary trafiły dziś dwie postacie: Wojciecha Jaruzelskiego właśnie oraz Edwarda Gierka. Oczywiście lata Gierka nie przyniosły Polsce niczego pozytywnego poza małym łykiem dobrobytu na kredyt i propagandy sukcesu – w tej mierze komunistyczny Gierek okazuje się zgrzebnym protoplastą demokratycznego Tuska. Zamiast ekscytować się rzekomym rozwojem Polski w czasach Gierka, lepiej się zastanowić, jak Polska rozwijałaby się w tym czasie, gdyby nie rządzili nią komuniści, gdyby zamiast gierkowskiego małego „otwarcia na zachód" mielibyśmy po prostu wolny rynek. Mówienie o Gierku, że był patriotą, to manipulacja. Obudowywanie takiej tezy stwierdzeniem, że „był komunistycznym, ale jednak patriotą", to naigrawanie się z zasad logiki, bo oksymorony – czyli wyrażenia wewnętrznie sprzeczne – zawsze obrażają zdrowy rozsądek. Niemniej w warunkach współczesnej demokracji można się zgodzić, że jakaś grupa obywateli ma prawo fetować rocznicę urodzin Edwarda Gierka, zabiegać o wzniesienie mu pomnika lub nazwanie jego imieniem ulicy.

Nasza negatywna ocena komunizmu polega na osądzie moralnym, który nigdy nie przełożył się na akty prawne. Tak zwana wolna III RP nie została bynajmniej wywalczona, zdobyta, ona wypoczwarzyła się z PRL. Akuszerem były układy Magdalenki i Okrągłego Stołu (w takiej właśnie kolejności), a efektem finalnym nie tyle uwolnienie motyla z kokonu, ile humbug. Nie przyjęto ustaw dekomunizacyjnych, nie zerwano z prawną ciągłością pomiędzy PRL a Rzecząpospolitą, nie zdelegalizowano PZPR, nie uznano jej za organizację przestępczą. Polska droga do wolności w 1989 r. była w rzeczywistości nazbyt aksamitną ewolucją.

Zatruty las

Dlatego dziś można głosić ewidentne bzdury o zasługach i patriotyzmie Gierka. Jeżeli jacyś posłowie zechcą zorganizować poświęconą mu apologetyczną sesję w Sejmie – mają do tego prawo. Nie istnieje bowiem żaden akt prawny stwierdzający, że Gierek działał nielegalnie albo że przynależał do związku przestępczego. Natomiast na Jaruzelskiego – mówiąc trywialnie – „są papiery", owoce jego działalności oceniły niezawisłe organa sądownicze. I dlatego po prostu nie godzi się zapraszać go do polskiego parlamentu. No chyba że inicjator tego pomysłu Leszek Miller za idola ma dziś już nie Marksa, nie Lenina, ale pana Łaszcza z Sienkiewiczowskiej „Trylogii", który wyrokami sądowymi kazał sobie podbić poły płaszcza.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez