Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Absurdalne prawo

Paweł Łepkowski

Zakaz handlu w niedziele ma w założeniu wspierać małe sklepy. W rzeczywistości uderzy głównie w tych przedsiębiorców, którzy wykupili powierzchnie w centrach handlowych

Przyszłoroczne wybory samorządowe i do Parlamentu Europejskiego wymuszają na polskich politykach konieczność wykazania się inicjatywą legislacyjną, która uszczęśliwi wyborców. W ramach tego wytężonego procesu umysłowego posłowie PiS, PO, PSL i SP po raz kolejny zaproponowali wprowadzenie zakazu handlu niedzielnego w sklepach wielkopowierzchniowych. Główny argument zwolenników tego ograniczenia zawiera się w sloganie: „Niedziela w polskiej tradycji jest dniem świętym i rodzinnym".

40 tys. pracowników na bruk

Z analiz przeprowadzonych przez Polską Radę Centrów Handlowych wynika, że w centrach handlowych zatrudnionych jest 400 tys. osób. 16 proc. ich powierzchni zajmują kina, kawiarnie, restauracje, kręgielnie, salony gier i inne firmy branży usługowo-rozrywkowej. Główny dochód tych firm jest generowany w dni wolne od pracy, przede wszystkim w niedziele. W opinii PRCH zakaz handlu w te dni spowoduje redukcję zatrudnienia o 10 proc. Można się więc przewrotnie zgodzić z posłami, którzy twierdzą, że dzięki zakazowi handlu w niedziele ludzie będą spędzać więcej czasu ze swoimi rodzinami. 40 tys. z nich będzie mogło nawet spędzać cały tydzień w towarzystwie rodziny i cieszyć się głodowym zasiłkiem dla bezrobotnych. Z tej liczby 25 tys. będą stanowili pracownicy supermarketów, a pozostałe 15 tys. drobni przedsiębiorcy wynajmujący powierzchnie w centrach handlowych lub ich pracownicy.

Eurodeputowany Solidarnej Polski Jacek Kurski twierdzi, że pomysł zakazu handlu niedzielnego jest także po to, „by wesprzeć mały kapitał, niewielkie sklepy, kafejki, które będą otwarte". Problem jednak w tym, że wiele kafejek i sklepów założonych przez drobnych przedsiębiorców wynajmuje powierzchnie w centrach handlowych. Projekt poselski ma w założeniu wspierać średni i drobny handel. W rzeczywistości uderza głównie w tych handlowców, którzy wykupili powierzchnie sklepowe w centrach handlowych.

Poza tym jak ustawodawcy chcą zdefiniować „wielką powierzchnię"? Czy prywatny sklep osiedlowy na warszawskich Kabatach, który przejął dużą powierzchnię po społemowskim samie, powinien być zamknięty w niedziele? Ile linii sklepowych, jaka liczba kas lub jaka powierzchnia w metrach kwadratowych będzie kwalifikować sklep do zamknięcia w niedziele? Czy pracownicy lub ajenci 2373 małych powierzchniowo, ale należących do ekspansywnej sieci sklepów Żabka będą pracować w niedziele, kiedy ich koledzy z sieci Tesco, Biedronki czy Carrefoura będą odpoczywać? Problemem jest też klasyfikacja stacji benzynowych sprzedających na niedużej powierzchni szeroki asortyment towarów: od olejów samochodowych po alkohol.

Zakaz działalności sklepów wielkopowierzchniowych w niedziele nie przyniesie też szczególnych zysków osiedlowym sklepikom otwartym siedem dni w tygodniu. Różnica cen między dyskontowymi supermarketami a niewielkimi sklepami zadecyduje, że Polacy będą robić większe zakupy w dni powszednie.

Polska tradycja?

W minionych wiekach niedziela i święta kościelne były zwykle dniami targowymi

Czym jest zakaz działalności sklepów wielkopowierzchniowych w niedziele? Przede wszystkim naruszeniem wolności konsumenckich w imię rzekomych wartości polskiej tradycji. Parlamentarzyści twierdzą, że w polskiej tradycji niedziela jest dniem rodzinnym. Tym samym twierdzą, że nasi przodkowie spędzali ten dzień wyłącznie w gronie rodzinnym i na odpoczynku. To wyssana z palca bzdura. Już w średniowieczu niedziela i wielkie święta kościelne były dniami targowymi. Sejmy krajowe stanowiły także w miastach roczne targi, które za niemieckim określeniem Jahrmarkt (targ roczny) nazywane były jarmarkami.

Największy targ roczny w Gdańsku odbywał się w dzień św. Dominika (6 sierpnia) i św. Jacka (17 sierpnia). Handel targowy w niedziele był nie tylko ustanawiany przez władzę świecką, ale wręcz nakazywany w różne święta bullami papieskimi. W ten sposób narodziła się też tradycja handlu niedzielnego na polskich bazarach. Kościół wcale nie sprzeciwiał się targom w niedziele, nawet zabiegał, aby lokalne odpusty uatrakcyjnić jarmarkami lub targami. Popularność dni handlowych była tak duża, że dotarły nawet na wieś. Dopiero w 1507 r. Sejm zabronił jarmarków i targów we wsiach pod karą utraty sprzedawanych towarów. Oczywiście zakaz ten nie był uzasadniony troską o życie rodzinne chłopstwa, ale o wzmożone odpracowywanie narastającej w owym czasie pańszczyzny.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE