Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Sebastian Moras, tworca makaronow Ciao Bella, i Dariusz Makosz, wiceprezes Idea Banku

Ciao, Polonia!

Karolina Kowalska

Sebastian Moraś odkrył przed Polakami świeży włoski makaron, pasta fresca. Teraz musi powiększyć fabrykę, bo nie nadąża z produkcją

Sebastian Moraś zna się z większością restauratorów, którym dostarcza makarony i sosy marki Ciao Chef. W bezpośredniej rozmowie łatwiej zbadać rynek, poznać potrzeby klienta, naprawić ewentualne błędy. Wiele z kilkudziesięciu rodzajów pasty powstało właśnie z inspiracji restauratorów. To oni i ich klienci są pierwszymi degustatorami nowych makaronów, oceniają kształt, kolor i smak, sugerują, co poprawić. Moraś wierzy w jakość. Dlatego zdecydował się na manufakturę, a nie zakład produkcyjny, a składniki do restauracji kupuje na lokalnym targu w Legionowie, niedaleko swojego domu. Ma tam pana od pomidorów i od szałwii, chłopa, który podjeżdża wozem konnym z ziemniakami, i rzeźnika specjalizującego się w krowie. – Tak, właśnie nie w wołowinie, a w krowie. W programach kulinarnych pokazuje się teraz wybitnych kucharzy, którzy znają 130 rodzajów wołowiny. Mój rzeźnik z bazarku na wołowinie czy wieprzowinie się nie zna. Zna za to każdy kawałek krowy i świni. I jak mu powiem, że potrzebuję kotleta z kością, który wygląda trochę jak jagnięcina, on mi dokładnie taki odkroi. Bo sam jest esencją rzeźnika, tak jak ten kotlet jest esencją nie wołowiny, ale krowy – opisuje Sebastian Moraś, a jego niewłoskie niebieskie oczy świecą się coraz bardziej. Lubi te poranne wyprawy na bazar, gdzie żeby dostać naprawdę dobry towar, trzeba być grubo przed siódmą. – Nie ma nic lepszego od minestrone ze świeżą wiejską śmietaną, która czasem, jak to mi się przydarzyło, może okazać się majonezem, bo sprzedawca wkłada ją w słoiki po majonezie, a tym razem przez pomyłkę zabrał z lodówki dopiero co kupiony słoik – śmieje się Moraś. Czeka, kiedy jego makarony dotrą pod strzechy bazarku. Może nie bezpośrednio tam, ale do lokalnego supermarketu. Właśnie jest na etapie negocjacji. Ciao Bella może niebawem zagościć w kilku tysiącach sklepów w całym kraju.

Maccheroni, tagliatelle, farfalle, casarecce, fusili, conchiglie – nazywa je po włosku, wierząc, że Polacy zaczynają już odróżniać penne od spaghetti i pappardelle od farfalli. Zresztą – nie tylko wierzy, wie. Po wpisach na facebookowym profilu Ciao Bella łatwo wywnioskować, że pasta to nowe wino, kolejny stopień kulinarnej ewolucji Polaków i kulinarnego snobizmu. Dziś już nie zaimponujesz znajomym sosem do spaghetti. Na fali jest pasta fresca, najlepiej własnoręcznie zagnieciona, a przynajmniej autentyczna. Sebastian Moraś przewiduje kolejny trend – 30- i 40-latki przypomną sobie własne babcie zagniatające makaron na rosół. Powyciągają ze strychów stare stolnice, rozetrą na nich mąkę i zaczną wałkować twarde ciasto. Do łask powróci polska pasta fresca, podawana z rosołem z okami i świeżą pietruszką. Klienci Frisco już ją testują.    —Karolina Kowalska

1 2 3
Następna

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy