Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Kto i za co się wstydzi

Andrzej Urbański

Historia Wojciecha Fibaka jest banalna. Bogaty dżentelmen pomaga ślicznym, młodym i ubogim panienkom. Aby polepszyć ich los, kontaktuje je z innymi bogatymi panami

Odkąd świat światem takie usługi to w pewnych kręgach norma, a kojarzenie ludzi ze sobą bywa pożyteczne, a nawet szlachetne. Znany tenisista i biznesmen zamiast jednak dumy, że pewien tygodnik opisał, jak stara się bliźnich ubogacać, wydaje się wstydzić swojej misji i staje na głowie, aby tekst się nie ukazał. Ludzie bywają dziwni, więc zachowanie pana Fibaka też mnie jakoś szczególnie nie dziwi. Tym bardziej że „Wprost" nie może się w swojej relacji zdecydować, czy ta działalność to profesja czy tylko przyjemność.

Taką historię można bowiem opowiedzieć jak w „Pretty Women", gdzie bogacz pochyla się nad losem ulicznej panienki i odkrywa w niej przeróżne, zaskakujące dla siebie zalety. Albo jak w „Niemoralnej propozycji", kiedy Robert Redford oferuje pewnemu małżeństwu milion dolarów za możliwość spędzenia upojnej nocy z żoną biednego mężczyzny. W obu tych filmach bogactwo styka się z ludzką nędzą, co już samo w sobie jest zaskakujące i pouczające. Zazwyczaj bowiem oba te światy dzieli niewidzialna, za to bardzo realna granica – statusu, władzy i jej braku oraz przemocy wynikającej tylko i wyłącznie z tego, że jedni ludzie są „lepsi" od innych.

Można też na to spojrzeć bardziej pryncypialnie – oto tak się zrealizował w Polsce mit modernizacji. Bogactwo korzysta z biedy na wszystkie możliwe sposoby. Nie tylko je wyzyskuje fiskalnie, ale używa również w celach uczuciowych, traktując je równie transakcyjnie, jak wszystko inne. Bo przecież w zbliżeniu obu tych światów, w miejscu zresztą symbolicznym – w prywatnej galerii przy najbardziej prestiżowej ulicy – nadal chodzi tylko o interes. O zaspokojenie potrzeb, samorealizację i sukces – najświętsze wartości liberalnej mitologii. W XIX-wiecznej prozie utrzymanki czy kurtyzany to często fascynujące kobiety korzystnie zamieniające własne wartości na ówczesną walutę wymienialną.

„Nam wolno wszystko!", krzyczą obrońcy podziału na ludzi „lepszych" i „gorszych"

Nie dziwi mnie więc, że liberalny sztandar nad Wisłą, moja ulubiona „Wyborcza", pryncypialnie daje odpór wszystkim, którzy mają śmiałość ekscytować się działalnością pana Fibaka. Ohydnym skandalem nie jest bowiem wykorzystywanie ludzi w potrzebie przez nowobogacką polską elitę, ale fakt, że ktoś śmie o tym publicznie mówić. Ofiarą nie są wykorzystywane dziewczyny, ale „rzucony na pożarcie" celebryta.

Amoralny nie jest bogacz, lecz ci, którzy odważyli się o tym poinformować. Pani redaktor feministka grzmi więc: „To jest jeszcze gorsze niż bezpruderyjny cynizm tabloidów". Niegodne nie jest zachowanie celebryty, ale tych, którzy je ujawniają. Nie liczy się, co obrzydliwego ludzie robią, ale kto to robi. Bo przecież jedni mają prawa, a inni ich nie mają...

To kliniczny przykład pewnej metody. Fakty nie są ważne, nawet jeżeli sam pan Fibak w ogóle ich nie kwestionuje. Ważne jest, kto ma siłę, aby narzucić „właściwą" ich interpretację. „Obnażenie celebryty" jest więc chamstwem i łobuzerką, ponieważ jemu wolno, a „Wprost" powinien dostać sądowy zakaz zbliżania się do nękanego człowieka sukcesu.

„Nam wolno!", krzyczą obrońcy podziału na ludzi „lepszych" i „gorszych". Zachowują się jak konkwistadorzy w zdobytym kraju. Jak kasta najeźdźców w podbitym społeczeństwie. Jak kolonizatorzy w czasach, kiedy lepsza rasa panowała nad gorszymi. Nam wolno wszystko, a wam nie wolno nic. Nawet poskarżyć się na swój los nie wolno, bo to nas, ludzi lepszych, obraża i rani. A poza tym, co to za przykład złego wychowania – zamiast wdzięczności, że celebryta pochylił się nad losem „upośledzonych", opowiadać o tym publicznie.

W tym wrzasku obrażonej kasty „zachwycające" jest zachowanie Marcina Króla i Tomasza Jastruna, autorytetów wspierających „przemysł pogardy" na różne sposoby. W heroicznym geście odrazy oświadczyli, że kończą swoją współpracę z „Wprost", w ten sposób solidaryzując się z przemocą silniejszych wobec słabszych. Ich poczucie piękna, estetyki, dobra zostało bowiem zbrukane nie przez to, co „lepsi" czynią z „gorszymi", bogaci z biednymi, ale przez próbę opisu tej sytuacji.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE