Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Bałtyk na cenzurowanym

Rafał Kotomski

W żadnym unijnym kraju rybaków nie nęka się tak jak w Polsce. Kontroli na naszych kutrach jest więcej niż we wszystkich innych państwach Unii razem wziętych

Rybacy od kilku lat zmagają się z sytuacją, którą określają mianem absurdalnej i chorobliwej. Mimo że flota kutrów rybackich w Polsce należy do najmniejszych w całej Unii, brukselscy urzędnicy uparli się, by nękać ją restrykcjami. Dotyczą one głównie limitów połowowych na dorsza, ale również drobiazgowego sprawdzania zapisów pokładowych mówiących o ilościach i gatunkach odławianych ryb. Co ciekawe, unijni biurokraci nie kryją, że polski rząd jest wyjątkowo pasywny w kwestii ochrony rodzimych armatorów. Do Brukseli nie trafiają żadne zastrzeżenia ze strony Ministerstwa Rolnictwa, które kontroluje rybołówstwo. To postawa zupełnie inna, niż przyjęta przez rządy innych krajów bałtyckich, np. Finlandii czy Szwecji, gdzie limity na połów poszczególnych gatunków ryb są regularnie przekraczane, a rząd rybaków wspiera.

Permanentna inwigilacja

Polscy rybacy mają największy żal do unijnych urzędników o to, że z założenia uznali ich za „kłusowników". Jest nawet takie powiedzenie, krążące po unijnych biurach, że kiedy polskie kutry stoją w portach, bałtycka ryba może spokojnie się odradzać i w morskich wodach żyje jej coraz więcej. – To wierutna bzdura. Przecież w tym czasie, gdy mamy zakazy połowów, inni spokojnie wypływają w morze. A poza tym są jeszcze wielkie statki paszowe, które na skalę przemysłową odławiają całe tony – oburza się jeden z zachodniopomorskich armatorów. Ale to nie wielcy armatorzy z firm duńskich czy szwedzkich są drobiazgowo sprawdzani. Rekordzistami w liczbie kontroli na niewielkich przecież jednostkach są polscy rybacy. Przez kilka ostatnich lat niespełna 800 bałtyckich kutrów pływających pod biało-czerwoną banderą zostało skontrolowanych kilkanaście tysięcy razy! Ciekawie wygląda zestawienie tej statystyki z kontrolami przeprowadzanymi wobec Finów czy Szwedów. Blisko 3,5 tys. fińskich jednostek przeszło zaledwie kilkadziesiąt kontroli. Kutry szwedzkie zaś, których jest niemal dwa razy tyle co polskich, były sprawdzane półtora tysiąca razy. To też sporo, ale wciąż i tak siedmiokrotnie rzadziej niż w przypadku Polaków.

Zdaniem europosła Marka Gróbarczyka z PiS polski rząd w sposób niespotykany w innych krajach unijnych nęka swoich armatorów. Wzmożone kontrole trwały np. w okresie ostatniego Bożego Narodzenia. Tak było w porcie w Ustce, gdzie pośród rybaków podpływających z niewielkimi połowami uwijali się rządowi inspektorzy. Wśród rybaków panuje oburzenie na taki sposób traktowania podatników. Zwłaszcza że Unia Europejska w jednej ze swoich dyrektyw określiła wymogi wobec armatorów. Kontrole miały być wyrywkowe, a ich ilość nie przekraczać jednej piątej jednostek, które wpływają do portu. – Tymczasem u nas w takich sytuacjach kontroluje się dokładnie 100 proc. kutrów! – oburza się Grzegorz Hałubek, prezes Związku Rybaków Polskich. Podczas niedawnego spotkania w Ustce europoseł Marek Gróbarczyk uchylił rąbka tajemnicy na temat unijnych kontroli. O to, dlaczego polskie kutry sprawdza się tak restrykcyjnie i najczęściej w Europie, zapytał wysokiego urzędnika z Brukseli. Okazało się, że unijna agencja kontroli nie ma pieniędzy na „naloty" we wszystkich krajach. Dlatego wybiera sobie te, gdzie – jej zdaniem – ryzyko nieprawidłowości jest największe. Nie wiadomo, dlaczego polscy rybacy mieliby być bardziej obciążeni tym ryzykiem od francuskich czy włoskich. Wiadomo za to, że polski rząd jest jedynym, który nie zareagował, gdy przedstawiono mu plany wyjątkowo intensywnych kontroli. Tak jakby z góry zgodził się na nękanie rodzimego biznesu. Na wspomnianej konferencji na temat rybołówstwa w Ustce  Gróbarczyk przyznał, że do dziś nie uzyskał od polskich władz wyjaśnienia na temat tej biernej postawy. „Proszę wskazać jakąkolwiek inną działalność gospodarczą poddaną takiej inwigilacji. Najbardziej kuriozalna sprawa jest taka, że ci, którzy nie są w stanie wyrządzić morzu żadnej krzywdy, są oczkiem w głowie wszelkiego rodzaju kontroli, służb i czego tam tylko chcemy" – z goryczą podsumował temat kontroli kutrów rybak Michał Konke.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej