Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Radziecki czolg na ulicach Berlina Wschodniego w czerwcu 1953 r.

Powstanie berlińskie 1953

Leszek Pietrzak

60 lat temu robotnicy Berlina zbuntowali się przeciwko władzy. Po raz pierwszy w powojennej Europie Rosjanie zostali zmuszeni do interwencji zbrojnej, aby ratować komunizm

Rankiem 17 czerwca 1953 r. newsy zachodnich mediów zdominowały doniesienia z Berlina Wschodniego. Nawet wieści z koreańskiego frontu, gdzie trzy dni wcześniej komunistyczne wojska rozpoczęły nową ofensywę, zeszły na dalszy plan. Berlińscy robotnicy od kilkunastu godzin prowadzili strajk generalny. W mieście tworzono komitety strajkowe, malowano transparenty, na których oprócz żądań poprawy bytu pojawiły się również hasła polityczne. Kolejne grupy manifestantów przemieszczały się w kierunku Potsdamer Platz, gdzie mieściły się najważniejsze urzędy. Tu i ówdzie dochodziło do starć z siłami policyjnymi. Wrzało już nie tylko w Berlinie, ale i w innych niemieckich miastach. Kilka godzin później dowództwo wojskowe sowieckiej strefy okupacyjnej ogłosiło stan wyjątkowy w całym kraju. Dla niemieckich robotników nadchodził czas prawdziwej walki.

To, co wydarzyło się w Berlinie 17 czerwca 1953 r., swój początek miało dzień wcześniej. Rankiem 16 czerwca uwagę berlińskich robotników zwróciła wschodnioniemiecka „Tribune" – organ prasowy reżimowych związków zawodowych. Gazeta buńczucznie obwieszczała mieszkańcom NRD, że w kraju „pojawiła się niebezpieczna i reakcyjna teoria i praktyka szkodząca skutecznej walce o podniesienie wydajności pracy, głosząca, że podwyższenie norm musi pociągnąć za sobą obniżenie zarobków" i że wroga teoria o obniżce zarobków „musi zostać rozgromiona". Właśnie to najbardziej rozwścieczyło robotników Berlina. Jako pierwsi porzucili pracę budowniczowie alei Stalina, która miała stać się reprezentacyjnym kompleksem stolicy nowego wschodnioniemieckiego państwa. W spontanicznym odruchu robotnicy postanowili udać się pod siedzibę związków zawodowych, mając nadzieję na złożenie rezolucji w tej sprawie. Po drodze dołączali do nich inni robotnicy, tworząc manifestacyjny pochód. Kiedy delegacji wzburzonych robotników nie udało się wejść do budynku związkowego, cały pochód ruszył pod Urząd Rady Ministrów, mieszczący się przy Leipziger Strasse. Wkrótce zebrało się tam prawie 10 tys. manifestantów. W tłumie nawoływano do zniesienia podwyższonych norm pracy, ustąpienia rządu i przeprowadzenia wolnych wyborów. Pojawiły się także żądania połączenia Niemiec. Czytelnym symbolem stało się zerwanie czerwonej flagi z Bramy Brandenburskiej i zawieszenie na niej flagi czarno-czerwono-złotej. Enerdowscy przywódcy Walter Ulbricht i Otto Grotewohl odmówili jednak spotkania z demonstrantami. Wówczas wśród manifestantów padło hasło strajku generalnego. W tym samym czasie obradowało już Biuro Polityczne Komitetu Centralnego SED – niemieckiej partii komunistycznej z udziałem ambasadora sowieckiego Władimira Siemionowa. Cofnięto decyzję o podniesieniu norm produkcyjnych dla robotników. Godzinę później przez głośniki propagandowych pojazdów ogłoszono tę decyzję na berlińskich ulicach. Jednak okrzyki manifestantów wzywających do wystąpień przeciwko komunistycznemu reżimowi zagłuszały podawane informacje. Było już za późno, aby zapobiec dalszym wydarzeniom.

Beria jedzie do Berlina

Wydarzenia, jakie miały miejsce w Berlinie w dniach 16 i 17 czerwca 1953 r., szybko dotarły do innych zakątków wschodnioniemieckiego państwa. Śladem robotników Berlina strajk podjęli robotnicy kluczowych zakładów Rostocku, Magdeburga, Lipska, Halle, Jeny i Görlitz. Strajk generalny, do którego wezwali robotnicy Berlina, wybuchł w prawie 600 niemieckich zakładach pracy. Kulminacyjna faza protestu zaczęła się jednak z chwilą ogłoszenia przez Sowietów stanu wyjątkowego w całym kraju. Doszło do dalszej radykalizacji wystąpień i walk. W Berlinie zdobyto i splądrowano wiele gmachów rządowych. Podpalano nawet kioski sprzedające reżimowe gazety. Podobnie było w Magdeburgu, Halle, Lipsku, Jenie, Bitterfeld i łużyckich miasteczkach Niesy i Görlitz, gdzie demonstranci opanowali urzędy i budynki publiczne. Szturmowano także więzienia i areszty, skąd uwolniono co najmniej 1300 więźniów. Strajkujący polowali szczególnie na funkcjonariuszy Stasi – wschodnioniemieckiej policji politycznej. W Berlinie tłumy wdarły się do siedziby bezpieki, zdemolowały wnętrze i podłożyły ogień. W Jenie i Rathenow zlinczowano funkcjonariuszy tajnej policji i zniszczono jej siedziby. W ciągu trzech czerwcowych dni 1953 r. w prawie 700 miejscowościach NRD doszło do różnego rodzaju incydentów skierowanych przeciwko komunistycznej władzy. Słabością tych wystąpień było to, że nie były one w żaden sposób koordynowane. Nie utworzono jednolitego kierownictwa, które mogłoby pokierować protestami rozlewającymi się na cały kraj bądź sprawować jakikolwiek nadzór organizacyjny nad nimi. Była to nie tylko zasadnicza przeszkoda w dalszym rozwoju powstania, lecz także czynnik, który pomógł w jego spacyfikowaniu.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej