Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Hitler w pogoni za magią

Wiesław Kot

Kiedy się porzuca chrześcijaństwo, bywa, że otwiera się wrota magii. I to czarnej. Co ilustruje przekładaniec historyczny napisany z nerwem i znajomością epok. W Hiszpanii podobał się szalenie, u nas też znalazł wyznawców.

Carla Montero,
Szmaragdowa tablica,
Rebis

Hitler w 1941 r. zamieszkał w Wilczym Szańcu pod Gierłożą, żeby być bliżej frontu wschodniego i łatwiej kierować stąd rzezią Żydów i Słowian. Ale nie w dywizjach pokładał nadzieję na zwycięstwo, lecz w magicznym wpływie dzieł sztuki, które miały być napakowane nieziemską mocą. Jak np. obraz włoskiego mistrza Giorgione „Astrolog" i objaśnienia do niego zwane szmaragdową tablicą. Wunderwaffe przestała się liczyć – ważny dla niego był tylko kawałek płótna sprzed wieków. To specjalnie nie dziwi, jeżeli zważyć, że godło Trzeciej Rzeszy – Hakenkreuz – też wywiedzione zostało z którejś tybetańskiej mitologii, a specjalne oddziały SS penetrowały północne Indie w poszukiwaniu podobnych talizmanów.

Te zaślepione poszukiwania to w sam raz materiał na powieść o obłąkaniu, które postępuje, jeżeli próbować zastąpić chrześcijaństwo zbiorem niepozbieranych wymysłów. Co się ciągnie przez wieki. Mamy tu więc renesansowych patrycjuszy, którzy zamiast na procesję udają się na ezoteryczne narady. Wreszcie rody żydowskie, które poświęcają się przechowywaniu obrazów dźwigających rzekomo nadludzką wiedzę. Takoż Himmlera tropiącego po całej Europie przedmioty mające zapewnić pomyślność Trzeciej Rzeszy. Ten ostatni do końca swych dni wierzył na przykład, że ostateczne zwycięstwo zapewni Niemcom nie V1, lecz archeologiczne relikwie, których kazał poszukiwać za każdą cenę. Czyta się to potoczyście, jak wiele innych relacji z dziejów ludzkiego szaleństwa. A szaleństwo nie ma tamy – w naszym świecie mości się równie pomyślnie jak przed pięciu wiekami. Wprawdzie archiwa mamy skatalogowane i policzone, ale magiczne dzieła sztuki kursują na  osobnych rynkach. Nas jednak nie to wciąga, lecz szczypta realizmu. Mianowicie relacja z kwerendy po archiwach pokrytych wiekowym kurzem. „Świat sztuki to świat pełen blefów, wielkich odkryć, po których nic nie zostaje". Bo arcydzieło okazuje się falsyfikatem albo zgoła kiczem. Prawdziwe odkrycie okupione jest latami spędzonymi w zakurzonych archiwach, rezygnacją z życia rodzinnego, najniższą pensją. I kiedy wreszcie odkryje się dziełko, które ma przynieść pomyślność, zjawia się zamożny idiota, który kupi je ot tak – między chianti a sałatką. Schowa w kącie i skaże na wieczne porastanie kurzem. A nam życie upłynęło...

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy