Najnowsza interwencja Uważam Rze

Historia

Uczestnicy konferencji z Anglii i USA przed rozpoczeciem rozmow

Brudne ręce Zachodu

Sebastian Rybarczyk

Zachodni alianci mogli uratować miliony Żydów. Zamiast tego zwołali konferencję

Siedemdziesiąt lat temu na Bermudach, z dala od kamer, spotkali się przedstawiciele rządów USA i Wielkiej Brytanii, by radzić nad tragicznym losem narodu przeznaczonego do całkowitej eksterminacji. W tym samym czasie w Warszawie trwało powstanie w getcie. Nieliczne grupki powstańców walczyły nie o przetrwanie, ale o danie świadectwa, którego nikt na Bermudach zauważyć nie chciał.

Można było przewidzieć

Przyszłość szykowana Żydom przez hitlerowców była jasna już od lat 20. W wydanej w 1925 r. biblii nazizmu Adolf Hitler zaliczył Żydów do grona burzycieli kultury i wprost pisał o ich zagazowywaniu. Antysemityzm stał się głównym orężem w walce ideologicznej. Całość prasy nazistowskiej na czele z powstałym w 1923 r. „Der Sturmer" kipiała wręcz od nienawiści do Żydów.

O tym wszystkim wiedzieli politycy, dyplomaci, a po nocy kryształowej także społeczeństwa państw zachodnich. Nie był więc zaskoczeniem sposób, w jaki rozwiązano „kwestię żydowską". Pozostaje jedynie pytanie, czy wiedziano, na jaką skalę wprowadzono ostateczne rozwiązanie.

O sytuacji Żydów informowali głównie Polacy, bo większość obozów koncentracyjnych i gett znajdowała się na terenie naszego państwa. Od początku 1941 r. stałe raporty przesyłał Referat Żydowski w Wydziale Informacji Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK, wspierany od września 1942 r. przez Żegotę, czyli Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom im. Konrada Żegoty. Niebagatelne znaczenie dla informowania opinii publicznej o sytuacji Żydów miały raporty Jana Karskiego, emisariusza wysłanego latem 1942 r. celem zapoznania się z sytuacją na miejscu. Karskiemu udało się wejść do warszawskiego getta oraz do jednego z obozów koncentracyjnych. Swój raport przedstawił polskim władzom w Londynie, a w lipcu 1943 r. w Ameryce spotkał się z prezydentem USA F.D. Rooseveltem oraz elitami politycznymi i kulturalnymi. Jego rewelacjom nie dawano wiary. Uważano je za przesadzone i zmanipulowane przez polskie władze emigracyjne. Jednakże wieści Karskiego potwierdzali uciekinierzy z Europy oraz wiele środowisk żydowskich, tak w Ameryce, jak i w Wielkiej Brytanii.

Pomimo chłodnego przyjęcia relacji Karskiego rządy aliantów zdawały sobie sprawę z rozmiarów tragedii. W tajnej korespondencji wewnątrzrządowej niejednokrotnie poruszano problem Żydów w okupowanej Europie. Decydenci, zarówno w Waszyngtonie, jak i w Londynie, wiedzieli o obozach zagłady. Na bieżąco informowani byli o wywózkach oraz założeniu fabryk śmierci. Zdjęcia zwiadu lotniczego z obozów w Oświęcimiu, Treblince i Majdanku dostępne były przynajmniej od początku 1942 r. Trwała jednak wojna, a akcje ratowania Żydów nie stanowiły w niej priorytetu. Jednak nacisk środowisk żydowskich, rządu polskiego i doniesienia prasowe powodowały, że należało odnieść się do zaistniałej sytuacji. W marcu 1943 r. arcybiskup Canterbury William Temple w wystąpieniu przed parlamentem wzywał do ratowania Żydów. „Stajemy przed trybunałem historii, ludzkości i Boga" – przekonywał. Rok wcześniej polska pisarka Zofia Kossak-Szczucka opublikowała „Protest" – stanowisko katolików wobec masowej zagłady na ziemiach polskich.

Konferencją w Zagładę

Odpowiedzią sojuszniczych decydentów miała być konferencja, mająca za zadanie wypracowanie stanowiska oraz metod powstrzymania Holokaustu. Z propozycją wyszli Brytyjczycy, którzy skierowali do rządu amerykańskiego memorandum w sprawie problemu emigracji. Amerykanom odpowiedź na nie zajęła pięć tygodni proceduralnych przepychanek. Dotyczyły one głównie podstawy prawnej w prawie międzynarodowym, na jakiej miały się odbyć obrady. Wielokrotnie wracano do kwestii uregulowań emigracyjnych oraz ich konsekwencji praktycznych i teoretycznych. Według rządu USA rozwiązaniem miało być wzmocnienie słabego i sparaliżowanego Międzynarodowego Komitetu do spraw Uchodźców powołanego w 1938 r. podczas konferencji w Evian. Problem jednak polegał na tym, że komitet był martwy, jego działalność mocno ograniczona, a co najważniejsze, niehonorowana prawnie przez nazistowskie Niemcy. Jak to zwykle bywa, urzędnicy uciekli się do podstępu, cedując na istniejącą tylko teoretycznie organizację zadanie, któremu ta nie mogła sprostać. U podstaw niechęci obu sojuszników leżała niechęć do tworzenia państwa żydowskiego. Ani Amerykanie, ani tym bardziej Brytyjczycy nie byli zainteresowani poszerzaniem pól konfliktu na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza w czasie wspólnych działań wojskowych przeciwko jednostkom Africa Corps. Brytyjczycy będący hegemonami w tym regionie nie chcieli się narażać tamtejszej ludności i tworzyć nowego, wrogiego bytu państwowego. A próby uratowania Żydów musiały się wiązać z utworzeniem nowego państwa, gdyż nikt nie był zainteresowany przyjęciem do swojego społeczeństwa biedoty. Nie miało tu znaczenia to, że jeszcze przed wojną Rzeczpospolita zezwoliła na emigrację uciekinierów z terenów przejętych przez hitlerowców, ani fakt, że do gett na terenie Polski trafiali Żydzi praktycznie z całej Europy, o różnym statusie społecznym i materialnym. Amerykanie stwierdzali, że nie mogą przyjąć tylu Żydów, gdyż może to spowodować wybuch... antysemityzmu!

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO