Najnowsza interwencja Uważam Rze

Historia

Budowa kolejki na Kasprowy Wierch trwala zaledwie szesc i pol miesiaca

Triumf przedwojennej inżynierii

Tomasz Krzyżak

Kolej linową na Kasprowy Wierch wybudowano przed wojną w iście rekordowym tempie. Narciarze usiłowali wyprzedzić przyrodników

Przyrodnicy skapitulowali. W sierpniu 1935 r., już po rozpoczęciu robót w Kuźnicach (1 sierpnia), przewodniczący Państwowej Rady Ochrony Przyrody i jej członkowie podali się do dymisji.

Rekordowe tempo

Wydawało się, że nic już nie stoi na przeszkodzie i inwestycja niebawem się rozpocznie. Tymczasem pojawił się „mały" problem. Żadna firma nie chciała się podjąć budowy w tak ekspresowym tempie. Władze spółki postanowiły zatem, że kolej powstanie systemem gospodarczym. Zatrudniono 600 osób, a w ciągu kolejnych dwóch miesięcy jeszcze 400. W Kuźnicach powstało zaplecze budowy. Do Myślenickich Turni wybudowano drogę dojazdową i rozpoczęto montaż kolejki roboczej. Równolegle prowadzono prace na szczycie Kasprowego Wierchu. Tu kłopot z transportem był większy. Materiały budowlane – piach, cement, metalowe konstrukcje – najpierw dowożono na Halę Gąsienicową, a dalej wnoszono na plecach na szczyt. Tak samo transportowane były wszystkie materiały pomocnicze oraz liny. Dopiero później spółka kupiła cztery konie huculskie, które pomagały w transporcie. Spieszono się, by zdążyć przed nadciągającą zimą.

Prace miały iście imponujące tempo. Prowadzono je jednocześnie w Kuźnicach, na Myślenickich Turniach, Kasprowym Wierchu. Na trasie budowano fundamenty pod dziewięć podpór. W niektórych miejscach skały trzeba było wysadzać za pomocą materiałów wybuchowych. Nadciągająca zima dawała się robotnikom we znaki. Temperatury szybko spadały. Dlatego na szczycie Kasprowego wybudowano tzw. cieplak, czyli drewnianą konstrukcję, która przykryła całą budowę – jej kubatura wynosiła 10 tys. m. sześć. W środku trzeba było przez cały czas utrzymywać temperaturę powyżej zera, bo inaczej nie można było murować. Na potrzeby robotników na szczycie wybudowano także baraki mieszkalne. Pracownicy schodzili na dół co dwa tygodnie! Pod koniec grudnia 1935 r. budynki w Kuźnicach i Myślenickich Turniach były gotowe. Stały także podpory. Stację na Kasprowym Wierchu zakończono stawiać na przełomie stycznia i lutego 1936 r. Wtedy też rozpoczęto naciąganie lin. Wciągnięto je na szczyt za pomocą specjalnych lin holowniczych, wcześniej wycięto sporo drzew. Wtedy też zdarzył się wypadek. Jedna z lin pomocniczych się zerwała i spod szczytu Kasprowego z ogromnym impetem zsunęła się na dół. Nikomu nic się nie stało.

Zakończenie prac i uruchomienie kolei na Kasprowy Wierch nastąpiło oficjalnie 26 lutego 1936 r. Dzień wcześniej, podczas prób, okazało się, że wagon nie mieścił się w peronie stacji Myślenickie Turnie. Przyczyną była wystająca skała. Usiłowano ją skuć, a gdy się to nie udało, po prostu ją wysadzono. Budowa trwała zaledwie sześć i pół miesiąca.

Pies wszedł pierwszy

Pierwszych pasażerów na szczyt Kasprowego Wierchu wwieziono 15 marca 1936 r. – Wjeżdżaliśmy z pompą. Konduktorzy byli w pięknych strojach projektowanych przez moją matkę – wspominała Teresa Kodelska. – To były takie kurtki granatowe, białe pumpy z sukna, białe podkolanówki, półbuty na grubej bardzo zelówce i czapki kolejarskie.

Na uroczyste otwarcie kolei linowej na Kasprowy Wierch przyjechała delegacja rządowa. Na jej czele stał minister komunikacji Aleksander Bobkowski. Podobno kiedy delegacja rządowa przyszła na pomost, a konduktor otworzył drzwi, nikt nie miał odwagi, by wsiąść do wagonika. Z pomocą przyszedł pies żony ministra Bobkowskiego. Nazywał się Rebus i jako pierwszy wskoczył do wagonu.

Trasa kolejki z Kuźnic do Myślenickich Turni ma prawie dwa kilometry długości, a różnica poziomów wynosi 328 m, drugi odcinek na Kasprowy Wierch ma 2200 m. Różnica poziomów to 605 metrów. W momencie uruchomienia kolej na Kasprowy była 60. kolejką na świecie, trzecią co do długości trasy i piątą co do pokonywanej wysokości. Mogła wywieźć na szczyt ok. 180 osób na godzinę. W pierwszym roku eksploatacji na szczyt Kasprowego wjechało ponad 118 tys. osób. W 1937 r. już prawie 160 tys. osób, a w 1938 r. aż 195 tysięcy! Budowa ogółem kosztowała przeszło 3,5 mln przedwojennych złotych. Suma ta zwróciła się z dochodów już w 1939 r. Cena biletu w górę wynosiła 6 zł, w dół 3 zł, a przejazd tam i z powrotem 8 zł. Kolejkę zmodernizowano w 2007 r. Jej zdolność przewozowa wzrosła do 730 osób na godzinę.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość