Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Mowa nienawiści

Rafał Otoka-Frąckiewicz

Polski wątek został wymyślony w ostatniej chwili, bo twórcom zabrakło pieniędzy", „Niemcy nie znają polskich uwarunkowań", „Nie oczekujmy od Niemców, żeby znali szczegóły umundurowania polskiej partyzantki", „Wrzawa wokół tego filmu to typowe polskie szukanie dziury w całym".

Te i tym podobne zdania padały podczas debat towarzyszących emisji w TVP serialu „Nasze matki, nasi ojcowie". Litościwie nie podaję nazwisk prelegentów, odsyłam ich za to do 55. minuty drugiego odcinka, kiedy jeden z bohaterów chowa się do rozbitego czołgu T-34 o numerze 102 z burtą, na której widnieje napis „Rudy". Ciekaw jestem, jaką gimnastykę będą musieli teraz wykonać, by udowodnić, że to też czysty przypadek. Bo z pewnością przypadkiem jest również, że w środku siedzi umazany krwią sobowtór Janka Kosa.

Równie głupio wypadli przeciwnicy emisji rzeczonego serialu. Kiedy zrobiło się o nim głośno, protestowali, choć nie widzieli go na oczy. Kiedy pojawiła się szansa, żeby go zobaczyć, protestowali przeciw zobaczeniu tego, przeciw czemu protestowali. Kiedy wreszcie można było zobaczyć, przeciw czemu protestowali, okazało się, że przeoczyli scenę z „Rudym", a protestowali wciąż przeciw temu, czego nie widzieli, protestując.

Protesty robią się zresztą coraz popularniejsze. Ponoć wydawca „Wprost" śle noty protestacyjne do wydawcy „Gazety Finansowej". Domagać ma się w nich odpimpania się od jego szanownej osoby. Ponieważ nie uzyskał pisemnej odpowiedzi, zadzwonił podobno do wrażego wydawcy z propozycją wygaszenia konfliktu i pytaniem: „Czemu mi pan to robi?". Odpowiedź musiała go zasmucić. A brzmiała ona: „Nie ma świętych krów, drogi panie".

Protestują też ponoć członkowie Stronnictwa Demokratycznego – tak, tego, które robiło za komuny za partię inteligencką, mającą sprawiać wrażenie kontry wobec partii chamów i buraków, czyli PZPR. Panowie obudzili się pewnego pięknego dnia i dowiedzieli się, że Paweł Piskorski zapisał ich hurtem do Europy Plus. Mają teraz zagwozdkę godną Gowina: wyjść z honorem czy zostać przy kasie.

Sam Gowin wykonuje tymczasem salta na kiju. W ciągu jednego tygodnia miał się ponoć zgodzić, rozmyślić, zaprotestować i przystać na pomysł uczestnictwa w zeszłosobotnim kongresie Republikanów. Ostatnia wersja brzmiała: „Zgoda, ale jedynie w postaci hologramu". Jak to się w finale skończyło, dziś już doskonale wiemy.

Człowiek w kominiarce – jak pieszczotliwie określa się w Platformie Johna Godsona – ma kłopoty w Łodzi. Tamtejsza młodzieżówka PO postanowiła sprawdzić rozpoznawalność posła w mieście, którego chce zostać prezydentem. Na razie nie wiadomo jeszcze, jaki będzie finał tej akcji, ale nie wygląda to dobrze, biorąc pod uwagę, że jeden z jej organizatorów miał stwierdzić: „Czarno to widzę".

Młodzi Demokraci – bo taką oficjalną nazwę nosi wspomniana już młodzieżówka – zaczynają coraz prężniej działać w terenie. W takim Radomiu na przykład obeszli z kamerą gimbusów, studentów i miejscowych bejów, pytając o ich odczucia wobec postawienia w mieście pomnika Lecha i Marii Kaczyńskich.

Film jest tak przezabawny, że na Facebooku zareklamowała go posłanka PO Ligia Krajewska. Zaraz obok triumfalnie poinformowała, że Stefan Niesiołowski nie musi przepraszać kolejnej obrażonej przez niego kobiety. Pani poseł już tak ma. Jedną ręką uwielbia „lajkować" chamskie ataki na opozycję, drugą kasować komentarze nieprzychylne firmowanej przez nią reformie szkolnictwa. Prawdziwa kobieta renesansu.

Tymczasem lubelskie przedszkolaki, z niecierpliwością czekające na pójście do nieprzygotowanych na ich przyjęcie szkół, doczekały się nie lada atrakcji. W ramach akcji „Żywa biblioteka" spotkały się z transwestytą, lesbijką, ateistą i sprzedawczynią z sex shopu. Pochwalam tę słuszną akcję. Po minach dzieciaków widać bowiem było, że w życiu nie skorzystają z proponowanych im przez organizatorów ścieżek kariery. Jedyna moja uwaga dotyczy Telimeny Fenis, czyli starszego pana przebranego za kobietę. Przed kolejnym występem ogól, chłopaku, ręce.

Gronkiewicz-Waltz to najlepszy prezydent w tysiącletniej historii Warszawy – oznajmiła Grupińska-Malinowska Ewa, przewodnicząca Rady Warszawy, absolwentka Politechniki Warszawskiej i Uniwersytetu Warszawskiego, była prezes Izby Książki i była redaktorka magazynu „Fantastyka". To ostatnie wyjaśnia chyba wszystko.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe