Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Polityczny teatr Tuska

Leszek Pietrzak

Podsycanie dyskusji wokół zniesienia finansowania partii z budżetu to zwykłe mydlenie oczu

W ubiegłym tygodniu Donald Tusk oświadczył, że już za tydzień będzie gotowy projekt ustawy, który zlikwiduje finansowanie partii politycznych z budżetu państwa. Deklaracja premiera to kolejna odsłona odgrywanego przez niego politycznego teatru wokół finansowania partii. Od dawna wiadomo, że dyskusja o tym mocno ogniskuje nasze partie, począwszy od koalicyjnego PSL, po opozycyjne PSL, SLD i Ruch Palikota. Można zatem powiedzieć, że temat ten jest bardzo dobrą „polityczną karmą", bo skutecznie pozwala zająć dyskusją wszystkich, dzięki czemu bieżące problemy państwa znikają z centrum politycznego zainteresowania.

Ale tym razem wracając do tematu finansowania partii, Tusk miał jeszcze jeden cel. Otóż ostatnio zrobiło się głośno z powodu wydatków PO, które ujawnił „Newsweek". Z ustaleń tygodnika wynikało, że politycy PO z partyjnych pieniędzy wydali w ostatnich latach m.in. prawie ćwierć miliona złotych na ubrania, 200 tys. na restauracje i aż 100 tys. na wina i cygara. Okazało się, że nawet słynne Tuskowe kopanie piłki też jest finansowane z budżetowej dotacji dla PO. W czasach, gdy szef resortu finansów szuka wszędzie oszczędności i gotów jest nawet ciąć w budżecie wydatki na polskie dzieci, taka rozrzutność zaczęła po prostu kłuć Polaków w oczy. Bo okazuje się, że gdy polski statek tonie, jego załoga z kapitanem na czele gra w piłkę, pije drogie wina i pali cygara. I trzeba było coś z tym zrobić. Kolejna medialna wrzutka o projekcie nowej ustawy, która – jak można się domyślać – zlikwiduje takie możliwości, była w samą porę. Zresztą sam Tusk z typową dla siebie przekorą podkreślał, że „jest to idealny moment, aby wrócić w sposób zdecydowany do idei zakazu finansowania partii politycznych z budżetu państwa".

Najnowsze deklaracje Tuska mają taką wartość jak wszystkie poprzednie. Tusk doskonale wie, że nie ma żadnej szansy na przeforsowanie w Sejmie tego zakazu. Nie ma po prostu parlamentarnej większości dla takiego rozwiązania, a nawet gdyby było, to jego przeforsowanie oznaczałoby koniec koalicji z PSL, które najbardziej ze wszystkich potrzebuje kasy na spłatę swoich zobowiązań.

Mało prawdopodobne, aby Tusk chciał rozwalenia koalicji i przyspieszonych wyborów parlamentarnych. Podsycanie dyskusji wokół zniesienia finansowania partii politycznych to zwykłe mydlenie oczu. Na razie nic w Polsce w tym zakresie się nie zmieni. Nic też nie wskazuje, aby uległo to zmianie w najbliższych latach. Co zatem możemy zrobić w tym zakresie? Możemy jedynie lepiej sprawdzać, na co partie wydają pieniądze. W swojej wcześniejszej państwowej działalności wiele razy spotykałem się z przejawami łamania ustawy o partiach politycznych i wydawania budżetowych pieniędzy na cele niezgodne z jej zapisami. Może warto byłoby się temu lepiej przyjrzeć.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?