Najnowsza interwencja Uważam Rze

Temat numeru

Bo to złe prawo jest

Tomasz Cukiernik

Uchwalając, a potem egzekwując nieżyciowe przepisy, państwo, które nierzadko niszczy ludziom życie, traci nie tylko pieniądze, lecz także społeczny autorytet

Pod koniec maja br. Sąd Rejonowy w Puławach skazał Waldemara Deskę, muzyka z zespołu Daab, z wykształcenia architekta i urbanistę, na prace społeczne za nielegalne postawienie w 2006 r. pod Kazimierzem Dolnym ekologicznego domku, w którym zamieszkał z żoną. Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Puławach uznał, że zbudowana z nieheblowanych sosnowych desek szopa jest samowolą, więc nakazał ją rozebrać i naliczył karę po 4000 zł dla Deski i jego żony. Paweł Panecki, zastępca powiatowego inspektora nadzoru budowlanego w Puławach, zagroził, że jeśli szopa (o powierzchni ok. 30 mkw.) wciąż będzie stała, to inspektor nadzoru wynajmie firmę do jej demontażu, a kosztami obciąży Desków. Decyzję nadzoru budowlanego utrzymał w mocy Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie, a po skardze Deski także NSA. W uzasadnieniu podkreślono, że budowa każdego obiektu wymaga pozwolenia.

Urzędnicy łamią konstytucję

Zgodnie z sądowym wyrokiem Deska ma przez osiem miesięcy przepracować społecznie po 30 godzin. Muzyk odgraża się, że złoży skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. W jego sprawie interweniowali artyści, a kilka tysięcy internautów wyraziło głęboki sprzeciw wobec ograniczania wolności przez niewydolne i opresyjne państwo. – Potrafię sam zaprojektować dom, ale państwo zmusza mnie, abym przy budowie korzystał z pośredników: innych architektów czy geodetów. Dlaczego tak ma być? – pyta Deska. – Nie złamałem prawa, nie zniszczyłem przyrody ani krajobrazu, nie wkroczyłem na obcy teren! Nie ma zatem żadnego merytorycznego powodu do rozbiórki mojej szopy oprócz niedopełnienia przeze mnie wymagań administracyjnych.

W 2010 r. muzyk napisał list otwarty do prezydenta Bronisława Komorowskiego, Trybunału Konstytucyjnego i posłów, w którym wykazuje, że „zgodnie z Konstytucją RP ograniczanie woli (wolności) może nastąpić tylko wtedy, gdy jest to konieczne dla obronności kraju, ochrony środowiska, interesu publicznego czy prawa innego obywatela. Jeśli taki przypadek nie zachodzi, nie można ograniczać konstytucyjnie zagwarantowanej wolności". W drugim liście otwartym ze stycznia 2013 r. – do prezydenta RP, prokuratora generalnego, rzecznika praw obywatelskich, prezesów sądów i posłów – Deska wzywa, by urzędnicy przestali łamać konstytucję, a rządzący usunęli przepisy pozwalające karać za samowolne stawianie budynków. – Uważam, że każdy ma niezbywalne prawo do zbudowania sobie na własnym gruncie domu o funkcji schronienia, jeśli nie narusza tym przyrody, krajobrazu lub wartości innej osoby – przekonuje Deska. – Proszenie urzędnika o zgodę na budowę ekologicznego domu jest upokarzające i mija się z celem, bo i tak dom ekologiczny nie mieści się w urzędniczych normach – dodaje muzyk. Nie starał się o urzędniczą zgodę na budowę, „gdyż wymagałoby to niezasadnie długiego (min. siedem lat) oczekiwania, licznych upokorzeń i nagabywań korupcyjnych", a „praktyka wynoszenia zwykłego przepisu ponad wartości najwyższe jest praktyką państwa totalitarnego".

Waldemar Deska zaznacza też, że budowa szopy była protestem i prowokacją wymierzoną w ludzi o postsowieckiej mentalności, domagających się zaostrzenia przepisów budowlanych, czyli ograniczenia wolności decydowania o tym, w jakim domu chce się mieszkać. Napisał nawet manifest, w którym zaznacza, że „błędne myślenie, skażone dziedzictwem mentalności umysłów totalitarnego państwa, myślenie zniewolone, niesamodzielne, myślenie obawiające się wolności – prawie zawsze owocuje wrogością do umysłów wolnych i czystych, owocuje pogardą do prawa, do historycznych tradycji, pogardą do wolności i dobra wspólnego". W wyniku nieuzasadnionych nakazów rozbiórki „mamy parę tysięcy rocznie aktów przemocy państwa nad obywatelem!".

Deska opisał również historię starszego mężczyzny, który za ciężko zaoszczędzone pieniądze wyremontował swój ganek, co uznano za samowolę. Był zmuszany przez urzędników do tzw. przywrócenia stanu sprzed naruszenia prawa, czyli do zdrapania nowego tynku, zerwania terakoty, tylko dlatego że nie dopełnił wymogów administracyjnych. Ponieważ tego nie zrobił, buldożery zniszczyły budowlę, a staruszek otrzymał tak wysoką karę, że nie był jej w stanie zapłacić. W końcu trafił do przytułku.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej