Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Kodeks bezrobocia

Tomasz Cukiernik

Gdyby stosować dosłownie Kodeks pracy, polska gospodarka upadłaby w dwa tygodnie

Prawo dla firm państwowych

Zdaniem Cezarego Kaźmierczaka, szefa Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, tak naprawdę wpływ ustawy odczuje wyłącznie około 4800 dużych przedsiębiorstw z 2 mln firm w Polsce. I będzie to pozytywny wpływ na duże spółki, najczęściej z udziałem Skarbu Państwa, w których rządzą związki zawodowe. – Związki zawodowe w Polsce są papierowym tygrysem. To może i widowiskowy, ale margines rzeczywistości – uważa Kaźmierczak. Bo najwięcej osób pracuje w niewielkich firmach, w których związków nie ma.

– Dla każdego pracownika w 99,8 proc. firm w Polsce (czyli głównie w małych i średnich) jasne jest, że jak nie ma zamówień, to się mniej pracuje, a jak są zamówienia, to pracuje się dłużej i na ogół nie są wypłacane nadgodziny – mówi Kaźmierczak. Jednocześnie w małych firmach praktyka jest taka, że gdy pracownik potrzebuje wyjść do miasta w czasie pracy, to nikt nie robi z tego problemu. – Gdyby stosować dosłownie Kodeks pracy, polska gospodarka upadłaby w dwa tygodnie – dodaje.

Najbardziej toksyczne stosunki pracy panują właśnie w spółkach z dużym udziałem Skarbu Państwa. – Ci polityczni „menedżerowie" zachowują się skandalicznie wobec pracowników – mówi prezes ZPP. Oczywiście – jak podkreśla Kaźmierczak – w prywatnych firmach też zdarzają się takie zachowania, ale to margines, bo odsetek chamów i świń wśród przedsiębiorców jest taki sam jak w całym społeczeństwie.

Związki zawodowe działają w interesie tych, którzy już mają pracę, a nie 2 mln bezrobotnych

Pracodawcy dostrzegają jednak mankamenty nowelizacji prawa pracy. Ich zdaniem nowe rozwiązania będą mogły być blokowane przez związki zawodowe, a także będą tworzyły nowe biurokratyczne koszty dla przedsiębiorców. Wprowadzenie elastycznego czasu pracy właściciele firm będą musieli zgłosić Państwowej Inspekcji Pracy oraz uzgodnić ze związkami zawodowymi, a jeśli nie ma ich w firmie – z przedstawicielami pracowników. Jeżeli się nie porozumieją, to pracodawca wprowadzi go sam i poinformuje o tym inspekcję pracy. W ocenie Konfederacji Lewiatan nowelizacja „wprowadziła kosztowny i czasochłonny obowiązek tworzenia szczegółowych rozkładów czasu pracy dla pracowników", a ponadto przewiduje możliwość, a nie obowiązek, zastosowania nowych rozwiązań dotyczących wydłużenia okresu rozliczeniowego czasu pracy, co oznacza, że konieczna do tego będzie zgoda związków zawodowych funkcjonujących w przedsiębiorstwie. – Brak zgody zakładowej organizacji związkowej na wydłużenie okresu rozliczeniowego czy wprowadzenie ruchomego czasu pracy całkowicie wykluczy użycie nowych rozwiązań – komentuje dr Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert Konfederacji Lewiatan. To oznacza, że wiele firm nie będzie mogło skorzystać z nowych regulacji. – Takich zmian nie można uzależniać od decyzji związków zawodowych – uważa Spytek-Bandurska.

Obligatoryjność tworzenia harmonogramów czasu pracy oznacza także dodatkowe obowiązki dla firmowych kadr, a nawet konieczność zatrudnienia nowych osób. A to kosztowne. Nakazując pracodawcom tworzenie harmonogramów, wiążemy im ręce i ograniczamy możliwość elastycznego kształtowania rozkładów pracy. – W okresie spowolnienia gospodarczego, przy dużej niepewności i zmienności zamówień firmy nie są w stanie przewidzieć pracy nawet na dwa tygodnie do przodu. Harmonogramy niesamowicie usztywnią organizację i planowanie pracy – dodaje Spytek-Bandurska.

Zlikwidować Kodeks pracy

Podczas prac nad ustawą przepadły propozycje, by zmniejszyć wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych. Zmiana polegała na obniżeniu wysokości dodatków z dotychczasowych 100 proc. do 80 proc. oraz z 50 proc. do 30 proc. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej argumentowało, że dodatki za nadgodziny ustanowione są „na zbyt wysokim poziomie, co powoduje, że polskie firmy nie są tak konkurencyjne, jak wynika z bieżącej potrzeby dotyczącej międzynarodowej ekspansji naszej gospodarki". Powołano się na przykłady innych krajów unijnych. W Wielkiej Brytanii nie ma żadnych standardowych wysokości stawek za nadgodziny i za każdym razem są one ustalane w umowie o pracę. We Francji i w Niemczech dodatki za nadgodziny wynoszą 25 proc. w normalny dzień pracy i 50 proc. w niedziele i święta. We Włoszech średnia sięga około 30 proc.

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej