Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Kilkadziesiat firm zajmujacych sie zabudowa szaf wnekowych zbankrutowalo, gdy urzednicy nakazali im zaplacic domiar w wysokosci ponad 200 tys. zl. NSA wlasnie uniewaznil te decyzje

Podatnikom na ratunek

Rafał Kotomski

Polski system podatkowy jest jednym z najgorszych i najbardziej niesprawiedliwych na świecie. Po wstąpieniu do UE przepisy fiskalne zmieniały się już kilkanaście tysięcy razy

Czy lekiem na całe zło mogłaby stać się instytucja rzecznika praw podatnika? Ustawę o jej powołaniu przygotowali Republikanie. Dokument trafił na razie do sejmowej zamrażarki. Jego twórcy przekonują, że to właśnie rzecznik sprawi, iż Polacy przestaną bać się podatków. A państwo nie będzie przegrywać spraw przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. Trudno ukryć, że koszty tych porażek ostatecznie ponosić musimy wszyscy.

VAT w mrocznej puszczy

Rozporządzenia, przepisy wykonawcze, załączniki, poprawki. Wreszcie wszechwładne i często zabójcze dla biznesu interpretacje ogólne. Bywa, że niezrozumiałe nawet dla stosujących je urzędników. O czym świadczy najlepiej rosnąca ilość spraw, które przed sądami wygrywają pokrzywdzeni przedsiębiorcy. Polski system podatkowy jawi się niczym najeżona pułapkami, mroczna puszcza. Im bardziej się w nią zagłębiamy, tym coraz mniej rozumiemy. Gdy wreszcie uda nam się z niej wydostać, pierwszym uczuciem musi być ulga. Eksperci nie mają wątpliwości. System wymaga pilnej naprawy. I to w szczegółach, bo właśnie w mikroskali kryje się najwięcej pułapek czyhających na polskiego podatnika.

– Na przykład tabela stawek podatku VAT to dzisiaj zapisana historycznie lista, na której jak na dłoni widać lobbing poszczególnych grup interesów. Ale z pewnością nie można dostrzec jakiejś logiki czy konsekwencji. Dlaczego inna stawka ma obowiązywać dla papryki słodkiej, a inna dla ostrej? Inna dla keczupu, a inna dla musztardy? W przypadku wyrobów cukierniczych ta paranoja jest jeszcze większa. Można zapłacić różne stawki VAT za dokładnie identyczne wyroby, wyprodukowane w tym samym miejscu i według tej samej receptury, ale z logo innego producenta na opakowaniu – wylicza Paweł Gruza, ekspert podatkowy, współtwórca ustawy o powołaniu rzecznika praw podatnika.

Między Zimbabwe a Bangladeszem

Choć w sprawach podatkowych diabeł tkwi oczywiście w szczegółach, ogólny klimat też nie jest bez znaczenia. Ten zaś w naszym kraju wydaje się, mówiąc delikatnie, daleki od zadowalającego. Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że w ciągu blisko sześciu lat rządów PO system podatkowy w Polsce stracił na jakości. Stał się jeszcze bardziej obcy i nieprzyjazny dla obywateli. W badaniu tylko jedna piąta z nich jest zdania, że podatki są naliczane w sposób sprawiedliwy. Potwierdzają to zresztą obiektywne badania międzynarodowe. Ocena polskiego prawa podatkowego za rok 2013 plasuje je na 114. miejscu w świecie. Nie dziwi, że wyprzedziły nas Niemcy, Szwecja czy Stany Zjednoczone. Ale znaleźliśmy się również za takimi państwami jak Bangladesz i tylko nieznacznie wyprzedzamy afrykańskie Zimbabwe.

Przedsiębiorcy nie są tym zaskoczeni. – Przecież w naszym systemie wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Nigdy nie wiadomo, kiedy urzędnik zaskoczy cię jakąś nową interpretacją przepisów. Nie ma jasnych reguł gry, a dobro podatnika znajduje się zawsze na szarym końcu – mówi z goryczą pan Jacek prowadzący pawilon spożywczy na jednym z warszawskich bazarów. Od 2004 r., czyli od chwili, gdy Polska wstąpiła do Unii Europejskiej, przepisy podatkowe zmieniano już kilkanaście tysięcy (!) razy. Mamy przy tym gigantyczną machinę urzędniczą zajmującą się podatnikami i 2,5 tys. urzędników w samym Ministerstwie Finansów – stojącym na samym szczycie tej fiskalnej piramidy. To w resorcie kierowanym przez ministra Jacka Rostowskiego powstają projekty przepisów, których podatnicy nie rozumieją. Chcąc nie chcąc, muszą tracić wiele czasu, energii i pieniędzy, by walczyć o swoje prawa.

Żeby było śmieszniej, bardzo często nowych przepisów nie rozumieją też ci, którzy decydują o ich wprowadzaniu – posłowie i senatorowie. A wszystko dlatego, że zmiany następują szybko. Tak szybko, że politycy nie mają już czasu, by zasięgnąć opinii ekspertów. Pozostaje im uwierzyć w to, co usłyszą od ministerialnych urzędników. – Właśnie bezpieczeństwo urzędników jest nadrzędnym celem kolejnych wprowadzanych przepisów. Ostatnią rzeczą zaś okazuje się to, czy są jasne dla podatnika i respektują jego prawa – mówi Paweł Gruza. Jego zdaniem w starciu z urzędnikami przedsiębiorcy są najczęściej zdani na samych siebie. Tylko zamożnych bowiem stać na profesjonalnych doradców podatkowych. Pozostali muszą polegać na interpretacjach przepisów, które wydają urzędnicy skarbowi. Nietrudno się domyślić, że zazwyczaj są one dla podatnika niekorzystne.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej