Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

PO-lityczny interes na śmieciach

Aleksander Kowalski

Przyjęty przez sejmik warmińsko-mazurski Wojewódzki Plan Gospodarki Odpadami faworyzuje firmy powiązane z działaczami PO, PSL i SLD. Tracą prywatne firmy bez politycznych pleców

Śmieci to prawdziwa żyła złota. Zarabiać można nie tylko na ich utylizacji, składowaniu, ale też na sprzedaży odzyskanych z nich metali kolorowych, tworzyw sztucznych czy szkła. Zgodnie z prawem unijnym każde województwo musiało najpóźniej do 2013 r. przygotować plan gospodarki odpadami. Do dokumentu wpisane są m.in. punkty, do których przez najbliższe cztery lata będą wożone śmieci. Władze warmińsko-mazurskiego napisały wojewódzki PGO w taki sposób, że preferuje on firmę, w której władzach zasiadają działacze PO. Forsowane rozwiązanie może na dodatek doprowadzić do zniszczenia Wielkich Jezior Mazurskich. Sprawę bada Komisja Europejska.

Zmiana planów

Dyrektywa unijna, która nakłada na województwa przygotowanie planów gospodarki odpadami, została uchwalona przez Parlament Europejski w 2008 r. Z założenia znajdujące się w niej zapisy mają poprawić ochronę środowiska m.in. poprzez ograniczenie liczby wysypisk i zakładów unieszkodliwiania odpadów. Zamiast kilku składowisk w regionie mają powstawać jedne, ale duże, obsługujące kilka gmin. Takie wysypisko czy zakład unieszkodliwiania odpadów to prawdziwa żyła złota. Ale by dany punkt mógł działać, musi zostać zapisany w WPGO. W woj. warmińsko-mazurskim prace nad planem gospodarki odpadami rozpoczęły się w 2011 r. Województwo zostało podzielone na cztery mniejsze regiony, w skład których wchodziło po kilka gmin. Jedną ze spółek, która starała się o wpisanie swojej inwestycji – wysypiska śmieci w Mażanach – była włoska spółka Amest. Jak ustalili reporterzy „Uważam Rze", w 2011 r. Amest złożył do Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie dokumenty, z których wynikało, że obok wysypiska firma zamierza w ciągu najbliższych kilku lat wybudować nowoczesny zakład unieszkodliwiania odpadów. Włosi szacowali, że inwestycja ta będzie ich kosztowała ok. 30 mln zł i da zatrudnienie ok. 50 osobom. Projekt w całości miał być finansowany ze środków własnych spółki. Urząd Marszałkowski zaakceptował plany firmy Amest. Mało tego, Mażany znalazły się w projekcie WPGO na lata 2011–2016.

Ale wszystko się zmieniło, kiedy Mazurski Związek Międzygminny rozpoczął budowę zakładu unieszkodliwiania odpadów w Spytkowie pod Giżyckiem. To spółka komunalna, w której udziały mają Giżycko i ościenne gminy z Krainy Wielkich Jezior. Budowa zakładu od samego początku budziła kontrowersje. Po pierwsze, powstaje on na zbiorniku nr 206 podziemnych wód wielkich jezior. Jak wynika z dokumentów, do których dotarli reporterzy „Uważam Rze", nie ma żadnych gwarancji, że w przyszłości składowane w Spytkowie odpady nie przenikną do wód gruntowych i nie skażą przyrody. W pismach do Najwyższej Izby Kontroli i Ministerstwa Rozwoju Regionalnego podnosił to poseł Ruchu Palikota Wojciech Penkalski. Mimo że powoływał się na konkretne ekspertyzy biegłych geologów, nie otrzymał żadnej odpowiedzi. A ZUOK w Spytkowie dostał wsparcie od Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie, który przyznał na tę inwestycję ponad 15 mln zł dofinansowania ze środków unijnych.

Krewni i znajomi królika

Czołową postacią Mazurskiego Związku Międzygminnego jest Joanna Piotrowska, burmistrz Giżycka i partyjna koleżanka Jacka Protasa, szefa PO na Warmii i Mazurach i marszałka województwa. Platforma razem z koalicyjnym PSL kontroluje sejmik województwa, który uchwalił ostateczną wersję WPGO. A kto dostał pracę w ZUOK Spytkowo?

Jak sprawdziliśmy, prezesem tej komunalnej spółki został znajomy burmistrz Piotrowskiej Paweł Lachowicz, były przewodniczący Mazurskiego Związku Międzygminnego, inicjator budowy ZUOK. Poza nim pracę w radzie nadzorczej w spółce ze Spytkowa dostał działacz PSL z Wydmin (gmina z okolic Giżycka) Zenon Pawłowski. Przewodniczącym rady zakładu jest inny działacz PSL z powiatu giżyckiego – Jerzy Banach.

Mimo takiej partyjnej obsady początkowo spółka nie była szczególnie faworyzowana przy układaniu WPGO. – Okazało się jednak, że po wybudowaniu Spytkowo nie będzie w stanie osiągnąć założonej we wniosku o dofinansowanie unijne ilości odebranych śmieci. Nie wiem, czy zrobiono to celowo, czy popełniono błąd, ale okazało się, że gminy skupione w MZM produkują zbyt mało odpadów – mówi nam nasz informator z Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie. – Ta omyłka mogła kosztować MZM utratę finansowania. W Brukseli wszystko musi się zgadzać. Jeśli składasz wniosek i piszesz w nim, że osiągniesz taką, a nie inną produkcję, to musisz się tego trzymać. Nie ma zmiłuj – dodaje.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?