Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Tajemnica centrum

Leszek Pietrzak

Narodowe Centrum Kryptologii to nowa służba specjalna, którą kieruje Krzysztof Bondaryk

W naszych służbach specjalnych ostatnio dużo się dzieje. Przed kilkoma tygodniami zapowiedziano generalną reformę całego ich sektora, a od miesiąca w ramach resortu obrony narodowej funkcjonuje twór pod nazwą Narodowe Centrum Kryptologii (NCK). Formalnie powstało w wyniku zarządzenia szefa MON Tomasza Siemoniaka z 29 kwietnia 2013 r. Centrum ma się zajmować kryptografią, wywiadem radiowym i elektronicznym i mają w nim pracować wojskowi kryptografowie, naukowcy cywilni oraz eksperci ABW. Ma służyć nie tylko MON, lecz także pozostałym resortom. W jaki sposób? Tego nie wiadomo. De facto mamy więc do czynienia z nową służbą specjalną. I to szczególną. NCK ma się zająć m.in. budową systemów i doskonaleniem technik pozwalających na lepsze monitorowanie internetu oraz wszelkich transmisji i połączeń, również tych szyfrowanych. Zatem jest kolejną instytucją kontrolującą obywateli.

Najbardziej podejrzane jest to, że przy tak szerokich zadaniach centrum powstało na podstawie zwykłego rozporządzenia szefa MON. Historia polskich służb specjalnych pokazała wiele razy, że brak odpowiedniej ustawy prowadził do nadużyć i przestępstw. Tak było m.in. w wypadku WSI, które przez wiele lat nie miały własnej, odrębnej ustawy, a swoje kompetencje określały w zależności od bieżących potrzeb. W ten sposób inwigilacja partii prawicowych była podyktowana koniecznością ochrony „interesów obronnych państwa". Tak może być również w wypadku nowej instytucji.

Ale jest jeszcze jeden problem. To osoba szefa NCK, czyli Krzysztofa Bondaryka, zwanego popularnie Bondem. W zasadzie to on od początku był zegarmistrzem pomysłu utworzenia centrum. Wszystko zaczęło się w 2012 r. od zainicjowanego przez Bondaryka projektu „naukowo-badawczego", którego udziałowcami była kierowana przez niego ABW i MON. Gdy Bondaryk przestał być szefem ABW, prawie natychmiast został doradcą szefa MON odpowiedzialnym właśnie za powstanie centrum. No i w końcu dopiął swego: doprowadził do powstania nowej służby i sam został jej szefem. Ma też wolną rękę, nie ogranicza go bowiem ustawa o NCK, bo taka nie istnieje. A jego odpowiedzialność przed szefem MON jest iluzoryczna. Dla Bonda, który ma doświadczenie w służbach, Siemoniak może być co najwyżej zuchem. Ale poza tym Bond to człowiek trochę podobny do Kiszczaka. Chce wiedzieć wszystko! Jeśli będzie miał do dyspozycji Narodowe Centrum Kryptograficzne, szybko dowie się o wiele za dużo. Polacy buszujący w internecie mogą się bać, że już niebawem Bond w imię poprawy bezpieczeństwa państwa może ich złapać za „miękkie podbrzusze". Warto pamiętać o tej przestrodze!

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?